Plaza Mayor jest jednym z najbardziej znanych placów w Madrycie. Jest on zbudowany na planie prostokąta o bokach 129 x 94 m. Otaczają go trzypiętrowe budynki z 237 balkonami umieszczonymi od strony placu.
W roku 1561 król habsburski Filip II postanowił przenieść się wraz z całym dworem do Madrytu. Co prawda to Sewilla miała sprawować władzę nad hiszpańskimi koloniami i polityką, ale de facto Madryt kontrolował Sewillę. Rok 1561 uznaje się zatem za oficjalne przeniesienie stolicy właśnie do Madrytu. Stolica to jednak przecież nie tylko dwór i obecność króla – to cała otoczka odpowiedni wygląd, status miasta. Król postanowi zatem stworzyć Madrytowi odpowiednie miejsce dla nowego życia. Na to miejsce wybrał sobie średniowieczny rynek, który do niedawna usytuowany poza murami teraz miał stać się centralnym punktem spotkań i uroczystości – tych oficjalnych, jak i tych służących rozrywce.
Zanim prace nad przystosowaniem terenu się rozpoczęły, król przeprowadził rozmowę ze słynnym architektem, Juan de Herrera, przedstawiając mu swój plan adaptacji zniszczonego już i zabałaganionego targowiska, jakim było Plaza del Arrabal. Jak to jednak bywa z niesprecyzowanymi pomysłami, projekt nie ruszył od razu, ale przeczekać musiał aż do decyzji następcy Filipa II – Filipa III, który w 1617 roku zatrudnił architekta Juan Gomez de Mora. Prace ruszyły od razu i już w 1619 roku oddano plac otoczony portykami. Wiek XVII i drewniane budownictwo, wojny i zamieszki nie przyczyniły się niestety do jego zbytniego rozwoju. Większość otaczających teren budynków spłonęło w nagłych pożarach. Za odbudowę i ulepszenie Plaza Mayor wziął się od roku 1790 Juan de Villanueva, któremu zawdzięczamy dzisiejszy wygląd tego jednego z najpopularniejszych i najpiękniejszych miejsc w Madrycie, a może nawet w Hiszpanii. Z nazwisk ważnych dla historii placu wymienić należy jeszcze Juan de Bolonia, który zaprojektował pomnik Filipa III na koniu, który dopiero od 1848 roku znajduje się w centralnym punkcie placu, choć powstał już w 1616 roku.
Jak widać sama nazwa placu zmieniła się przez lata – początkowo nazywany „del Arrabal” przemianowany został na „Mayor”. To jednak nie jedyne określenia. W 1812 roku wydany został dekret w myśl którego wszystkie większe place i rynki hiszpańskie nazwane być miały „Plaza de la Constitución”. W Madrycie jednak nazwa ta utrzymała się niedługo, gdyż już w 1814 roku istniał on popularnie jako „Plaza Real”. Bitwa o nazwę trwała z przerwami praktycznie aż do Hiszpańskiej Wojny Domowej, stąd w XIX i XX wiecznych dokumentach możemy napotkać wymienione już wersje obok „Plaza de la Republica”.
Plac służył wielu celom. Odbywały się tu tak walki byków, jak i uliczne święta połączone z zabawami, organizowano targi handlowe, ale także publiczne egzekucje. Okrutnym praktykom palenia żywcem heretyków czy kamienowania czarownic służył Plac zwłaszcza w czasach nasilonej Hiszpańskiej Inkwizycji (wiek XV, zwłaszcza czasy panowania ortodoksyjnych katolików – Ferdynanda i Izabeli). Takie auto de fe z 30 czerwca1680 roku uwiecznione zostało chociażby przez Francisco Ricci, na obrazie z 1683, dzięki czemu zobaczyć możemy nie tylko jak wyglądała taka „chrystianizacja” ale także konstrukcję XVII wiecznego placu. Ponadto to właśnie tu koronowano królów, odczytywano królewskie obwieszczenia, a wędrowne trupy teatralne wystawiały swoje sztuki. 21 październik 1621 roku ścięty tu został Rodrigo Calderón, hrabia Oliva.
Dzisiaj w okalających plac pięciopiętrowych, pięknie zdobionych kamienicach mieszczą się sklepy, kawiarnie i restauracje, turystów przyciągają liczne kramiki z pamiątkami, ale także organizowane tu nadal święta i festyny, z którego najpiękniejszym i najciekawszym jest ten na cześć św. Izydora – patrona Madrytu. Plac ma kształty prostokąta długiego na 129 metrów i szerokiego na 94 metry, otaczające go zabytkowe kamienice dekorują kamienne balkony. Niedaleko mieści się inny ważny dla miasta plac – del Sol. Usytuowanie w ścisłym centrum miasta daje turystom możliwość szybkiej komunikacji pomiędzy licznymi hotelami i pensjonatami a ciekawymi zabytkami.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
środa, 1 lipiec 2009
Plaza Mayor
wtorek, 16 czerwiec 2009
Lizbona: Muzeum Im. Calouste Gulbenkian oraz Centrum Sztuki Współczesnej przy Fundacji Calouste Gulbenkian (Museu Calouste Gulbenkian, Centro de Ar
Znajdujemy się w tzw. „górnym mieście” - dzielnicy, którą nazwalibyśmy być może Nowym lub Nowoczesnym Miastem. Rzadko zapuszczają się tu turyści z racji na ogromne, modernistyczne wieżowce, nieprzyjemne biurowce i bloki. Jednak tutaj również toczy się życie Lizbony – także zabieganej, pracującej, robiącej ogromne zakupy (znajdują się tu jedne z największych centrów handlowych: Colombo oraz postmodernistyczny Amoreiras). Można oczywiście wstąpić do jednej z wielu kawiarni lub zjeść lunch w luksusowej restauracji. Jak się okazuje – można także coś zwiedzić.
Przy Avenida de Berna, 45A oraz Rua Dr. Nicolau de Bettencourt znajdują się dwa niezwykle ważne dla Lizbony obiekty. Pierwszy adres to budynek Muzeum Sztuki im. Calouste Gulbenkian, zaś drugi – Centrum Sztuki Współczesnej. Obydwa Muzea działają przy Fundacji Calouste Gulbenkian i są ze sobą połączone nie tylko nazwiskiem ale także ostatnią wolą tego kolekcjonera sztuki.
Calouste Sarkis Gulbenkian urodził się w Üsküdar (Turcja) 23 marca 1869 roku, a zmarł w Lizbonie 20 lipca 1955. Był ormiańskim biznesmenem i filantropem. Pod koniec swojego życia był już jednym z najbogatszych ludzi świata, a jego ogromna prywatna kolekcja dzieł sztuki była szeroko ceniona i podziwiana. Po śmierci, zgodnie z jego wolą, większość majątku przeszła na Fundację jego imienia (Fundação Calouste Gulbenkian), której celem stała się działalność charytatywna, edukacyjna, naukowa i artystyczna. Museu Calouste Gulbenkian powstało zatem częściowo z woli Gulbankiana, częściowo zaś – z ramienia Fundacji.
Największym i najważniejszym centrum kulturalnym w Portugalii jest Fundacja Calouste'a Gulbenkiana (Fundaçăo Calouste Gulbenkian). Oprócz czysto kulturalnych walorów, zadziwia przede wszystkim fakt, iż jest ona prawie zupełnie nieznana w świecie.
Główny gmach Muzeum przedstawia ogromną kolekcję dzieł sztuki jego patrona. Znajdziemy tu zatem sztukę orientalną, klasyczne dzieła starożytne (Grecja, Rzym, Egipt) oraz europejską (sięgającą od XI do XX w.). Kolekcja zawiera obrazy, rzeźby, znaleziska archeologiczne, książki i manuskrypty, meble. Jest to zatem zbiór historii kultury z całego świata począwszy od wieków najdawniejszych aż do czasów współczesnych.
Niedaleko tego, jakże klasycznego muzeum, znajduje się budynek sztuki bardziej awangardowej. Centrum Sztuki Współczesnej (oficjalna i pełna nazwa to: Centro de Arte Moderna Jose de Azeredo Perdigăo) zawiera w sobie kolekcję nowoczesnej sztuki portugalskiej oraz ważnych dzieł XX w. Pochodzących z Wielkiej Brytanii. Z ważniejszych rodzimych, prezentowanych tu artystów, należy wymienić Amadeo Souza Cardoso, Almada Negreiros i Paula Rego, natomiast wśród Brytyjczyków wyróżniają się David Hockney, Anthony Gormley i Bill Woodrow. Ciekawe są także rzeźby Henry Moore wyeksponowane w ogrodzie. Wystawa zawiera, jak widać, nie tylko obrazy, szkice i rysunki, ale także formy przestrzenne – jak rzeźby, płaskorzeźby, oraz różnego rodzaju nowoczesne „instalacje”.
Warto wiedzieć, iż muzea Gulbenkiana można odwiedzić łącznie, traktując ten teren, jak ogromny park naukowo-muzealny w ciekawej, nowoczesnej dzielnicy.
Zwiedzając zabytki Lizbony warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Lizbonie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Lizbony można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Przy Avenida de Berna, 45A oraz Rua Dr. Nicolau de Bettencourt znajdują się dwa niezwykle ważne dla Lizbony obiekty. Pierwszy adres to budynek Muzeum Sztuki im. Calouste Gulbenkian, zaś drugi – Centrum Sztuki Współczesnej. Obydwa Muzea działają przy Fundacji Calouste Gulbenkian i są ze sobą połączone nie tylko nazwiskiem ale także ostatnią wolą tego kolekcjonera sztuki.
Calouste Sarkis Gulbenkian urodził się w Üsküdar (Turcja) 23 marca 1869 roku, a zmarł w Lizbonie 20 lipca 1955. Był ormiańskim biznesmenem i filantropem. Pod koniec swojego życia był już jednym z najbogatszych ludzi świata, a jego ogromna prywatna kolekcja dzieł sztuki była szeroko ceniona i podziwiana. Po śmierci, zgodnie z jego wolą, większość majątku przeszła na Fundację jego imienia (Fundação Calouste Gulbenkian), której celem stała się działalność charytatywna, edukacyjna, naukowa i artystyczna. Museu Calouste Gulbenkian powstało zatem częściowo z woli Gulbankiana, częściowo zaś – z ramienia Fundacji.
Największym i najważniejszym centrum kulturalnym w Portugalii jest Fundacja Calouste'a Gulbenkiana (Fundaçăo Calouste Gulbenkian). Oprócz czysto kulturalnych walorów, zadziwia przede wszystkim fakt, iż jest ona prawie zupełnie nieznana w świecie.
Główny gmach Muzeum przedstawia ogromną kolekcję dzieł sztuki jego patrona. Znajdziemy tu zatem sztukę orientalną, klasyczne dzieła starożytne (Grecja, Rzym, Egipt) oraz europejską (sięgającą od XI do XX w.). Kolekcja zawiera obrazy, rzeźby, znaleziska archeologiczne, książki i manuskrypty, meble. Jest to zatem zbiór historii kultury z całego świata począwszy od wieków najdawniejszych aż do czasów współczesnych.
Niedaleko tego, jakże klasycznego muzeum, znajduje się budynek sztuki bardziej awangardowej. Centrum Sztuki Współczesnej (oficjalna i pełna nazwa to: Centro de Arte Moderna Jose de Azeredo Perdigăo) zawiera w sobie kolekcję nowoczesnej sztuki portugalskiej oraz ważnych dzieł XX w. Pochodzących z Wielkiej Brytanii. Z ważniejszych rodzimych, prezentowanych tu artystów, należy wymienić Amadeo Souza Cardoso, Almada Negreiros i Paula Rego, natomiast wśród Brytyjczyków wyróżniają się David Hockney, Anthony Gormley i Bill Woodrow. Ciekawe są także rzeźby Henry Moore wyeksponowane w ogrodzie. Wystawa zawiera, jak widać, nie tylko obrazy, szkice i rysunki, ale także formy przestrzenne – jak rzeźby, płaskorzeźby, oraz różnego rodzaju nowoczesne „instalacje”.
Warto wiedzieć, iż muzea Gulbenkiana można odwiedzić łącznie, traktując ten teren, jak ogromny park naukowo-muzealny w ciekawej, nowoczesnej dzielnicy.
Zwiedzając zabytki Lizbony warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Lizbonie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Lizbony można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Etykiety:
hotel Lizbona,
hotele Lizbona,
tanie hotele w Lizbonie
piątek, 5 czerwiec 2009
Iglica Dublińska
Dublin leży nad Morzem Irlandzkim, do którego wpływa rzeka Liffey, która z kolei dzieli miasto na dwie części: Northside – obszar zamieszkały głównie przez klasę robotniczą, a także nowocześniejszą i bardziej zamożną część zwaną Southside.
Samo miasto ma ok. 600 tys. mieszkańców, a zatem niewiele w porównaniu z innymi europejskimi stolicami. W Dublinie panuje klimat umiarkowany, zbliżony do klimatu w Polsce.
Iglica nazywana jest także Monumentem Światła (The Monument of Light lub po irlandzku An Túr Solais). Jest to wysoka na 120 metrów (393 stopy) wieża , ustawiona w miejscu dawnej Wieży Nelsona (która uległa zniszczeniu w wyniku wybuchu spuszczonej w tym miejscu bomby w 1966 roku), przy O'Connell Street - jednej z najszerszych ulic Dublinu, a także najruchliwszej i najpopularniejszej. Niezwykły widok tak na całą ulicę, jak i na samą Iglicę rozciągać się musi w okien licznie położonych tu hoteli, chętnie odwiedzanych przez turystów. Wieża przez lata swojego górowania nad miastem otrzymała kilka zabawnych „przezwisk”. Najpopularniejszym wśród dublińczyków jest „The Spike”, chociaż zdarzają się także: „the stiletto in the ghetto”, „the eyeful tower”, „the nail in the Pale”, „the pin in the bin”, „the erection by the intersection”, a najczęstszym jest „the stiffy by the Liffey”. Iglica dublińska często porównywana jest do siostrzanej budowli we Wrocławiu.
Zaprojektowana została przez jedno z najważniejszych brytyjskich biur architektonicznych - Ian Ritchie. Wieża ma kształt stożka diametralnie zwężającego się ku górze – od średnicy 3 metrów w podstawie do zaledwie 15 centymetrów na szczycie. Planowana jako najwyższy pomnik świata niestety nie stała się nim, ze względu na warunki środowiskowe oraz problemy techniczne. Skonstruowana jest z ośmiu wydrążonych tub wytoczonych w stali nierdzewnej stworzonych w specjalny sposób zapobiegający i wytłumiający zbyt intensywne drgania. Metal zmienia kolor w zależności od kąta padania światła, co jest jego specjalną i niezwykłą właściwością. Tak więc, zwłaszcza przy zachodzie czy wschodzie słońca (kiedy niebo robi się różowe lub czerwone), wydawać się może, że iglica jest częścią nieba, lub wręcz dotyka go swoim czubkiem.
Pomysł ustawienia pomnika narodził się wraz z planami renowacyjnymi O'Connell Street (wcześniej Sackville Street ) w roku 1999. Od lat 70' zabytkowa i piękna ulica zaczęła właściwie zanikać, a miejsca historyczne przemianowywano w liczne restauracje, fast-foody, tanie sklepy o niezbyt atrakcyjnym tak wystroju jak i zewnętrznych walorach. Po zniszczeniu Wieży Nellsona przez IRA ulica stopniowo ale znacząco traciła na swej atrakcyjności. W latach 90' zaczęły powstawać pierwsze plany odbudowy dawnego, wyjątkowego wyglądu ulicy. Zmniejszono ilość rosnących tu nieuporządkowanie drzew, odczyszczono pomniki, a niektóre przeniesiono. Zmuszono właścicieli do zmiany wyglądu swoich sklepów oraz zadbania o kamienice, zmieniono zasady ruchu ulicznego udostępniając teren pieszym.
Najważniejszym punktem planów renowacyjnych stała się idea zastąpienia Kolumny Nellsona. Iglica Dublińska miała być projektem wybranym w międzynarodowym konkursie przez komisję pod przewodnictwem ówczesnego Najwyższego Lorda Dublinu - Aldermana Joe Doyle'a. Ostateczny zwycięski projekt wzbudził wiele kontrowersji, a jego realizacja pochłonęła blisko cztery miliony euro. W niedługo po realizacji projektu dokończono renowację ulicy, tworząc nowy plac naprzeciwko budynku Poczty Głównej oraz sadząc nowe drzewa. Dziś ulica ta stanowi jedną z najważniejszych w Dublinie, gdzie obok licznych reatauracji i sklepów, możemy znaleźć także dostępne turystom hotele, tanie bazy noclegowe i pensjonaty.
Uroczyste przekazanie Iglicy miastu Dublin odbyło się 22 stycznia 2003 roku i świętowane było przez ponad pięć tysięcy dublińczyków. Podczas gdy jedni krzywią się na widok tego niezwykłego pomnika, inni odważnie nazywają go „Dublińską Wieżą Eiffel'a”. Niektórzy śmieją się z „paskudnego masztu okrętowego” sterczącego w środku zabytkowego miasta, inni uważają go za ciekawy przejaw nowoczesności.
W 2005 roku na wieży pojawiło się logo Związku Inżycierów Irlandzkich (The Institution of Engineers of Ireland).
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Do Dublina można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Samo miasto ma ok. 600 tys. mieszkańców, a zatem niewiele w porównaniu z innymi europejskimi stolicami. W Dublinie panuje klimat umiarkowany, zbliżony do klimatu w Polsce.
Iglica nazywana jest także Monumentem Światła (The Monument of Light lub po irlandzku An Túr Solais). Jest to wysoka na 120 metrów (393 stopy) wieża , ustawiona w miejscu dawnej Wieży Nelsona (która uległa zniszczeniu w wyniku wybuchu spuszczonej w tym miejscu bomby w 1966 roku), przy O'Connell Street - jednej z najszerszych ulic Dublinu, a także najruchliwszej i najpopularniejszej. Niezwykły widok tak na całą ulicę, jak i na samą Iglicę rozciągać się musi w okien licznie położonych tu hoteli, chętnie odwiedzanych przez turystów. Wieża przez lata swojego górowania nad miastem otrzymała kilka zabawnych „przezwisk”. Najpopularniejszym wśród dublińczyków jest „The Spike”, chociaż zdarzają się także: „the stiletto in the ghetto”, „the eyeful tower”, „the nail in the Pale”, „the pin in the bin”, „the erection by the intersection”, a najczęstszym jest „the stiffy by the Liffey”. Iglica dublińska często porównywana jest do siostrzanej budowli we Wrocławiu.
Zaprojektowana została przez jedno z najważniejszych brytyjskich biur architektonicznych - Ian Ritchie. Wieża ma kształt stożka diametralnie zwężającego się ku górze – od średnicy 3 metrów w podstawie do zaledwie 15 centymetrów na szczycie. Planowana jako najwyższy pomnik świata niestety nie stała się nim, ze względu na warunki środowiskowe oraz problemy techniczne. Skonstruowana jest z ośmiu wydrążonych tub wytoczonych w stali nierdzewnej stworzonych w specjalny sposób zapobiegający i wytłumiający zbyt intensywne drgania. Metal zmienia kolor w zależności od kąta padania światła, co jest jego specjalną i niezwykłą właściwością. Tak więc, zwłaszcza przy zachodzie czy wschodzie słońca (kiedy niebo robi się różowe lub czerwone), wydawać się może, że iglica jest częścią nieba, lub wręcz dotyka go swoim czubkiem.
Pomysł ustawienia pomnika narodził się wraz z planami renowacyjnymi O'Connell Street (wcześniej Sackville Street ) w roku 1999. Od lat 70' zabytkowa i piękna ulica zaczęła właściwie zanikać, a miejsca historyczne przemianowywano w liczne restauracje, fast-foody, tanie sklepy o niezbyt atrakcyjnym tak wystroju jak i zewnętrznych walorach. Po zniszczeniu Wieży Nellsona przez IRA ulica stopniowo ale znacząco traciła na swej atrakcyjności. W latach 90' zaczęły powstawać pierwsze plany odbudowy dawnego, wyjątkowego wyglądu ulicy. Zmniejszono ilość rosnących tu nieuporządkowanie drzew, odczyszczono pomniki, a niektóre przeniesiono. Zmuszono właścicieli do zmiany wyglądu swoich sklepów oraz zadbania o kamienice, zmieniono zasady ruchu ulicznego udostępniając teren pieszym.
Najważniejszym punktem planów renowacyjnych stała się idea zastąpienia Kolumny Nellsona. Iglica Dublińska miała być projektem wybranym w międzynarodowym konkursie przez komisję pod przewodnictwem ówczesnego Najwyższego Lorda Dublinu - Aldermana Joe Doyle'a. Ostateczny zwycięski projekt wzbudził wiele kontrowersji, a jego realizacja pochłonęła blisko cztery miliony euro. W niedługo po realizacji projektu dokończono renowację ulicy, tworząc nowy plac naprzeciwko budynku Poczty Głównej oraz sadząc nowe drzewa. Dziś ulica ta stanowi jedną z najważniejszych w Dublinie, gdzie obok licznych reatauracji i sklepów, możemy znaleźć także dostępne turystom hotele, tanie bazy noclegowe i pensjonaty.
Uroczyste przekazanie Iglicy miastu Dublin odbyło się 22 stycznia 2003 roku i świętowane było przez ponad pięć tysięcy dublińczyków. Podczas gdy jedni krzywią się na widok tego niezwykłego pomnika, inni odważnie nazywają go „Dublińską Wieżą Eiffel'a”. Niektórzy śmieją się z „paskudnego masztu okrętowego” sterczącego w środku zabytkowego miasta, inni uważają go za ciekawy przejaw nowoczesności.
W 2005 roku na wieży pojawiło się logo Związku Inżycierów Irlandzkich (The Institution of Engineers of Ireland).
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Do Dublina można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Etykiety:
Dublin,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
Irlandia,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
zakwaterowanie,
zniżki
czwartek, 28 maj 2009
Budapeszt - Taban
Budapeszt – miasto na Węgrzech położone w północnej części kraju, nad Dunajem. Stolica Republiki Węgierskiej. Do XIX wieku trzy osobne miasta: Buda i Óbuda na prawym brzegu Dunaju oraz Peszt – na lewym.
Gdy spacerujemy po Budapeszcie, możemy zastanawiać się gdzie tak naprawdę – w tym mieście pełnym historii, a jednocześnie bardzo nowoczesnym, oferującym niezliczoną ilość rozrywek – zamieszkiwali pierwsi Węgrzy, którzy przybyli nad Dunaj. Okazuje się, że nietrudno to sprawdzić, może nawet odwiedzić to miejsce – wystarczy, że udamy się na dzielnicę Tabán.
To właśnie to miejsce stanowiło nie tylko teren pierwotnych mieszkańców Budapesztu, ale także ważne centrum handlowe i produkcyjne, słowem – centrum miasta, choć dziś trudno w to uwierzyć, bo po jego całkowitym wyburzeniu (w celach modernizacyjnych) pod wzgózem Gellérta wznosi się niewielka ilość domostw, a całą resztę terenu zajmuje, skąd inąd malowniczy, park.
Tabán otaczają wzgórze Zamkowe (Várhegy), wzgórze Słoneczne (Nap-hegy) i górę Gellérta (Gellért-hegy). Na wzgórze Gellerta można dostać się w dwojaki sposób. Jeśli nie dysponujemy większą ilością czasu bądź nie lubimy "górskich wędrówek", najlepiej jest skorzystać z komunikacji miejskiej. Drugim sposobem jest wejście na górę, zaś początek trasy najlepiej jest zacząć od strony wschodniej, tuż przy wodospadzie. Wytyczone ścieżki poprowadzą nas nie tylko przy pomniku Gellerta, ale również przez punkty widokowe, z których podziwiać będzie można peszteńską stronę stolicy. Główna panorama widokowa (360 st.) znajduje się na szczycie Cytadeli.
Przez długi czas cechą charakterystyczną dzielnicy była rzeczka Őrdög árok czyli „Diabelski Potok”. Podczas powodzi potok zamieniał się w dziki żywioł wywołujący wiele katastrof. Rzekę poskromiono wprowadzając ją w ukryty kanał, który spływa teraz do Dunaju niedaleko Mostu Elżbiety.
O popularności Tabánu wśród handlowców zadecydował fakt, że dzielnica ta mieści się w miejscu, w którym Dunaj jest najwęższy, a więc i najłatwiej się przez niego przeprawić. Tabán zamieszkiwali rzemieślnicy i osadnicy z innych części świata. W XIX wieku dzielnica stała się miejscem zamieszkania biedoty budapeszteńskiej, przez co stała się najbrudniejszym i najbardziej zagrożonym na choroby czy epidemie miejscem – a więc stanowiła także zagrożenie dla całego miasta. Problemu pozbyto się w sposób dość radykalny, przez wyburzenie całości i odbudowie – jednak już w innym charakterze. Dziś, od lat 30. XX wieku znajduje się tu Park Młodzieży, a Tabán stał się miejscem spotkań kulturalnych mieszkańców Budapesztu.
Znajduje się tu także Kościół Parafialny Tabán, ciekawy o tyle, że wybudowany w miejscu tureckiego meczetu przez Keresztélya Obergrubera, co można odbierać jako zemstę na Turkach (i niszczenie świątyń chrześcijańskich przez nich) bądź symbol wyzwolenia Węgier z tureckiej okupacji. Znajduje się tu replika XII-wiecznej rzeźby zwanej Chrystusem Tabańskim (jej oryginał zobaczymy w muzeum Zamku Królewskiego). Wieża kościoła (wybudowana w XVIII wieku przez Mátyása Nepaurea) jest charakterystycznym punktem Tabánu oglądanego ze Wzgórza Zamkowego.
Pewien kontrast do historii o przemienieniu Tabánu w slumsy stanowi tu obecność jednej z niegdyś najsławniejszych łaźni z Budapeszcie – Kąpieliska Rudas. To także jeden z ciekawszych obiektów pozostawionych na Węgrzech przez Turków, a konkretniej przez Paszę Sokoli Mustafę, który kąpanie się w ośmiokątnym basenie traktował jak rytuał. Jak większość obiektów w Budapeszcie, także i ten został poważnie uszkodzony podczas II wojny światowej, jednak w połowie lat 50 XX kąpielisko odbudowano.
Wody Rudas Fürdő zaliczyć można do klasy tych o małej radioaktywności, z dużą zawartością sodu, potasu, wapna, magnezu oraz chlorków i siarczanów oraz znaczącą zawartością fluoru. Kąpiele lecznicze zalecane są w nich przede wszystkim osobom z chorobami aparatu ruchowego, zwyrodnieniami stawów i kręgosłupa oraz osteoporozą. Ponadto poleca się spożywanie wody wszystkim cierpiącym na dolegliwości gastryczne i układu nerwowego, choć medycznie dowiedziono również wpływu na układ oddechowy oraz skuteczności w pobudzaniu organizmu do produkcji czerwonych ciałek krwi.
Jeśli zmęczymy się zwiedzaniem, możemy skorzystać z szerokiej oferty noclegowej lub wytwornego Hotelu Gellért, działającego od 1918 roku i zbudowanego w stylu secesyjnym, obiekt szczególnie popularny w latach 30. i 40. Niedaleko Hotelu znajdziemy kolejne miejsce, w którym spocząć mogą strudzeni turyści – restaurację „Dom Pod Złotym Jeleniem” o tradycjach XVIII-wiecznego lokalu w stylu rokoko. Zanim zjemy tu obiad przywita nas charakterystyczna rzeźba jelenia uciekającego przed myśliwym.
Bez wątpienia wizyta w dzielnicy Tabán to uczta dla oczu, umysłu, ciała (jeśli wybierzemy się do kąpieliska) no i, rzecz jasna, podniebienia.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl.
Gdy spacerujemy po Budapeszcie, możemy zastanawiać się gdzie tak naprawdę – w tym mieście pełnym historii, a jednocześnie bardzo nowoczesnym, oferującym niezliczoną ilość rozrywek – zamieszkiwali pierwsi Węgrzy, którzy przybyli nad Dunaj. Okazuje się, że nietrudno to sprawdzić, może nawet odwiedzić to miejsce – wystarczy, że udamy się na dzielnicę Tabán.
To właśnie to miejsce stanowiło nie tylko teren pierwotnych mieszkańców Budapesztu, ale także ważne centrum handlowe i produkcyjne, słowem – centrum miasta, choć dziś trudno w to uwierzyć, bo po jego całkowitym wyburzeniu (w celach modernizacyjnych) pod wzgózem Gellérta wznosi się niewielka ilość domostw, a całą resztę terenu zajmuje, skąd inąd malowniczy, park.
Tabán otaczają wzgórze Zamkowe (Várhegy), wzgórze Słoneczne (Nap-hegy) i górę Gellérta (Gellért-hegy). Na wzgórze Gellerta można dostać się w dwojaki sposób. Jeśli nie dysponujemy większą ilością czasu bądź nie lubimy "górskich wędrówek", najlepiej jest skorzystać z komunikacji miejskiej. Drugim sposobem jest wejście na górę, zaś początek trasy najlepiej jest zacząć od strony wschodniej, tuż przy wodospadzie. Wytyczone ścieżki poprowadzą nas nie tylko przy pomniku Gellerta, ale również przez punkty widokowe, z których podziwiać będzie można peszteńską stronę stolicy. Główna panorama widokowa (360 st.) znajduje się na szczycie Cytadeli.
Przez długi czas cechą charakterystyczną dzielnicy była rzeczka Őrdög árok czyli „Diabelski Potok”. Podczas powodzi potok zamieniał się w dziki żywioł wywołujący wiele katastrof. Rzekę poskromiono wprowadzając ją w ukryty kanał, który spływa teraz do Dunaju niedaleko Mostu Elżbiety.
O popularności Tabánu wśród handlowców zadecydował fakt, że dzielnica ta mieści się w miejscu, w którym Dunaj jest najwęższy, a więc i najłatwiej się przez niego przeprawić. Tabán zamieszkiwali rzemieślnicy i osadnicy z innych części świata. W XIX wieku dzielnica stała się miejscem zamieszkania biedoty budapeszteńskiej, przez co stała się najbrudniejszym i najbardziej zagrożonym na choroby czy epidemie miejscem – a więc stanowiła także zagrożenie dla całego miasta. Problemu pozbyto się w sposób dość radykalny, przez wyburzenie całości i odbudowie – jednak już w innym charakterze. Dziś, od lat 30. XX wieku znajduje się tu Park Młodzieży, a Tabán stał się miejscem spotkań kulturalnych mieszkańców Budapesztu.
Znajduje się tu także Kościół Parafialny Tabán, ciekawy o tyle, że wybudowany w miejscu tureckiego meczetu przez Keresztélya Obergrubera, co można odbierać jako zemstę na Turkach (i niszczenie świątyń chrześcijańskich przez nich) bądź symbol wyzwolenia Węgier z tureckiej okupacji. Znajduje się tu replika XII-wiecznej rzeźby zwanej Chrystusem Tabańskim (jej oryginał zobaczymy w muzeum Zamku Królewskiego). Wieża kościoła (wybudowana w XVIII wieku przez Mátyása Nepaurea) jest charakterystycznym punktem Tabánu oglądanego ze Wzgórza Zamkowego.
Pewien kontrast do historii o przemienieniu Tabánu w slumsy stanowi tu obecność jednej z niegdyś najsławniejszych łaźni z Budapeszcie – Kąpieliska Rudas. To także jeden z ciekawszych obiektów pozostawionych na Węgrzech przez Turków, a konkretniej przez Paszę Sokoli Mustafę, który kąpanie się w ośmiokątnym basenie traktował jak rytuał. Jak większość obiektów w Budapeszcie, także i ten został poważnie uszkodzony podczas II wojny światowej, jednak w połowie lat 50 XX kąpielisko odbudowano.
Wody Rudas Fürdő zaliczyć można do klasy tych o małej radioaktywności, z dużą zawartością sodu, potasu, wapna, magnezu oraz chlorków i siarczanów oraz znaczącą zawartością fluoru. Kąpiele lecznicze zalecane są w nich przede wszystkim osobom z chorobami aparatu ruchowego, zwyrodnieniami stawów i kręgosłupa oraz osteoporozą. Ponadto poleca się spożywanie wody wszystkim cierpiącym na dolegliwości gastryczne i układu nerwowego, choć medycznie dowiedziono również wpływu na układ oddechowy oraz skuteczności w pobudzaniu organizmu do produkcji czerwonych ciałek krwi.
Jeśli zmęczymy się zwiedzaniem, możemy skorzystać z szerokiej oferty noclegowej lub wytwornego Hotelu Gellért, działającego od 1918 roku i zbudowanego w stylu secesyjnym, obiekt szczególnie popularny w latach 30. i 40. Niedaleko Hotelu znajdziemy kolejne miejsce, w którym spocząć mogą strudzeni turyści – restaurację „Dom Pod Złotym Jeleniem” o tradycjach XVIII-wiecznego lokalu w stylu rokoko. Zanim zjemy tu obiad przywita nas charakterystyczna rzeźba jelenia uciekającego przed myśliwym.
Bez wątpienia wizyta w dzielnicy Tabán to uczta dla oczu, umysłu, ciała (jeśli wybierzemy się do kąpieliska) no i, rzecz jasna, podniebienia.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl.
Etykiety:
Budapeszt,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
Węgry,
zakwaterowanie,
zniżki
środa, 20 maj 2009
Tańczący dom
Tańczący Dom, nad brzegiem Wełtawy, jest jednym
z najbardziej znanych budynków w Czechach oraz pierwszym w tym kraju budynkiem po 1989 roku zaprojektowanym przez światowej sławy architekta. W czasie zwiedzania stolicy Czech napotkamy także na przejaw architektury współczesnej, awangardowej, cieszącej oko i pozornie przeczącej prawom grawitacjiJednym z takich obiektów jest tzw. „Tańczący dom” - Tančící dům – znany również jako Ginger i Fred – od sławnej tancerki Ginger Rogers i jej partnera Freda Astaire’a (i filmu Federico Felliniego o parze tancerzy).
„Tańczący dom” został postawiony w 1996 roku w dzielnicy Nové Město położonej na prawym brzegu Wełtawy. Geneza jego nazwy jest bardzo prosta – swoim wyglądem sprawia wrażenie tańczącego człowieka. A właściwie tańczącej pary – kobiety obejmowanej przez mężczyznę. Reprezentuje on styl architektoniczny zwany dekonstruktywizmem, kontynuuje więc „tradycję” postmodernistyczną. Cechą charakterystyczną tego stylu jest wykorzystanie dużych ilości krzywych, zaburzających typową bryłę budynków. Taki też jest „Tańczący dom”, który wygląda jakby zamiast z cegieł, szkła i metalu zbudowany został z plasteliny i wymodelowany wedle wyobraźni i fanaberii jego twórcy.
Wbrew pozorom „Tańczący dom” nie razi swoją innością i osobliwością w porównaniu z pozostałymi budynkami tej części Pragi, z czasów secesji, neobaroku i neogotyku. Wykonany nowocześnie, ale z właściwym profesjonalistom wyczuciem smaku, subtelnie wtapia się w starsze od siebie tło. Dzięki temu nie niszczy krajobrazu, a wręcz wzbogaca go i powoli staje się rozpoznawalnym symbolem Novégo Města.
Profesjonalistami, którzy stworzyli to osobliwe i piękne dzieło, są architekci Vlado Milunića i Frank Gehry. Milunić jest architektem chorwackiego pochodzenia, a Frank Gehry, a właściwie Ephraim Goldberg to amerykański architekt pochodzenia kanadyjsko-żydowskiego, laureat Pritzkera - prestiżowej nagrody dla architektów z 1989 roku. Do jego dzieł należą też wieżowiec Gehry-Tower w Hanowerze, futurystyczne Muzeum Guggenheima w Bilbao czy centrum mediów Neue Zollhof w Düsseldorfie. Gehry chciał podobno stworzyć podobny obiekt w Warszawie, jednak obawy o śmiałe wizje architekta ówczesnych władz, nie pozwoliły mu na zrealizowanie tego projektu.
Budowę „Tańczącego domu” rozpoczęto w 1994 roku i ukończono dwa lata później. W tych czasach wygląd budynku budził wiele kontrowersji. Ówczesny prezydent Czech, Vaclav Havel, marzył by dom stał się miejscem ekspansji kultury. Te plany nie zostały zrealizowane. W chwili obecnej na szczycie budynku znajduje się francuska restauracja z zachwycającym widokiem na miasto, a wewnątrz niego kilka biur różnych firm.
Gdy opadły emocje i ucichły głosy dyskusji na temat nowego tworu na praskich ulicach, gdy Ginger i Fred wtopił się w krajobraz nowej dzielnicy, Czeski Bank Narodowy wybił złote monety z jego „wizerunkiem”.
„Tańczący dom” znajduje się na rogu bulwaru Rasinovo i ulicy Resslova, niedaleko stacji metra. To jedno z ruchliwszych miejsc w tej części miasta dlatego podobno cyrkulacja powietrza nie sprzyja długiemu przebywaniu wewnątrz budynku. Można go za to podziwiać z jednego z wielu hoteli okolicznej bazy turystycznej. Nieważne tak naprawdę co jest wewnątrz domu. Najważniejszy jest jego zewnętrzny wygląd, któremu warto się przyjrzeć, by uświadomić sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych.
„Tańczący dom” powstał w miejscu narożnej kamienicy zburzonej w 1945 r. i po prawie 50 latach swym unikalnym kształtem połączył na nowo dwie przerwane pierzeje przy placu Jiraskovo namesti w centrum Pragi.
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Pragi można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
z najbardziej znanych budynków w Czechach oraz pierwszym w tym kraju budynkiem po 1989 roku zaprojektowanym przez światowej sławy architekta. W czasie zwiedzania stolicy Czech napotkamy także na przejaw architektury współczesnej, awangardowej, cieszącej oko i pozornie przeczącej prawom grawitacjiJednym z takich obiektów jest tzw. „Tańczący dom” - Tančící dům – znany również jako Ginger i Fred – od sławnej tancerki Ginger Rogers i jej partnera Freda Astaire’a (i filmu Federico Felliniego o parze tancerzy).
„Tańczący dom” został postawiony w 1996 roku w dzielnicy Nové Město położonej na prawym brzegu Wełtawy. Geneza jego nazwy jest bardzo prosta – swoim wyglądem sprawia wrażenie tańczącego człowieka. A właściwie tańczącej pary – kobiety obejmowanej przez mężczyznę. Reprezentuje on styl architektoniczny zwany dekonstruktywizmem, kontynuuje więc „tradycję” postmodernistyczną. Cechą charakterystyczną tego stylu jest wykorzystanie dużych ilości krzywych, zaburzających typową bryłę budynków. Taki też jest „Tańczący dom”, który wygląda jakby zamiast z cegieł, szkła i metalu zbudowany został z plasteliny i wymodelowany wedle wyobraźni i fanaberii jego twórcy.
Wbrew pozorom „Tańczący dom” nie razi swoją innością i osobliwością w porównaniu z pozostałymi budynkami tej części Pragi, z czasów secesji, neobaroku i neogotyku. Wykonany nowocześnie, ale z właściwym profesjonalistom wyczuciem smaku, subtelnie wtapia się w starsze od siebie tło. Dzięki temu nie niszczy krajobrazu, a wręcz wzbogaca go i powoli staje się rozpoznawalnym symbolem Novégo Města.
Profesjonalistami, którzy stworzyli to osobliwe i piękne dzieło, są architekci Vlado Milunića i Frank Gehry. Milunić jest architektem chorwackiego pochodzenia, a Frank Gehry, a właściwie Ephraim Goldberg to amerykański architekt pochodzenia kanadyjsko-żydowskiego, laureat Pritzkera - prestiżowej nagrody dla architektów z 1989 roku. Do jego dzieł należą też wieżowiec Gehry-Tower w Hanowerze, futurystyczne Muzeum Guggenheima w Bilbao czy centrum mediów Neue Zollhof w Düsseldorfie. Gehry chciał podobno stworzyć podobny obiekt w Warszawie, jednak obawy o śmiałe wizje architekta ówczesnych władz, nie pozwoliły mu na zrealizowanie tego projektu.
Budowę „Tańczącego domu” rozpoczęto w 1994 roku i ukończono dwa lata później. W tych czasach wygląd budynku budził wiele kontrowersji. Ówczesny prezydent Czech, Vaclav Havel, marzył by dom stał się miejscem ekspansji kultury. Te plany nie zostały zrealizowane. W chwili obecnej na szczycie budynku znajduje się francuska restauracja z zachwycającym widokiem na miasto, a wewnątrz niego kilka biur różnych firm.
Gdy opadły emocje i ucichły głosy dyskusji na temat nowego tworu na praskich ulicach, gdy Ginger i Fred wtopił się w krajobraz nowej dzielnicy, Czeski Bank Narodowy wybił złote monety z jego „wizerunkiem”.
„Tańczący dom” znajduje się na rogu bulwaru Rasinovo i ulicy Resslova, niedaleko stacji metra. To jedno z ruchliwszych miejsc w tej części miasta dlatego podobno cyrkulacja powietrza nie sprzyja długiemu przebywaniu wewnątrz budynku. Można go za to podziwiać z jednego z wielu hoteli okolicznej bazy turystycznej. Nieważne tak naprawdę co jest wewnątrz domu. Najważniejszy jest jego zewnętrzny wygląd, któremu warto się przyjrzeć, by uświadomić sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych.
„Tańczący dom” powstał w miejscu narożnej kamienicy zburzonej w 1945 r. i po prawie 50 latach swym unikalnym kształtem połączył na nowo dwie przerwane pierzeje przy placu Jiraskovo namesti w centrum Pragi.
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Pragi można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
środa, 13 maj 2009
Parque de El Capricho
Nazywany jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej niezwykłych parków Madrytu. W jego narożnikach utworzono tematyczne zakątki. Kamienne monumenty przypominające pozostałości po starożytnych świątyniach. Nazwane one zostały placami: Kaprysów (El Capricho), Pałacu (el Palacio), Stawów (el Estanque) oraz Plac Cesarski (la plaza de los Emperadores). Znaleźć możemy także piękne fontanny – Delfinów (los Delfines) i Żab (las Ranas).
Park Kaprysów oraz otaczająca go strefa zielona położone są w pobliżu wytyczonej pięknymi drzewami Alameda de Osuna, w dzielnicy Baraja, w północnej części Madrytu. Projekt utworzenia tu parku złożyła księżna Osuny, a jego wykonanie datuje się na lata 1787 – 1839. Ostatecznie park objął teren 14 hektarów. Ogród położony jest w lubianej i często odwiedzanej przez turystów dzielnicy, gdzie znaleźć możemy wiele tanich hotelów oraz baz noclegowych a także miłych restauracji i kawiarni.
Park odzwierciedla różnorodne style wpływów artystycznych projektantów z Anglii, Francji oraz Włoch. Tutaj znajdziemy także jedyny ogród romantyczny w całym Madrycie, w którym mieści się labirynt krzewów, pałacyk i mała kaplica oraz piękna sala balowa, przy której znajdują się sadzawki często odwiedzane przez łabędzie i kaczki.
Małżeństwo Maríi Josefy Pimentel z księciem Osuny - Pedro Téllez-Girón przypieczętowało jej wysoką pozycję społeczną oraz otworzyło nowe drzwi na jej artystyczne i kulturalne idee. W 1783 roku wpływowa para wykupiła ziemie pod Madrytem, aby utworzyć tu tereny rekreacyjne. W rok później architekt królewski, Pablo Boutelou, przedstawił wstępny projekt ogrodu. Obecne tu także francuskie akcenty zawdzięczamy architektowi przysłanemu wprost z francuskiego dworu - Jean-Baptiste Mulot. Budowę rozpoczęto w 1787 roku, jednak inicjatorzy wspaniałego projektu nigdy nie zobaczyli jego wyników, gdyż zmarli w 1834 roku. Prace na terenie oficjalnie zostały ukończone w pięć lat później.
Księżna postulowała utworzenie sadzawek (stawów), które podążając za głównym kanałem wodnym łączyłyby go z salą balową, gdzie niejednokrotnie odbywały się wspaniałe uroczystości i gromadziła się arystokracja. Budynek ustawiono na niewielkim podwyższeniu, z którego przyziemnej jamy groźnie wygląda kamienny dzik, uważnie obserwując gości. Nie brakuje tu także tysięcy lilii, które były ulubionymi kwiatami księżnej.
W 1808 roku Hiszpanię zalała fala francuska, a generał Agustín Belliard postanowił zaadaptować park na użytek rozrywek swojego wojska, co wiązało się z niemal całkowitym jego zdemolowaniem. Po powrocie rodziny książęcej do władzy nad terenami Osuny przywrócili oni dawny wygląd i charakter tego miejsca, w czym niewątpliwie pomógł architekt Martín López Aguado. Wówczas powstały także cztery kolumny, swoją ornamentyką nawiązujące do symboliki czterech pór roku.
Po śmierci Księcia i Księżnej władzę nad Osuną oraz parkiem przejął ich wnuk, Pedro Alcántara, który zlecił Aguado projekt specjalnego miejsca, które upamiętniałoby pamięć jego babki. W 1844 pieczę nad parkiem przejął brat Pedra, który ostatecznie zakończył proces twórczy ogrodu. Podczas Wojny Domowej utworzono tu specjalne korytarze podziemne, w których chronili się żołnierze pod dowództwem generała Miaja.
Władze Madrytu wykupiły park z przyległościami w roku 1974 i w ponad 10 lat później ogłosiły go jednym z najważniejszych zabytków kulturalnych miasta.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Park Kaprysów oraz otaczająca go strefa zielona położone są w pobliżu wytyczonej pięknymi drzewami Alameda de Osuna, w dzielnicy Baraja, w północnej części Madrytu. Projekt utworzenia tu parku złożyła księżna Osuny, a jego wykonanie datuje się na lata 1787 – 1839. Ostatecznie park objął teren 14 hektarów. Ogród położony jest w lubianej i często odwiedzanej przez turystów dzielnicy, gdzie znaleźć możemy wiele tanich hotelów oraz baz noclegowych a także miłych restauracji i kawiarni.
Park odzwierciedla różnorodne style wpływów artystycznych projektantów z Anglii, Francji oraz Włoch. Tutaj znajdziemy także jedyny ogród romantyczny w całym Madrycie, w którym mieści się labirynt krzewów, pałacyk i mała kaplica oraz piękna sala balowa, przy której znajdują się sadzawki często odwiedzane przez łabędzie i kaczki.
Małżeństwo Maríi Josefy Pimentel z księciem Osuny - Pedro Téllez-Girón przypieczętowało jej wysoką pozycję społeczną oraz otworzyło nowe drzwi na jej artystyczne i kulturalne idee. W 1783 roku wpływowa para wykupiła ziemie pod Madrytem, aby utworzyć tu tereny rekreacyjne. W rok później architekt królewski, Pablo Boutelou, przedstawił wstępny projekt ogrodu. Obecne tu także francuskie akcenty zawdzięczamy architektowi przysłanemu wprost z francuskiego dworu - Jean-Baptiste Mulot. Budowę rozpoczęto w 1787 roku, jednak inicjatorzy wspaniałego projektu nigdy nie zobaczyli jego wyników, gdyż zmarli w 1834 roku. Prace na terenie oficjalnie zostały ukończone w pięć lat później.
Księżna postulowała utworzenie sadzawek (stawów), które podążając za głównym kanałem wodnym łączyłyby go z salą balową, gdzie niejednokrotnie odbywały się wspaniałe uroczystości i gromadziła się arystokracja. Budynek ustawiono na niewielkim podwyższeniu, z którego przyziemnej jamy groźnie wygląda kamienny dzik, uważnie obserwując gości. Nie brakuje tu także tysięcy lilii, które były ulubionymi kwiatami księżnej.
W 1808 roku Hiszpanię zalała fala francuska, a generał Agustín Belliard postanowił zaadaptować park na użytek rozrywek swojego wojska, co wiązało się z niemal całkowitym jego zdemolowaniem. Po powrocie rodziny książęcej do władzy nad terenami Osuny przywrócili oni dawny wygląd i charakter tego miejsca, w czym niewątpliwie pomógł architekt Martín López Aguado. Wówczas powstały także cztery kolumny, swoją ornamentyką nawiązujące do symboliki czterech pór roku.
Po śmierci Księcia i Księżnej władzę nad Osuną oraz parkiem przejął ich wnuk, Pedro Alcántara, który zlecił Aguado projekt specjalnego miejsca, które upamiętniałoby pamięć jego babki. W 1844 pieczę nad parkiem przejął brat Pedra, który ostatecznie zakończył proces twórczy ogrodu. Podczas Wojny Domowej utworzono tu specjalne korytarze podziemne, w których chronili się żołnierze pod dowództwem generała Miaja.
Władze Madrytu wykupiły park z przyległościami w roku 1974 i w ponad 10 lat później ogłosiły go jednym z najważniejszych zabytków kulturalnych miasta.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
wtorek, 5 maj 2009
Barcelona: Kościół i klasztor Sant Pau del Camp
Kościół św. Pawła na Polach
Klasztor został wybudowany poza murami Barcelony i wówczas nie wchodził pod jej protekcję. Z pierwszych przekazów historycznych możemy wnioskować, iż klasztor stał w prawdziwym polu, czy też na większej łące, nie otaczały go i nie kryły inne budynki. Obecnie klasztor św. Pawła na Polach znajduje się przy ulicy św. Pawła, w dzielnicy El Raval, w której odnaleźć możemy ślady średniowiecznych murów miasta.
Benedyktyński klasztor, wybudowany w stylu romańskim, o ciężkiej, niemal warownej sylwetce, powstał najprawdopodobniej na przełomie IX i X wieku. Wniosek taki nasuwa data najstarszego znajdującego się tu grobowca, należącego do Wifredo II Borrell, który zmarł w 911 roku. Wifredo był jednym z bardziej znaczących magnatów Barcelony w owych czasach, sprawował także pieczę nad okręgiem Cerdagne Valley, do którego przynależała benedyktyńska twierdza. Istnieją także przekazy, dzięki którym wiemy, iż był najprawdopodobniej jedynym hrabią barcelońskim, który w średniowieczu samodzielnie zainicjował prace renowacyjne budynku sakralnego.
Od końca X wieku klasztor stał się częstym obiektem grabieży, ze względu na swe dalekie położenie od miasta i brak jakiegokolwiek systemu obronnego. W 985 roku zjawili się tu hiszpańscy muzułmanie pod wodzą Al-Mansur Ibn Abi Aamir, zwanego Almanzorem. Posiadłość została wówczas niemal doszczętnie zniszczona, a Benedyktyni zostali zmuszeni do jej opuszczenia. Od tego momentu kompleks już nie wrócił do statusu dużego klasztoru, siedziby bractwa, ale stał się zwykłym kościołem, którego patronem miał być św. Paweł.
Nowa grupa zakonna sprowadziła się tu dopiero w roku 1096, która pracowała nad odbudową i renowacją kościoła. Niestety w roku 1114 świątynia ponownie stała się celem grabieży. Tym razem przy odbudowie pomogło małżeństwo Guibert’a i Rotlandy Guitard, a kościół zyskał miano domu zakonnego (priorato) i równocześnie wszedł niejako w skład opactwa benedyktyńskiego Sant Cugat.
Sant Pau del Camp doczekało się wreszcie wciągnięcia w obręb murów miasta w XIV wieku. Stopniowo świątynia zyskiwała coraz większą popularność i szacunek (zwłaszcza w wieku XVII), by w 1835 zostać niespodziewanie zdegradowana. Po desekularyzacji mnisi ostatecznie opuścili budowlę.
W klasztorze został pochowany Guifre (Wifredo) Borrell, hrabia Barcelony.Od tego momentu dawny klasztor stał się terenem spornym, wykorzystywanym na różne sposoby. W 1842 niektóre pomieszczenia wykorzystywano w celach szkolnych, a w latach 1855 – 1890 stacjonował tu sztab wojskowy. Od 1879 klasztor ma status zabytku (Monumento Nacional). W czasie hiszpańskiej wojny domowej odniósł duże straty, od tego czasu poddawany jest sukcesywnym konserwacjom(inicjatywa Víctor Balaguer). Podczas II Wojny Światowej chronili się tu partyzanci a niedaleko toczyły się bitwy, przez co romański kościół uległ kolejnemu zniszczeniu. Od dłuższego czasu obiekt jest ściśle chroniony przez kulturalne władze Barcelony i poddawany stałym zabiegom renowacyjnym.
Budynek Klasztorny pochodzi najprawdopodobniej z wieku XIII. Jest to niewielka budowla, posiadająca cztery łukowate wejścia wykończone kolumnami, które zdobią ornamenty zwierzęce i roślinne. Budynek otoczony jest ogrodem, w którym na przełomie XIII i XIV wieku powstał mały dom dla opata. Sam kościół z kolei bazuje na kształcie greckiego krzyża. Posiada zatem trzy absydy, a miejsce przecięcia się nawy głównej i transeptu wieńczy kopuła. Portal obramowują dwie potężne kolumny, wykończone wizygockimi ornamentami wykutymi w marmurze, natomiast w tympanonie widnieje płaskorzeźba przedstawiająca Jezusa Chrystusa w towarzystwie świętych – Piotra i Pawła. Nad nim natomiast znajdują się płaskorzeźby przedstawiające zwierzęce atrybuty czterech Ewangelistów (Anioł, Orzeł, Lew i Byk) oraz Rękę Boską w geście błogosławieństwa. Pod tympanonem widnieją imiona Piotra i Pawła rozdzielone umieszczonym w okręgu greckim krzyżem z literami Alfy i Omegi – symbol ten oznaczał zaproszenie przez Boga do wiecznego szczęścia, jakie miało być odnalezione w świątyni.
Zwiedzając zabytki Barcelony warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Barcelonie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Barcelony można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.BiletyAutokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Klasztor został wybudowany poza murami Barcelony i wówczas nie wchodził pod jej protekcję. Z pierwszych przekazów historycznych możemy wnioskować, iż klasztor stał w prawdziwym polu, czy też na większej łące, nie otaczały go i nie kryły inne budynki. Obecnie klasztor św. Pawła na Polach znajduje się przy ulicy św. Pawła, w dzielnicy El Raval, w której odnaleźć możemy ślady średniowiecznych murów miasta.
Benedyktyński klasztor, wybudowany w stylu romańskim, o ciężkiej, niemal warownej sylwetce, powstał najprawdopodobniej na przełomie IX i X wieku. Wniosek taki nasuwa data najstarszego znajdującego się tu grobowca, należącego do Wifredo II Borrell, który zmarł w 911 roku. Wifredo był jednym z bardziej znaczących magnatów Barcelony w owych czasach, sprawował także pieczę nad okręgiem Cerdagne Valley, do którego przynależała benedyktyńska twierdza. Istnieją także przekazy, dzięki którym wiemy, iż był najprawdopodobniej jedynym hrabią barcelońskim, który w średniowieczu samodzielnie zainicjował prace renowacyjne budynku sakralnego.
Od końca X wieku klasztor stał się częstym obiektem grabieży, ze względu na swe dalekie położenie od miasta i brak jakiegokolwiek systemu obronnego. W 985 roku zjawili się tu hiszpańscy muzułmanie pod wodzą Al-Mansur Ibn Abi Aamir, zwanego Almanzorem. Posiadłość została wówczas niemal doszczętnie zniszczona, a Benedyktyni zostali zmuszeni do jej opuszczenia. Od tego momentu kompleks już nie wrócił do statusu dużego klasztoru, siedziby bractwa, ale stał się zwykłym kościołem, którego patronem miał być św. Paweł.
Nowa grupa zakonna sprowadziła się tu dopiero w roku 1096, która pracowała nad odbudową i renowacją kościoła. Niestety w roku 1114 świątynia ponownie stała się celem grabieży. Tym razem przy odbudowie pomogło małżeństwo Guibert’a i Rotlandy Guitard, a kościół zyskał miano domu zakonnego (priorato) i równocześnie wszedł niejako w skład opactwa benedyktyńskiego Sant Cugat.
Sant Pau del Camp doczekało się wreszcie wciągnięcia w obręb murów miasta w XIV wieku. Stopniowo świątynia zyskiwała coraz większą popularność i szacunek (zwłaszcza w wieku XVII), by w 1835 zostać niespodziewanie zdegradowana. Po desekularyzacji mnisi ostatecznie opuścili budowlę.
W klasztorze został pochowany Guifre (Wifredo) Borrell, hrabia Barcelony.Od tego momentu dawny klasztor stał się terenem spornym, wykorzystywanym na różne sposoby. W 1842 niektóre pomieszczenia wykorzystywano w celach szkolnych, a w latach 1855 – 1890 stacjonował tu sztab wojskowy. Od 1879 klasztor ma status zabytku (Monumento Nacional). W czasie hiszpańskiej wojny domowej odniósł duże straty, od tego czasu poddawany jest sukcesywnym konserwacjom(inicjatywa Víctor Balaguer). Podczas II Wojny Światowej chronili się tu partyzanci a niedaleko toczyły się bitwy, przez co romański kościół uległ kolejnemu zniszczeniu. Od dłuższego czasu obiekt jest ściśle chroniony przez kulturalne władze Barcelony i poddawany stałym zabiegom renowacyjnym.
Budynek Klasztorny pochodzi najprawdopodobniej z wieku XIII. Jest to niewielka budowla, posiadająca cztery łukowate wejścia wykończone kolumnami, które zdobią ornamenty zwierzęce i roślinne. Budynek otoczony jest ogrodem, w którym na przełomie XIII i XIV wieku powstał mały dom dla opata. Sam kościół z kolei bazuje na kształcie greckiego krzyża. Posiada zatem trzy absydy, a miejsce przecięcia się nawy głównej i transeptu wieńczy kopuła. Portal obramowują dwie potężne kolumny, wykończone wizygockimi ornamentami wykutymi w marmurze, natomiast w tympanonie widnieje płaskorzeźba przedstawiająca Jezusa Chrystusa w towarzystwie świętych – Piotra i Pawła. Nad nim natomiast znajdują się płaskorzeźby przedstawiające zwierzęce atrybuty czterech Ewangelistów (Anioł, Orzeł, Lew i Byk) oraz Rękę Boską w geście błogosławieństwa. Pod tympanonem widnieją imiona Piotra i Pawła rozdzielone umieszczonym w okręgu greckim krzyżem z literami Alfy i Omegi – symbol ten oznaczał zaproszenie przez Boga do wiecznego szczęścia, jakie miało być odnalezione w świątyni.
Zwiedzając zabytki Barcelony warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Barcelonie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Barcelony można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.BiletyAutokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Etykiety:
Barcelona,
ekonomiczny,
Hiszpania hotel,
hotele,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
zakwaterowanie,
zniżki
Subskrybuj:
Posty (Atom)