poniedziałek, 21 grudnia 2009

Wakacje w autobusie

Polskę można zwiedzać na różne sposoby, ale czy ktoś z was wpadł na szalony pomysł przejechania po całym kraju... autobusem?

Bilety lotnicze? Drogie. Bilety autokarowe? Już lepiej. Bilety autobusowe? Tanio, ale... kto chciałby podróżować autobusem? Przecież to najgorszy możliwy środek transportu, kojarzący się z tłokiem, niewygodnymi siedzeniami i długimi postojami w korkach, prawda? Niekoniecznie.

Dla prawdziwych podróżników wygoda jest ostatnią z rzeczy, o które martwią się podczas swoich wypraw. Gdyby zdobywcy przejmowali się komfortem, zapewne do dziś nie wiedzielibyśmy, co leży za morzem, a próby zdobycia biegunów nie podjęlibyśmy w najśmielszych snach. Wakacyjne podróże autobusami byłyby nie tylko sprawdzianem naszej odporności na niewygody, ale i testem zdolności logistycznych - dokładne opracowanie trasy wykorzystującej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt pojazdów, nie jest łatwym zadaniem. Do pozostałych zalet najtańszego środka transportu należy fakt, że dzięki niemu każdy z mijanych terenów można poznać z bliska. Jeśli spodoba nam się jakaś okolica - wystarczy wysiąść na najbliższym przystanku, nie czekając kolejnej godziny, aż pociąg zatrzyma się na stacji czy autokar dojedzie do zajezdni.

Podróżowanie komunikacją miejską ma jednak wadę. Jest nią podział związków komunikacyjnych na zależne od regionu grupy. Sprawia on, iż nie można zakupić biletu - jednorazowego, okresowego czy imiennego - który byłby ważny w całej Polsce. W efekcie wyprawa dookoła kraju wiązałaby się z wydatkami (nieprzesadnie wysokimi, ale jednak) i fatygą.

Wszystko jednak jest kwestią planowania. Dobrze pomyślana podróż pozwoli zaoszczędzić na niepotrzebnym kupowaniu biletów. Jeśli w jakimś regionie zabawimy przez jeden dzień, można kupić bilet dwudziestoczterogodzinny zamiast kilku jednorazowych lub tygodniowego. W przypadku, gdybyśmy na jakimś terenie zabawili dłużej - istnieją inne, korzystne finansowo opcje.

Wakacje spędzone w autobusach z pewnością byłyby oryginalną formą podróżowania i wypoczynku, pozwalającą jak żadna inna zapoznać się z kolorytem lokalnych społeczności. Czy ktoś się na nie odważy?

Brak komentarzy: