Słynną Złotą Uliczkę - obowiązkowe miejsce dla spacerowiczów, pragnących przyjrzeć się staremu i malowniczemu budownictwu – znajdziemy obok zamku królewskiego i bazyliki św. Jerzego, w dzielnicy Hradczany, tzw. królewskiej dzielnicy, powstałej w XIV wieku na brzegu rzeki Wełtawa, najdłuższej w Czechach.
Nazwa ulicy wzięła się z głównego zajęcia mieszkających tu i szukających schronienia Żydów – złotników pracujących dla skarbu. Poczucie bezpieczeństwa bez wątpienia dają mury obronne – wybudowane w XIV wieku przez Benedikta Rieda, do których „przyklejono” domki. Ich poddasza to chodnik łączący wieże Białą i Daliborską. Tak właśnie narodziła się Złota Uliczka.
Franz Kafka, ekspresjonista i egzystencjalista, pisarz w 1914 roku rozpoczął pracę nad swoim znakomitym „Procesem”, w której przeszkadzały mu hałasy dochodzące do jego ówczesnego mieszkania. W związku z tym postanowił się przeprowadzić. Wybór padł na mieszkanie wynajęte u jego własnej siostry Ottli, domek nr 22 przy pewnej uroczej uliczce. Kontynuował tam w spokoju prace nad książką, skończył też zbiór opowiadań „Lekarz wiejski”. Twórczemu nastrojowi sprzyjał też zapewne fakt, że przy numerze 12 na tej samej alejce w domu Jiřígo Mařánka spotykali się czescy pisarze i poeci, jak František Halas, Jaroslav Seifert – laureat Nagrody Nobla - czy Vítězslav Nezval. Ale nie tylko z tego słynie ulica Złotnicza.
Zanim na Złotniczej mógł zamieszkać Franz Kafka – czyli dopiero w XX wieku - domki służyły jako mieszkania zastępcze i dla straży zamkowej Rudolfa II – króla Czech, cesarza Rzymskiego Narodu Niemieckiego i króla Węgier (jako ciekawostkę można dodać, iż Rudolf II zasłynął niechlubnie z faktu, iż jednym z jego synów z nieprawego łoża był niezrównoważony psychicznie morderca markiz Julius d'Austria). Trudno też ukryć, że po 1900 roku miejsce to przeznaczone było dla praskiej biedoty. Funkcję mieszkalną Złota Uliczka straciła po roku 1950, wysiedlono wtedy mieszkańców, ulica stała się atrakcją turystyczną, domki przerodziły się w sklepiki i galerie, a za wstęp na nią trzeba zapłacić ok. 50 czeskich koron.
Wąskie przejścia, kolorowe elewacje domków – które fakt, że są zbudowane z cegły a nie drewna, zawdzięczają cesarzowej Marii Teresie - i niemal bajkowy klimat, to nie jedyny powód, dla którego warto wybrać się na spacer po Złotniczej. Obok uliczki znajdują się też zabytki architektoniczne, jak Biała Wieża – więzienie i katownia, funkcjonująca aż do XVIII wieku. To tu zamknięto przekonanego o wynalezieniu kamienia filozoficznego alchemika, podobno krystalomantę i podobno szarlatana – Edwarda Kelleya. Jedna z legend zainspirowanych nazwą uliczki – twierdzi, jakoby Złotnicza służyła alchemikom do wynajdywania w dymiących retorach swoich magicznych wynalazków. Takie prace istotnie trwały w Czechach, ale na ulicy Vikarskiej, leżącej miedzy katedrą św. Wita a Wieżą Prochową. W Białej Wieży do dziś można zobaczyć łańcuchy, zbroje i kolczaste kule oraz... spróbować sił w strzelaniu do tarczy. Uliczka służy też za przejście do Zamku Królewskiego i bazyliki św. Jerzego.
Złota Uliczka to synonim „praskiego klimatu”. Kolorowe, lilipucie domki kontrastują z leżącym nieopodal miejscem tortur, a to sprawia, że wizyta na Złotniczej wiąże się z niezapomnianymi wrażeniami. Szkoda tylko, że tłumy turystów głodnych tych wrażeń, przeszkadzają w należytym odbiorze intrygującej atmosfery. Jeśli zaś chcemy być bliżej tego miejsca przez dłuższy czas, możemy skorzystać z szerokiej oferty pobliskiej bazy noclegowej.
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Zapraszamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl. Tu kupisz bilet szybko, tanio i bezpiecznie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hotel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hotel. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 października 2009
czwartek, 22 października 2009
Puerta de Europa
Madryt jest najważniejszym miastem Hiszpanii, od XVI-ego wieku pełni funkcję stolicy państwa. Od tego czasu gwałtownie wzrosło jego znaczenie - tu wznoszono kolejne królewskie rezydencje oraz najbardziej emblematyczne i najpiękniejsze budowle w kraju.
Brama Europy lub Wieże KIO (Torres KIO)powstały w połowie lat 90’ w wyniku starań Biura Inwestycji Kuwejtu (Kuweit Inevestment Office, stąd nazwa „Wieże KIO”). Autorami projektu są amerykańscy architekci: Philip Johnson i John Burgee. Pierwszy z nich pod koniec lat 80’ otrzymał Złoty Medal Amerykańskiego Instytutu Architektury oraz Nagrodę Pritzkera. Jest także autorem projektu jednego z pierwszych drapaczy chmur, jakie powstały na świecie. Wśród osiągnięć drugiego natomiast, obok prestiżowych nagród (np. Nagroda Raynolda) ważnym osiągnięciem jest tytuł honorowy Uniwersytetu Notre Dame. Zaprojektowane przez ich obiekty możemy znaleźć tak w Ameryce jak i na kontynencie europejskim, a panowie cieszą się ogólnym szacunkiem i podziwem wśród architektów.
„Brama” to dwa imponujące biurowce, sięgające 114 metrów wysokości co daje 26 pięter. Ich konstrukcja jest niezwykła na pewno pod jednym zasadniczym względem – nachylone są one w stosunku do podłoża o 15°, co daje wrażenie jakby skłaniały się ku sobie lub tworzyły niewykończony łuk – stąd skojarzenie z bramą. Budynki znajdują się na Plaza de Castilla, w pobliżu jednej z największych i najpopularniejszych stacji metra i kolei – Chamartin. Na północ ciągnie się Paseo de la Castellana (Aleja Kastylijska) – jedna z największych ulic Madrytu, a niedaleko położony jest także niezwykły „park drapaczy chmur” - Cuatro Torres (hiszp. „Cztery Wieże”). Otoczenie biurowo-wieżowcowe dopełnia także cały kompleks należący do AZCA (Asociación Mixta de Compensación de la Manzana A de la Zona Comercial de la Avenida del Generalísimo – stowarzyszenia reklamowego). Nie tylko zatem prestiżowy hotel Chamartín[, ale także wiele innych, z pewnością tańszych a na pewno równie atrakcyjnych hoteli i kwater turystycznych,] jest powodem częstych wizyt i noclegów turystów właśnie w tej nowoczesnej części miasta.
Pomiędzy wieżami wznosi się pomnik przywódcy prawicowej opozycji z 1936 roku - José Calvo Sotelo, także ekonomisty, doktora praw oraz profesora honorowego Uniwersytetu Centralnego. Pomnik zaprojektował Carlos Ferreira. Monument osiąga imponująca wielkość 4 metrów i 20 centymetrów, a u stóp polityka widnieje inskrypcja: „Hiszpania - Calvo Sotelo’wi” (Espana a Calvo Costelo),
Wieże nazywane są Bramą Hiszpanii I (skierowana jest na „wyjazd” z Madrytu) i II. Na ich dachach znajdują się przestronne lądowiska helikopterowe, które ze względu na swoje przeznaczenie oraz dla lepszego odróżnienia pomalowane zostały na niebiesko (I) i czerwono (II). Wieża lewa posiada logo Caja Madrid (Pudło Madrytu), czyli najstarszego i jednego z najważniejszych banków oszczędnościowych w Madrycie. Natomiast wieża prawa mianuje się logiem Realii – instytucji zajmującej się obrotem nieruchomościami, powstałej w 2000 roku (logo Realii pojawiło się na wieży po 2000 r.).
Z ciekawostek wspomnieć należy, iż ostatnie sceny popularnego hiszpańskiego filmu El dia de la Bestia („Dzień Bestii”) z 1995 roku, kręcone były w – jeszcze wtedy nie ukończonych – piwnicach jednej z wież.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Brama Europy lub Wieże KIO (Torres KIO)powstały w połowie lat 90’ w wyniku starań Biura Inwestycji Kuwejtu (Kuweit Inevestment Office, stąd nazwa „Wieże KIO”). Autorami projektu są amerykańscy architekci: Philip Johnson i John Burgee. Pierwszy z nich pod koniec lat 80’ otrzymał Złoty Medal Amerykańskiego Instytutu Architektury oraz Nagrodę Pritzkera. Jest także autorem projektu jednego z pierwszych drapaczy chmur, jakie powstały na świecie. Wśród osiągnięć drugiego natomiast, obok prestiżowych nagród (np. Nagroda Raynolda) ważnym osiągnięciem jest tytuł honorowy Uniwersytetu Notre Dame. Zaprojektowane przez ich obiekty możemy znaleźć tak w Ameryce jak i na kontynencie europejskim, a panowie cieszą się ogólnym szacunkiem i podziwem wśród architektów.
„Brama” to dwa imponujące biurowce, sięgające 114 metrów wysokości co daje 26 pięter. Ich konstrukcja jest niezwykła na pewno pod jednym zasadniczym względem – nachylone są one w stosunku do podłoża o 15°, co daje wrażenie jakby skłaniały się ku sobie lub tworzyły niewykończony łuk – stąd skojarzenie z bramą. Budynki znajdują się na Plaza de Castilla, w pobliżu jednej z największych i najpopularniejszych stacji metra i kolei – Chamartin. Na północ ciągnie się Paseo de la Castellana (Aleja Kastylijska) – jedna z największych ulic Madrytu, a niedaleko położony jest także niezwykły „park drapaczy chmur” - Cuatro Torres (hiszp. „Cztery Wieże”). Otoczenie biurowo-wieżowcowe dopełnia także cały kompleks należący do AZCA (Asociación Mixta de Compensación de la Manzana A de la Zona Comercial de la Avenida del Generalísimo – stowarzyszenia reklamowego). Nie tylko zatem prestiżowy hotel Chamartín[, ale także wiele innych, z pewnością tańszych a na pewno równie atrakcyjnych hoteli i kwater turystycznych,] jest powodem częstych wizyt i noclegów turystów właśnie w tej nowoczesnej części miasta.
Pomiędzy wieżami wznosi się pomnik przywódcy prawicowej opozycji z 1936 roku - José Calvo Sotelo, także ekonomisty, doktora praw oraz profesora honorowego Uniwersytetu Centralnego. Pomnik zaprojektował Carlos Ferreira. Monument osiąga imponująca wielkość 4 metrów i 20 centymetrów, a u stóp polityka widnieje inskrypcja: „Hiszpania - Calvo Sotelo’wi” (Espana a Calvo Costelo),
Wieże nazywane są Bramą Hiszpanii I (skierowana jest na „wyjazd” z Madrytu) i II. Na ich dachach znajdują się przestronne lądowiska helikopterowe, które ze względu na swoje przeznaczenie oraz dla lepszego odróżnienia pomalowane zostały na niebiesko (I) i czerwono (II). Wieża lewa posiada logo Caja Madrid (Pudło Madrytu), czyli najstarszego i jednego z najważniejszych banków oszczędnościowych w Madrycie. Natomiast wieża prawa mianuje się logiem Realii – instytucji zajmującej się obrotem nieruchomościami, powstałej w 2000 roku (logo Realii pojawiło się na wieży po 2000 r.).
Z ciekawostek wspomnieć należy, iż ostatnie sceny popularnego hiszpańskiego filmu El dia de la Bestia („Dzień Bestii”) z 1995 roku, kręcone były w – jeszcze wtedy nie ukończonych – piwnicach jednej z wież.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
środa, 30 września 2009
Abbey Theater Dublin
Dublin jest metropolią o zaludnieniu około 1,5 miliona osób, zlokalizowany na wschodnim wybrzeżu Irlandii, gdzie rzeka Liffey wpływa do Morza Irlandzkiego. Piękne miasto znane z umiarkowanego klimatu (chłodne lata, zaskakująco umiarkowane zimy) i różnorodnej populacji oraz działalności, Dublin ma cos do zaoferowania dla każdego.
Narodowy Teatr Irlandzki (National Theater of Ireland lub Amharclann na Mainistreach) założony został w 1904 roku i od tamtej pory działa nieprzerwanie. Teatr ten szczycie się mianem pierwszego teatru całościowo utrzymywanego ze środków publicznych. Dopiero od roku 1925 finansowo zaczął go wspierać rząd Wolnego Państwa Irlandzkiego. Ze względu na charakterystyczny styl, jaki od lat 80' XIX wieku zapanował w literaturze irlandzkiej, oparty o celtyckie mity i legendy, sztuki pisane tak dla teatru, jak i przez wolnych pisarzy luźno z nim powiązanych, były na tyle rozpoznawalne na świecie, że zyskały status niezwykle pożądanych.
Najważniejszą postacią związaną z powstaniem The Abbey Theater, był niewątpliwie irlandzki pisarz i poeta – W.B. Yeats. To on pod koniec XIX wieku wraz ze znajomymi próbował rozkręcić Irish Literary Theatre (które nie spotkało się ze specjalnym zainteresowaniem publiczności), to on natknął się na braci Fay, którzy chętnie i z dużym powodzeniem wystawiali także jego sztuki, to w końcu jego zamożna sekretarka przyczyniła się finansowo do wsparcia przedsięwzięcia. W 1903 roku w końcu założono Irish National Theatre Society (Towarzystwo Irlandzkiego Teatru Narodowego), na którego czele stanął oczywiście sam Yeats a sztuki wystawiano w Molesworth Hall. W rok później udało się wykupić budynek działającego wcześniej przy Abbey Streat Theatre of Varieties (Teatr Osobliwości), a menadżerem sceny został jeden z braci Fay. Uroczysta inauguracja nowo otwartego teatru odbyła się wraz z wystawieniem tu 24 XII 1904 roku dwóch sztuk jednoaktowych: On Baile's Strand, Cathleen Ní Houlihan (autorstwa Yeatsa) i Spreading the News (autorstwa Lady Gregory). Drugi z braci Fay okrzyknięty został Pierwszym Aktorem Teatru Abbey. Wspomniana sekretarka, Annie Horniman, ze swej rodzinnej Anglii kierować miała funduszami oraz organizowaniem objazdowych spektakli. Jednakże po nagłym przekształceniu teatru w spółkę kapitałową (National Theatre Society Ltd.) Horniman zdecydowała się zerwać kontakt z Dublinem utworzyć własny teatr w Manchesterze.
Ze względu na spore problemy tak finansowe jak i polityczne w 1924 roku Yeats wraz z Lady Gregory zdecydowali się na przekazanie Teatru rządowi irlandzkiemu, godząc się na warunek, iż wystawiane sztuki będą w języku irlandzkim. W rok później przy teatrze powstały dwie szkoły: baletowa i aktorska. Sama instytucja przeszła już niemalże do historii, jako „teatr pisarzy”. Obok Yeatsa jedną z ważniejszych postaci był także Frank O'Connor.
18 lipca 1951 roku budynek Abbey Theater spłonął, przez co instytucja przeniosła się do Queen's Theater, gdzie też pozostała do roku 1966. Jednak od 1961 roku puste miejsce po teatrze Abbey zostało gruntownie oczyszczone i rozpoczęły się plany odbudowy budynku. Projekt Michaella Scotta został zatwierdzony osobiście przez prezydenta i w ciągu trzech lat (od położenia kamienia węgielnego w 1963 roku) teatr stanął na nogi. Uroczysta inauguracja odbyła się 18 lipca 1966 roku, a więc w równo 15 lat po tragicznym pożarze.
Od tamtego czasu Abbey Theater przeżywało swoje tak wzloty jak i upadki. Nie da się ukryć, że popularność wśród turystów jak i Irlandczyków wręcz rosła z roku na rok, jednak finansowo teatr nie mógł sobie poradzić. Problem zażegnano ostatecznie dopiero w roku 2006, przyznając zabytkowemu teatrowi dotację z Unii Europejskiej. Od 2007 roku trwają prace nad renowacją i unowocześnieniem budynku teatru, między innymi rozbudowano audytorium. Sam budynek na pewno nie przystaje do tradycyjnych gustów i wielu XIX wiecznych, a nawet gregoriańskich budowli, jakich niemało w centrum Dublina. Jest to jednak bryła w swej nowoczesności elegancka i ciekawa, przykuwa uwagę, a ciepłym i wyszukanym oświetleniem zachęca do odwiedzin. Teatr położony jest w centrum Dublina, sąsiaduje zatem z licznymi tanimi hotelami i innymi dostępnymi turystom miejscami noclegowymi, także restauracjami i sklepami.
Dublin oferuje nawet Dublin Pass, które daje darmowy transport z lotniska do miasta i darmowy wstęp do 30 Dublińskich atrakcji.
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl.
Narodowy Teatr Irlandzki (National Theater of Ireland lub Amharclann na Mainistreach) założony został w 1904 roku i od tamtej pory działa nieprzerwanie. Teatr ten szczycie się mianem pierwszego teatru całościowo utrzymywanego ze środków publicznych. Dopiero od roku 1925 finansowo zaczął go wspierać rząd Wolnego Państwa Irlandzkiego. Ze względu na charakterystyczny styl, jaki od lat 80' XIX wieku zapanował w literaturze irlandzkiej, oparty o celtyckie mity i legendy, sztuki pisane tak dla teatru, jak i przez wolnych pisarzy luźno z nim powiązanych, były na tyle rozpoznawalne na świecie, że zyskały status niezwykle pożądanych.
Najważniejszą postacią związaną z powstaniem The Abbey Theater, był niewątpliwie irlandzki pisarz i poeta – W.B. Yeats. To on pod koniec XIX wieku wraz ze znajomymi próbował rozkręcić Irish Literary Theatre (które nie spotkało się ze specjalnym zainteresowaniem publiczności), to on natknął się na braci Fay, którzy chętnie i z dużym powodzeniem wystawiali także jego sztuki, to w końcu jego zamożna sekretarka przyczyniła się finansowo do wsparcia przedsięwzięcia. W 1903 roku w końcu założono Irish National Theatre Society (Towarzystwo Irlandzkiego Teatru Narodowego), na którego czele stanął oczywiście sam Yeats a sztuki wystawiano w Molesworth Hall. W rok później udało się wykupić budynek działającego wcześniej przy Abbey Streat Theatre of Varieties (Teatr Osobliwości), a menadżerem sceny został jeden z braci Fay. Uroczysta inauguracja nowo otwartego teatru odbyła się wraz z wystawieniem tu 24 XII 1904 roku dwóch sztuk jednoaktowych: On Baile's Strand, Cathleen Ní Houlihan (autorstwa Yeatsa) i Spreading the News (autorstwa Lady Gregory). Drugi z braci Fay okrzyknięty został Pierwszym Aktorem Teatru Abbey. Wspomniana sekretarka, Annie Horniman, ze swej rodzinnej Anglii kierować miała funduszami oraz organizowaniem objazdowych spektakli. Jednakże po nagłym przekształceniu teatru w spółkę kapitałową (National Theatre Society Ltd.) Horniman zdecydowała się zerwać kontakt z Dublinem utworzyć własny teatr w Manchesterze.
Ze względu na spore problemy tak finansowe jak i polityczne w 1924 roku Yeats wraz z Lady Gregory zdecydowali się na przekazanie Teatru rządowi irlandzkiemu, godząc się na warunek, iż wystawiane sztuki będą w języku irlandzkim. W rok później przy teatrze powstały dwie szkoły: baletowa i aktorska. Sama instytucja przeszła już niemalże do historii, jako „teatr pisarzy”. Obok Yeatsa jedną z ważniejszych postaci był także Frank O'Connor.
18 lipca 1951 roku budynek Abbey Theater spłonął, przez co instytucja przeniosła się do Queen's Theater, gdzie też pozostała do roku 1966. Jednak od 1961 roku puste miejsce po teatrze Abbey zostało gruntownie oczyszczone i rozpoczęły się plany odbudowy budynku. Projekt Michaella Scotta został zatwierdzony osobiście przez prezydenta i w ciągu trzech lat (od położenia kamienia węgielnego w 1963 roku) teatr stanął na nogi. Uroczysta inauguracja odbyła się 18 lipca 1966 roku, a więc w równo 15 lat po tragicznym pożarze.
Od tamtego czasu Abbey Theater przeżywało swoje tak wzloty jak i upadki. Nie da się ukryć, że popularność wśród turystów jak i Irlandczyków wręcz rosła z roku na rok, jednak finansowo teatr nie mógł sobie poradzić. Problem zażegnano ostatecznie dopiero w roku 2006, przyznając zabytkowemu teatrowi dotację z Unii Europejskiej. Od 2007 roku trwają prace nad renowacją i unowocześnieniem budynku teatru, między innymi rozbudowano audytorium. Sam budynek na pewno nie przystaje do tradycyjnych gustów i wielu XIX wiecznych, a nawet gregoriańskich budowli, jakich niemało w centrum Dublina. Jest to jednak bryła w swej nowoczesności elegancka i ciekawa, przykuwa uwagę, a ciepłym i wyszukanym oświetleniem zachęca do odwiedzin. Teatr położony jest w centrum Dublina, sąsiaduje zatem z licznymi tanimi hotelami i innymi dostępnymi turystom miejscami noclegowymi, także restauracjami i sklepami.
Dublin oferuje nawet Dublin Pass, które daje darmowy transport z lotniska do miasta i darmowy wstęp do 30 Dublińskich atrakcji.
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl.
Etykiety:
Dublin,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
Irlandia,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
zakwaterowanie,
zniżki
wtorek, 22 września 2009
Budapeszt - Zamek Królewski
Zamek Królewski w Budapeszcie zaliczany jest przez wszystkie przewodniki świata do drugiej, po Parlamencie, najbardziej reprezentacyjnej budowli Węgier. I nie ma w tym wcale przesady - rozległa, i majestatyczna bryła Pałacu zajmuje cały południowy kraniec Wzgórza Zamkowego, usytuowanego centralnie w sercu miasta. Ogrom budowli i jego wyraźny, barokowy rys odzwierciedla splendor i przepych, jaki charakteryzował wszystkie oficjalne siedziby cesarskie Habsburgów, a wcześniej - najwybitniejszych władców Węgier.
Gdy wjeżdżamy do stolicy Węgier, w zależności od tego po której stronie Dunaju staniemy, w oczy rzucić mogą nam się przede wszystkim dwa obiekty – parlament w „nowej” części miasta – Peszt - i Zamek Królewski w części „starej” – Buda.
Budavári palota – bo tak brzmi węgierska nazwa zamku – powstał najprawdopodobniej na przełomie XIII i XIV wieku, choć dziś nie wiadomo tego dokładnie. Najstarsze fundamenty pochodzą najpewniej z czasów panowania króla Ludwika I Wielkiego. Ekspansję budowli kontynuował Zygmunt Luksemburczyk, który jednak nie zdążył zamku dokończyć. Kolejni władcy skupiali się jedynie na dodawaniu niewielkich elementów do zamku lub przekształcaniu go zgodnie z ówcześnie panującym stylem w architekturze.
Trudności z rozpoznaniem dokładnej daty początków powstania zamku sprawia fakt, iż obecnie istniejąca budowla nie jest tym budynkiem z czasów Ludwika Wielkiego. Ten został kompletnie zniszczony podczas najazdu Turków, którzy w zamku utworzyli własny arsenał broni. Jego wybuch w 1578 roku zrównał zamek z powierzchnią ziemi. Dopiero w XX wieku archeologom udało się odkryć niektóre jego fragmenty – np. dobrze zachowana kaplica gotycka, fragmenty murów, bastionów czy rzeźby.
Nowy obiekt zaczęto budować po odbiciu Węgier przez Habsburgów. Pod koniec XVIII wieku stworzył go Johann Hobling – w stylu barokowym, a więc w niczym nie przypominającym starego budynku. Zamek stał się rezydencją rodziny panującej. Dwór opuścił budynek w czasie Wiosny Ludów, później zajmował go przez niedługi czas książę Albrecht, gubernator Węgier. Pusty zamek zaczął niszczeć – nic z wyjątkiem kilku komnat nie nadawało się do użytku. W 1867 roku doszło do sytuacji, w której uroczystości związane z pobytem cesarskiej pary na koronacji monarchów Węgier musiano przygotować w Wiedniu.
Renowacji budynku podjął się król Franciszek Józef po powstaniu Austro-Węgier. Budowa ruszyła w 1890 roku na podstawie planów architekta Miklósa Ybla. W efekcie tych prac poszerzono część zachodnią zamku, a jego wnętrze wzbogacono artystycznymi ozdobami. W sześć lat po rozpoczęciu budowy Węgry obchodziły 1000-lecie przybycia nad Dunaj, tak więc zamek miał symbolizować potęgę i siłę kraju oraz jego charakter narodowy.
Dziś do zamku możemy dotrzeć wspinając się samodzielnie na Wzgórze Zamkowe – krętymi dróżkami przez polanę i las, co szczególnie w lecie przy wysokich temperaturach może być dość uciążliwe. Z pomocą przychodzą specjalnie zaprojektowane na ten cel kolejki, które w ciągu kilkudziesięciu sekund wywożą pasażerów na szczyt Wzgórza. Jednak i one nie są bez wad – pierwszą z nich jest cena, drugą – tłumy chętnych i kilkadziesiąt minut oczekiwania na swoją kolej.
Gdy już znajdziemy się na Wzgórzu, naszym oczom ukaże się Dunaj, a przed samym Zamkiem na placu z reprezentacyjną bramą (niegdyś oddawano tu honory królowi) – wielka rzeźba dłuta Gyuli Donátha, przedstawiająca mitycznego ptaka Turula, symbolu Węgier (za którego sprawą podobno Madziarzy zostali sprowadzeni nad Dunaj).
Dziś we wnętrzach zamku znajdziemy kilka muzeów i galerii, m.in. Galerię Narodową, Muzeum Historii Współczesnej, Muzeum Wojny czy Muzeum Historii Budapesztu. Kilka z wystaw permanentnych można podziwiać za darmo, za zobaczenie reszty należy uiścić niezbyt wygórowaną opłatę.
Wzgórze Zamkowe i cały kompleks zamkowy zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.
Osobom spragnionym bliższego i częstszego kontaktu z zabytkiem można polecić tanie hotele i pokoje, oraz bogatą ofertę gastronomiczną – tak na samym Wzgórzu, jak i u jego stóp.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Zapraszamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl. Tu kupisz bilety lotnicze i autokarowe szybko, tanio i bezpiecznie.
Gdy wjeżdżamy do stolicy Węgier, w zależności od tego po której stronie Dunaju staniemy, w oczy rzucić mogą nam się przede wszystkim dwa obiekty – parlament w „nowej” części miasta – Peszt - i Zamek Królewski w części „starej” – Buda.
Budavári palota – bo tak brzmi węgierska nazwa zamku – powstał najprawdopodobniej na przełomie XIII i XIV wieku, choć dziś nie wiadomo tego dokładnie. Najstarsze fundamenty pochodzą najpewniej z czasów panowania króla Ludwika I Wielkiego. Ekspansję budowli kontynuował Zygmunt Luksemburczyk, który jednak nie zdążył zamku dokończyć. Kolejni władcy skupiali się jedynie na dodawaniu niewielkich elementów do zamku lub przekształcaniu go zgodnie z ówcześnie panującym stylem w architekturze.
Trudności z rozpoznaniem dokładnej daty początków powstania zamku sprawia fakt, iż obecnie istniejąca budowla nie jest tym budynkiem z czasów Ludwika Wielkiego. Ten został kompletnie zniszczony podczas najazdu Turków, którzy w zamku utworzyli własny arsenał broni. Jego wybuch w 1578 roku zrównał zamek z powierzchnią ziemi. Dopiero w XX wieku archeologom udało się odkryć niektóre jego fragmenty – np. dobrze zachowana kaplica gotycka, fragmenty murów, bastionów czy rzeźby.
Nowy obiekt zaczęto budować po odbiciu Węgier przez Habsburgów. Pod koniec XVIII wieku stworzył go Johann Hobling – w stylu barokowym, a więc w niczym nie przypominającym starego budynku. Zamek stał się rezydencją rodziny panującej. Dwór opuścił budynek w czasie Wiosny Ludów, później zajmował go przez niedługi czas książę Albrecht, gubernator Węgier. Pusty zamek zaczął niszczeć – nic z wyjątkiem kilku komnat nie nadawało się do użytku. W 1867 roku doszło do sytuacji, w której uroczystości związane z pobytem cesarskiej pary na koronacji monarchów Węgier musiano przygotować w Wiedniu.
Renowacji budynku podjął się król Franciszek Józef po powstaniu Austro-Węgier. Budowa ruszyła w 1890 roku na podstawie planów architekta Miklósa Ybla. W efekcie tych prac poszerzono część zachodnią zamku, a jego wnętrze wzbogacono artystycznymi ozdobami. W sześć lat po rozpoczęciu budowy Węgry obchodziły 1000-lecie przybycia nad Dunaj, tak więc zamek miał symbolizować potęgę i siłę kraju oraz jego charakter narodowy.
Dziś do zamku możemy dotrzeć wspinając się samodzielnie na Wzgórze Zamkowe – krętymi dróżkami przez polanę i las, co szczególnie w lecie przy wysokich temperaturach może być dość uciążliwe. Z pomocą przychodzą specjalnie zaprojektowane na ten cel kolejki, które w ciągu kilkudziesięciu sekund wywożą pasażerów na szczyt Wzgórza. Jednak i one nie są bez wad – pierwszą z nich jest cena, drugą – tłumy chętnych i kilkadziesiąt minut oczekiwania na swoją kolej.
Gdy już znajdziemy się na Wzgórzu, naszym oczom ukaże się Dunaj, a przed samym Zamkiem na placu z reprezentacyjną bramą (niegdyś oddawano tu honory królowi) – wielka rzeźba dłuta Gyuli Donátha, przedstawiająca mitycznego ptaka Turula, symbolu Węgier (za którego sprawą podobno Madziarzy zostali sprowadzeni nad Dunaj).
Dziś we wnętrzach zamku znajdziemy kilka muzeów i galerii, m.in. Galerię Narodową, Muzeum Historii Współczesnej, Muzeum Wojny czy Muzeum Historii Budapesztu. Kilka z wystaw permanentnych można podziwiać za darmo, za zobaczenie reszty należy uiścić niezbyt wygórowaną opłatę.
Wzgórze Zamkowe i cały kompleks zamkowy zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.
Osobom spragnionym bliższego i częstszego kontaktu z zabytkiem można polecić tanie hotele i pokoje, oraz bogatą ofertę gastronomiczną – tak na samym Wzgórzu, jak i u jego stóp.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Zapraszamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl. Tu kupisz bilety lotnicze i autokarowe szybko, tanio i bezpiecznie.
Etykiety:
Budapeszt,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
Węgry,
zakwaterowanie,
zniżki
wtorek, 15 września 2009
Zamek na Hradczanach
Zamek na Hradczanach, (cz. Pražský hrad) to zamek w Pradze w dzielnicy Hradczany istniejący już od najstarszych dziejów Pragi, dawna siedziba królów czeskich. Nieczęsto się zdarza, by zabytkowy budynek – pozostałość po monarchicznej świetności państwa – znalazł się w księdze rekordów Guinessa. Zamkowi na Hradczanach się to udało – według tejże księgi jest to największy na świecie – pod względem zajmowanej powierzchni – obiekt zamkowy.
Istotnie, zważywszy na fakt, iż w teren zamku wchodzą trzy kościoły – w tym siedziba arcybiskupa praskiego, Katedra św. Wita – sześć pałaców (w tym Stary pałac królewski, Belweder królowej Anny, Pałac Lobkovicki i nowy pałac królewski), a także wieża Daliborka, wieża prochowa i Złota Uliczka oraz piękny ogród Jelení příkop – tytuł ten wydaje się być jak najbardziej słuszny.
Historia zamku rozpoczęła się w czasach zamierzchłych, bp pod koniec IX wieku, kiedy pierwszy historyczny książę przemyślidzki Borzywoj I przeniósł swoją siedzibę z Lewego Hradca na wzgórze nad Wełtawą. W to samo miejsce, gdzie odbywały się plemienne i pogańskie zgromadzenia Czechów – na wzgórzu zwanym Žiži. Borzywoj nakazał zbudować tu kościółek pod wezwaniem Marii Panny i miejsce, w którym zasiadał każdy z kolejnych nowych książąt. Budowę właściwego zamku rozpoczął jednak najprawdopodobniej syn Borzywoja - Spitygniew I. Za jego czasów budynek otoczono rowem i drewnianą palisadą na szańcach. Od drugiej połowy X w. rolę głównego kościoła pełnił drugi wybudowany – pod wezwaniem św. Jerzego. Następnie, za panowania Księcia Wacława stworzono rotundę św. Wita, w której przechowywane były relikwie. Później – po założeniu tu diecezji – rotunda zyskała status katedralny.
Warto zaznaczyć, że surowcem, z którego budowano wtedy obiekty religijne był kamień. Budynki królewskie natomiast tworzone były jeszcze z drewna.
Kilkadziesiąt lat później przy kościele św. Jerzego założono żeński klasztor benedyktynek. Podczas rządów pierwszego króla czeskiego - Wratysława II – zamek wciąż się rozwijał. Fortyfikacja z drewna została zastąpiona nowszą, kamienną, wybudowano też trzy wieże – w tym Białą, do której dotrzemy spacerując po Złotej Uliczce. W wieku XI zburzono rotundę św Wita i w jej miejscu zaczęto budować obiekt, który dziś znamy jako katedrę św. Wita – imponujący przykład gotyckiej architektury. W tym czasie też wreszcie drewniany pałac zastąpiono murowanym i jego styl architektoniczny zmieniał się wraz z kolejnymi władcami, którzy go rozbudowywali.
W chwili obecnej w zamku znajduje się kilka muzeów, w tym Muzeum Narodowe z kolekcją czeskiej sztuki barokowej i manierycznej, wystawą dedykowaną historii Czech, Muzeum Zabawek i kolekcja obrazów Rudolfa II, przedstawiająca historię samego zamku. Odbywa się tu też co roku letni festiwal szekspirowski, pokoje zamku wykorzystywane są też jako sale koncertowe.
Turyści odwiedzający praski zamek mogą też podziwiać ceremonię zmiany warty (podobnie jak w brytyjskim Buckingham Palace) co godzinę. Przez dwa dni w roku do zwiedzania udostępniane są pokoje gościnne, które przez resztę czasu zajmuje administracja prezydenta.
Dokładne obejrzenie zamku w ciągu jednego dnia może być dość trudne, zwłaszcza, że by dowiedzieć się więcej warto skorzystać z usług przewodnika, który przedstawi nam istotne szczegóły na temat tego, co widzimy. [W pobliżu zamku znajduje się bogata oferta bazy noclegowej, dlatego można z niej skorzystać jeżeli jesteśmy zainteresowani kilkudniowym zwiedzaniem]
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Pragi można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Istotnie, zważywszy na fakt, iż w teren zamku wchodzą trzy kościoły – w tym siedziba arcybiskupa praskiego, Katedra św. Wita – sześć pałaców (w tym Stary pałac królewski, Belweder królowej Anny, Pałac Lobkovicki i nowy pałac królewski), a także wieża Daliborka, wieża prochowa i Złota Uliczka oraz piękny ogród Jelení příkop – tytuł ten wydaje się być jak najbardziej słuszny.
Historia zamku rozpoczęła się w czasach zamierzchłych, bp pod koniec IX wieku, kiedy pierwszy historyczny książę przemyślidzki Borzywoj I przeniósł swoją siedzibę z Lewego Hradca na wzgórze nad Wełtawą. W to samo miejsce, gdzie odbywały się plemienne i pogańskie zgromadzenia Czechów – na wzgórzu zwanym Žiži. Borzywoj nakazał zbudować tu kościółek pod wezwaniem Marii Panny i miejsce, w którym zasiadał każdy z kolejnych nowych książąt. Budowę właściwego zamku rozpoczął jednak najprawdopodobniej syn Borzywoja - Spitygniew I. Za jego czasów budynek otoczono rowem i drewnianą palisadą na szańcach. Od drugiej połowy X w. rolę głównego kościoła pełnił drugi wybudowany – pod wezwaniem św. Jerzego. Następnie, za panowania Księcia Wacława stworzono rotundę św. Wita, w której przechowywane były relikwie. Później – po założeniu tu diecezji – rotunda zyskała status katedralny.
Warto zaznaczyć, że surowcem, z którego budowano wtedy obiekty religijne był kamień. Budynki królewskie natomiast tworzone były jeszcze z drewna.
Kilkadziesiąt lat później przy kościele św. Jerzego założono żeński klasztor benedyktynek. Podczas rządów pierwszego króla czeskiego - Wratysława II – zamek wciąż się rozwijał. Fortyfikacja z drewna została zastąpiona nowszą, kamienną, wybudowano też trzy wieże – w tym Białą, do której dotrzemy spacerując po Złotej Uliczce. W wieku XI zburzono rotundę św Wita i w jej miejscu zaczęto budować obiekt, który dziś znamy jako katedrę św. Wita – imponujący przykład gotyckiej architektury. W tym czasie też wreszcie drewniany pałac zastąpiono murowanym i jego styl architektoniczny zmieniał się wraz z kolejnymi władcami, którzy go rozbudowywali.
W chwili obecnej w zamku znajduje się kilka muzeów, w tym Muzeum Narodowe z kolekcją czeskiej sztuki barokowej i manierycznej, wystawą dedykowaną historii Czech, Muzeum Zabawek i kolekcja obrazów Rudolfa II, przedstawiająca historię samego zamku. Odbywa się tu też co roku letni festiwal szekspirowski, pokoje zamku wykorzystywane są też jako sale koncertowe.
Turyści odwiedzający praski zamek mogą też podziwiać ceremonię zmiany warty (podobnie jak w brytyjskim Buckingham Palace) co godzinę. Przez dwa dni w roku do zwiedzania udostępniane są pokoje gościnne, które przez resztę czasu zajmuje administracja prezydenta.
Dokładne obejrzenie zamku w ciągu jednego dnia może być dość trudne, zwłaszcza, że by dowiedzieć się więcej warto skorzystać z usług przewodnika, który przedstawi nam istotne szczegóły na temat tego, co widzimy. [W pobliżu zamku znajduje się bogata oferta bazy noclegowej, dlatego można z niej skorzystać jeżeli jesteśmy zainteresowani kilkudniowym zwiedzaniem]
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Pragi można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
czwartek, 20 sierpnia 2009
Puerta de Alcalá
Puerta de Alcalá - niegdyś wschodnia brama miasta - dziś wznosi się na ruchliwej Plaza de Independencia. Niedaleko stąd znajduje się także Parque del Buen Retiro (Ogrody, Park Przyjemnego Odpoczynku) i Plaza de Cibeles – z niezwykłą fontanną poświęconą bogini płodności, Kybele, a wszystko w spacerowych odległościach od zabytkowego centrum miasta oraz licznych tanich hoteli i pensjonatów czy restauracji. Brama wybudowana została z rozkazu króla Karola III, a zaprojektowana przez samego Francesco Sabatiniego. Wieńczą ją rzeźby z białego marmuru, otaczają zaś ukwiecone trawniki. Jest jednym z największych symboli Madrytu. Składa się ona z pięciu przejść, trzy z nich z pełnym łukiem a dwa z płaskim łukiem. W najwyższej, centralnej części jest płyta kamienna upamiętniająca rok budowy oraz króla Karola III, uwieńczona tarczą z herbem przedstawiającym broń trzymaną przez Sławę i geniusza. Dawniej każde przejście było okratowanie, które zamykano co dzień o zmierzchu. Tak jak i ulica, przy której znajduje się też Plac, swoją nazwę wzięła od drogi, jaka prowadziła tędy do zabytkowego miasta Alcala de Henares.
Przed powstaniem znanej nam dziś Bramy istniała jeszcze inna, którą usytuowalibyśmy na moście trochę powyżej ulicy Alfonsa XII. Powstała ona w 1599 roku, specjalnie z okazji przyjazdu Małgorzaty Habsburg (zwanej Austriaczką lub Styryjską) na jej ślub z królem Filipem III. Boczne wejścia składały się z łuku głównego i dwóch mniejszych. Przy centralnym wejściu umieszczono rzeźbę Najświętszej Marii Panny z Mercedes, natomiast przy bocznych – świętych Pedro Nolasco i Mariany de Jesus. Brama została zlikwidowana w 1764 roku z racji na przebudowę okolicy oraz unowocześnianie ulicy Alcala. Stanowiła ona przez dłuższy czas jedno z pięciu głównych wjazdów do miasta i wchodziła w skład murów otaczających je.
9 grudnia 1759 roku do Madrytu uroczyście przez Starą Bramę wjechał król Karol III. W niedługo potem postanowił on rozebrać kamienne wejście tworząc nowe, które byłoby bardziej reprezentatywne dla miasta. W duchu przebudowy powstały wówczas także Ogród Botaniczny czy wspomniane już Źródła Kybelei i Neptuna. Projektów Nowej Bramy napłynęło do króla kilka – między innymi od Ventura Rodríguez’a i José de Hermosilla, ale ostatecznie zdecydował się on na wizję Sabatiniego. Styl neoklasyczny oraz wysokość około dwudziestu metrów widać okazała się wystarczająco reprezentatywna jak na stolicę Hiszpanii. Ciekawym rozwiązaniem było połączenie konstrukcji kolumn z pilastrami, dzięki czemu fasady bramy nie są identyczne. Uroczysta inauguracja odbyła się w 1788 roku, a funkcję autentycznej bramy wjazdowej pełniła aż do roku 1869.
Brama stworzona z granitu dzieli się na pięć wejść. Trzy z nich (centralne) posiadają sklepienie łukowe, u szczytu których wyrzeźbione zostały lwie głowy, dwa pozostałe (skrajne) to wejścia prostokątne ozdobione wyrzeźbionymi rogami obfitości, projektu Roberto Michel’a. Przejścia te służyć miały uświetnieniu przyjazdu ważnych osobistości, dlatego zamknięte były na co dzień tak dla mieszkańców, jak i dla zwykłych przyjezdnych. Wszystkie kolumno-pilastry ustawione są na cokołach i przedstawiają joński typ zdobienia, z charakterystycznymi zwiniętymi rogami w kapitelach. Centralny łuk w obydwu fasadach posiada wyrytą inskrypcję łacińską: Rege Carolo III. Anno MDCCLXXVIII, co oznacza „Za panowania Króla Karola III, rok 1778”. Elementy zdobnicze, jak figury dzieci (po cztery z każdej strony) i inne, mają wydźwięk symboliczny, co wiąże się bardziej z ideami barokowymi.
W 1993 roku Brama Alcala przeszła przez najpoważniejsze prace renowacyjne w całej swojej historii. Na czas prac budynek przykryty został płachtami prezentującymi grafiki popularnego hiszpańskiego satyryka - Antonio Mingote. Od 2006 roku trwały prace nad przebudową Placu Niepodległości, dzięki czemu obecnie tak sam Plac jak i okolica, a zwłaszcza Brama są bardziej dostępne, gdyż teren ten zamieniono w swoisty deptak, zamknięty dla ruchu ulicznego. Warto przyjechać do Madrytu w czasie Świąt Bożego Narodzenia, aby zobaczyć Betlejemską Szopkę, jaką Władze Miasta tworzą pod głównym łukiem co roku.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Przed powstaniem znanej nam dziś Bramy istniała jeszcze inna, którą usytuowalibyśmy na moście trochę powyżej ulicy Alfonsa XII. Powstała ona w 1599 roku, specjalnie z okazji przyjazdu Małgorzaty Habsburg (zwanej Austriaczką lub Styryjską) na jej ślub z królem Filipem III. Boczne wejścia składały się z łuku głównego i dwóch mniejszych. Przy centralnym wejściu umieszczono rzeźbę Najświętszej Marii Panny z Mercedes, natomiast przy bocznych – świętych Pedro Nolasco i Mariany de Jesus. Brama została zlikwidowana w 1764 roku z racji na przebudowę okolicy oraz unowocześnianie ulicy Alcala. Stanowiła ona przez dłuższy czas jedno z pięciu głównych wjazdów do miasta i wchodziła w skład murów otaczających je.
9 grudnia 1759 roku do Madrytu uroczyście przez Starą Bramę wjechał król Karol III. W niedługo potem postanowił on rozebrać kamienne wejście tworząc nowe, które byłoby bardziej reprezentatywne dla miasta. W duchu przebudowy powstały wówczas także Ogród Botaniczny czy wspomniane już Źródła Kybelei i Neptuna. Projektów Nowej Bramy napłynęło do króla kilka – między innymi od Ventura Rodríguez’a i José de Hermosilla, ale ostatecznie zdecydował się on na wizję Sabatiniego. Styl neoklasyczny oraz wysokość około dwudziestu metrów widać okazała się wystarczająco reprezentatywna jak na stolicę Hiszpanii. Ciekawym rozwiązaniem było połączenie konstrukcji kolumn z pilastrami, dzięki czemu fasady bramy nie są identyczne. Uroczysta inauguracja odbyła się w 1788 roku, a funkcję autentycznej bramy wjazdowej pełniła aż do roku 1869.
Brama stworzona z granitu dzieli się na pięć wejść. Trzy z nich (centralne) posiadają sklepienie łukowe, u szczytu których wyrzeźbione zostały lwie głowy, dwa pozostałe (skrajne) to wejścia prostokątne ozdobione wyrzeźbionymi rogami obfitości, projektu Roberto Michel’a. Przejścia te służyć miały uświetnieniu przyjazdu ważnych osobistości, dlatego zamknięte były na co dzień tak dla mieszkańców, jak i dla zwykłych przyjezdnych. Wszystkie kolumno-pilastry ustawione są na cokołach i przedstawiają joński typ zdobienia, z charakterystycznymi zwiniętymi rogami w kapitelach. Centralny łuk w obydwu fasadach posiada wyrytą inskrypcję łacińską: Rege Carolo III. Anno MDCCLXXVIII, co oznacza „Za panowania Króla Karola III, rok 1778”. Elementy zdobnicze, jak figury dzieci (po cztery z każdej strony) i inne, mają wydźwięk symboliczny, co wiąże się bardziej z ideami barokowymi.
W 1993 roku Brama Alcala przeszła przez najpoważniejsze prace renowacyjne w całej swojej historii. Na czas prac budynek przykryty został płachtami prezentującymi grafiki popularnego hiszpańskiego satyryka - Antonio Mingote. Od 2006 roku trwały prace nad przebudową Placu Niepodległości, dzięki czemu obecnie tak sam Plac jak i okolica, a zwłaszcza Brama są bardziej dostępne, gdyż teren ten zamieniono w swoisty deptak, zamknięty dla ruchu ulicznego. Warto przyjechać do Madrytu w czasie Świąt Bożego Narodzenia, aby zobaczyć Betlejemską Szopkę, jaką Władze Miasta tworzą pod głównym łukiem co roku.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
piątek, 24 lipca 2009
Galeria Narodowa w Dublinie
Ghailearaí Náisiúnta na hÉireann to dom kolekcji sztuki irlandzkiej jak i ogólnoeuropejskiej. Do Galerii wejść można bramą główną, wychodzącą na Merrion Square (powstałym tu już w połowie XVIII wieku, a wykończonym w większości w XIX wieku), lub boczną - od strony Clare Street. Usytuowanie jest zatem o tyle wyjątkowe, iż jest to ścisłe centrum Dublina, niewielka odległość dzieli zatem Galerię od pobliskich hoteli, baz noclegowych czy innych punktów turystycznych, zabytkowe i pełne ważnych punktów na szlaku zwiedzających miasto gości (tutaj znajdują się: Leinster House, budynek oddziału Muzeum Narodowego – Historii Naturalnej, National Maternity Hospital). Warto też wiedzieć, że przy placu swoje siedziby główne mają Czerwony Krzyż (The Irish Red Cross) oraz Towarzystwo Piłki Nożnej (Football Association of Ireland).
Jedną z ważniejszych osobistości XIX wiecznej Irlandii był niejaki William Dargan, nazywany często „Ojcem Irlandzkiej Kolei”. To właśnie między innymi dzięki niemu w 1853 otwarta została w pięknym Leinster House wystawa - „Great Industrial Exhibition” - która ciesząc się niebywałym wręcz powodzeniem wśród odbiorców zadecydowała o konieczności utworzenia specjalnego miejsca w Dublinie, które stałoby się domem sztuki. Kamień węgielny pod Irlandzką Galerię Narodową położono w roku 1854, a jej inauguracja, połączona z pierwszą wielką wystawą, odbyła się w dekadę później.
Projekt budynku wykonał Francis Fowke na podstawie dużo wcześniejszych planów Charlesa Lanyona. Fasada główna Galerii w swoim ogólnym wyglądzie nawiązuje do bryły Muzeum Historii Naturalnej, ta z kolei wzorowała się na starszym Leinster House, dzięki czemu plac Merrion sprawia wrażenie idealnego miasta w mieście, zbudowanego z artystycznie dopasowanych do siebie elementów.
Jako jedna z niewielu Galeria nie została utworzona na potrzeby konkretnej wystawy, ale dopiero w trakcie jej budowy zaczęto zbierać kolekcję, którą można by przedstawić. W momencie otwarcia zatem ekspozycja liczyła sobie 125 płócien, a już od 1866 roku pilnie zaczęto poszukiwać dotacji do narodowego przedsięwzięcia. W 1897 hrabina Milltown zdecydowała się ofiarować kolekcje mieszczące się w zabytkowym, XVIII wiecznym Russborough House na potrzeby Galerii. Dzięki temu jakże niezwykłemu podarunkowi ekspozycja wzbogaciła się o kilkaset obrazów i możliwa była dobudowa nowej części budynku, którą dziś nazywamy Milltown Wing. Część ta zaprojektowana została przez Thomasa Newenham Deane i powstała w latach 1899 – 1903.
W tym czasie także Henry Vaughan udostępnił 31 swoich akwareli, które do dziś wystawiane są tylko podczas specjalnych okazji. Galeria stała się popularnym miejscem, w którym także co znamienitsze osobistości pozostawiały ślad ofiarując cenne dzieła sztuki, a także zwracając się z nowymi ideami wystaw.
W 1962 powstało kolejne skrzydło, zaprojektowane przez Franka du Barry'ego, które otwarte zostało w 1968 roku jako Biuro Prac Publicznych i dziś znane jest jako Beit Wing. W 1978 roku galeria otrzymała cenne dzieła od rządu Irlandii, a w niecałe dziesięć lat później znalazły się tu obrazy Picassa i Yeatsa. W tym samym roku także Alfred Beit przekazał Galerii 17 arcydzieł takich mistrzów europejskich, jak Velázquez, Murillo, Steen, Vermeer czy Raeburn.
Kolekcja robi duże wrażenie na wielbicielach malarstwa, gdyż można tu podziwiać m.in. dzieła Canaletta, Veronesego, Belliniego, Degasa, Moneta, el Greca, Goi, Rubensa, Brueughela Młodszego, Rembrandta i Vermeera.
W 1990 roku konserwator Sergio Benedetti dokonał ważnego odkrycia odnajdując w domu jezuickim zaginione płótno Caravaggia - „Cattura di Cristo” (Pojmanie Chrystusa) - które zostało ofiarowane przez zakonników Galerii. Od 1997 roku muzeum szczyci się oddziałem poświęconym narodowemu twórcy, Yeatsowi, którego córka przekazała rękopisy jego książek dziedzictwu narodowemu.
W 2002 roku otwarto nowe skrzydło Galerii Narodowej. Nowoczesne pomieszczenia i dość niekonwencjonalna architektura budynku spotykają się z częstą krytyką, co nie przeszkadza milionom turystów na częste odwiedziny tzw. Millenium Wing.
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Do Dublina można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Jedną z ważniejszych osobistości XIX wiecznej Irlandii był niejaki William Dargan, nazywany często „Ojcem Irlandzkiej Kolei”. To właśnie między innymi dzięki niemu w 1853 otwarta została w pięknym Leinster House wystawa - „Great Industrial Exhibition” - która ciesząc się niebywałym wręcz powodzeniem wśród odbiorców zadecydowała o konieczności utworzenia specjalnego miejsca w Dublinie, które stałoby się domem sztuki. Kamień węgielny pod Irlandzką Galerię Narodową położono w roku 1854, a jej inauguracja, połączona z pierwszą wielką wystawą, odbyła się w dekadę później.
Projekt budynku wykonał Francis Fowke na podstawie dużo wcześniejszych planów Charlesa Lanyona. Fasada główna Galerii w swoim ogólnym wyglądzie nawiązuje do bryły Muzeum Historii Naturalnej, ta z kolei wzorowała się na starszym Leinster House, dzięki czemu plac Merrion sprawia wrażenie idealnego miasta w mieście, zbudowanego z artystycznie dopasowanych do siebie elementów.
Jako jedna z niewielu Galeria nie została utworzona na potrzeby konkretnej wystawy, ale dopiero w trakcie jej budowy zaczęto zbierać kolekcję, którą można by przedstawić. W momencie otwarcia zatem ekspozycja liczyła sobie 125 płócien, a już od 1866 roku pilnie zaczęto poszukiwać dotacji do narodowego przedsięwzięcia. W 1897 hrabina Milltown zdecydowała się ofiarować kolekcje mieszczące się w zabytkowym, XVIII wiecznym Russborough House na potrzeby Galerii. Dzięki temu jakże niezwykłemu podarunkowi ekspozycja wzbogaciła się o kilkaset obrazów i możliwa była dobudowa nowej części budynku, którą dziś nazywamy Milltown Wing. Część ta zaprojektowana została przez Thomasa Newenham Deane i powstała w latach 1899 – 1903.
W tym czasie także Henry Vaughan udostępnił 31 swoich akwareli, które do dziś wystawiane są tylko podczas specjalnych okazji. Galeria stała się popularnym miejscem, w którym także co znamienitsze osobistości pozostawiały ślad ofiarując cenne dzieła sztuki, a także zwracając się z nowymi ideami wystaw.
W 1962 powstało kolejne skrzydło, zaprojektowane przez Franka du Barry'ego, które otwarte zostało w 1968 roku jako Biuro Prac Publicznych i dziś znane jest jako Beit Wing. W 1978 roku galeria otrzymała cenne dzieła od rządu Irlandii, a w niecałe dziesięć lat później znalazły się tu obrazy Picassa i Yeatsa. W tym samym roku także Alfred Beit przekazał Galerii 17 arcydzieł takich mistrzów europejskich, jak Velázquez, Murillo, Steen, Vermeer czy Raeburn.
Kolekcja robi duże wrażenie na wielbicielach malarstwa, gdyż można tu podziwiać m.in. dzieła Canaletta, Veronesego, Belliniego, Degasa, Moneta, el Greca, Goi, Rubensa, Brueughela Młodszego, Rembrandta i Vermeera.
W 1990 roku konserwator Sergio Benedetti dokonał ważnego odkrycia odnajdując w domu jezuickim zaginione płótno Caravaggia - „Cattura di Cristo” (Pojmanie Chrystusa) - które zostało ofiarowane przez zakonników Galerii. Od 1997 roku muzeum szczyci się oddziałem poświęconym narodowemu twórcy, Yeatsowi, którego córka przekazała rękopisy jego książek dziedzictwu narodowemu.
W 2002 roku otwarto nowe skrzydło Galerii Narodowej. Nowoczesne pomieszczenia i dość niekonwencjonalna architektura budynku spotykają się z częstą krytyką, co nie przeszkadza milionom turystów na częste odwiedziny tzw. Millenium Wing.
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Do Dublina można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Etykiety:
Dublin,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
Irlandia,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
zakwaterowanie,
zniżki
środa, 15 lipca 2009
Budapeszt - Wzgórze Zamkowe
Wzgórze Zamkowe to jedno z takich miejsc, w których możemy spędzić dosłownie cały dzień, a i tak nie uda nam się zobaczyć wszystkiego, co oferuje. Vár-hegy – jak mówią na Wzgórze Węgrzy – to najstarsza część miasta z zachowaną większością pierwotnych elementów – np. wąskimi i stromymi uliczkami na Starówce, gotyckimi łukami w bramach kamienic czy średniowiecznymi rzeźbami. Na Wzgórzu o 1,5 kilometrowej długości i niemal 170 m wysokości (nad poziom Dunaju ok. 60 m) znajdziemy masę zabytkowych obiektów (w tym, rzecz jasna, sam Zamek Królewski), a także chętnie przemierzane przez turystów jaskinie czyli wyżłobienia w miękkiej skorupie wapiennej na marglu gliniastym (z którego składa się wzniesienie).
Dogodne strategicznie położenie Wzgórza pozwoliło pierwszym mieszkańcom Budapesztu na w miarę bezpieczne zasiedlenie jego okolic. Tu w XIII wieku Bela IV z dynastii Árpádów rozpoczął budowę zamku obronnego. Fortyfikacja Wzgórza znacznie podupadła przez 145-letnią okupację turecką, szczególnie podczas oblężenia wojsk chcących odzyskać Wzgórze. Przed wojną to miejsce zamieszkiwało ponad 8 tys. osób, po jej zakończeniu – nieco ponad pół tysiąca.
Intensywne prace renowacyjne na początku XX wieku przywróciły budynkom i zamkowi – a więc i samemu Vár-hegy – świetność i blask, co zniweczyli atakujący alianci i broniący się tu w 1945 roku hitlerowcy. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – działania wojenne odsłoniły najstarszą część zabudowy góry, a spod odpadniętego ze ścian tynku zaczęły wyłaniać się fantastyczne gotyckie i barokowe okna, bramy, łuki i sklepienia, wcześniej dokładnie zamurowane. Umożliwiło to dokonanie pieczołowitej rekonstrukcji kamienic w ich pierwotnym kształcie, wraz z odtworzeniem charakterystycznej architektury i z uwzględnieniem szczególnej dbałości o detale i szczegóły. Znaczenie zamku i całej góry wydatnie zmniejszyło się w związku z przeniesieniem stolicy do Visegrádu przez króla Karola Roberta, jednak już jego syn postanowił powrócić i przywrócić Budzie jej dawny blask.
Znaczenie zamku i całej góry wydatnie zmniejszyło się w związku z przeniesieniem stolicy do Visegrádu przez króla Karola Roberta, jednak już jego syn postanowił powrócić i przywrócić Budzie jej dawny blask.
Oprócz wspaniałego Zamku Królewskiego, w którym znajdziemy dziś sporo interesujących muzeów (np. Historii Budapesztu czy Muzeum Wojny) Wzgórze oferuje też kilkanaście innych godnych uwagi obiektów.
Jednym z nich jest powstały w 1787, za sprawą Józefa II Teatr Zamkowy, którym właściwie stała się przekształcona kaplica karmelitów (przez co krypta przejęła funkcję... teatralnej zapadni. Rzecz jasna po przeniesieniu szczątków na cmentarz). To tu 8 marca 1800 roku wystawiono najsłynniejsze oratorium Józefa Haydna „Stworzenie”. Wcześniej jednak grano tu sztuki w języku niemieckim, dopiero w 1790 roku Laszló Kelemen przygotował przedstawienie w języku węgierskim. Słynna węgierska trupa teatralna, która początkowo na scenach Teatru Zamkowego występowała gościnnie, po osiedleniu się na stałe w Budapeszcie dała początek Teatrowi Narodowemu, który funkcjonuje do dziś.
Warto zwiedzić także kościół Macieja, a właściwie - Przenajświętszej Panienki, choć Węgrzy wolą używać w stosunku do niego krótszej formy. Świątynię tę wybrał na miejsce koronacji Karol Robert, a król Maciej – na miejsce ślubu z aragońską księżniczką. Bez wątpienia ściany tego kościoła pamiętają sporą ilość ważnych wydarzeń dla historii Budapesztu.
Spacerując po Wzgórzu Zamkowym na pewno natkniemy się także na kilka placów – jak Plac Dísz – Plac Defilad, który ze względu na swoje położenie i rozległość stał się miejscem częstych parad, pokazów wojskowych etc. Cechą charakterystyczną placu jest rozmieszczenie wokół niego kamienic w stylu barokowym czy neoklasycznym, ponumerowanych zgodnie z ruchem przeciwnym do wskazówek zegara.
Na zakończenie wędrówki po Vár-hegy możemy wybrać się do luksusowego Hotelu Hilton i skorzystać z jego równie luksusowej restauracji. Choć osobom o mniej zasobnych kieszeniach polecamy raczej okoliczną tańszą bazę noclegową lub odpoczynek w niewielkich knajpkach na Starówce.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl gdzie można kupić bilety lotnicze i autokarowe.
Dogodne strategicznie położenie Wzgórza pozwoliło pierwszym mieszkańcom Budapesztu na w miarę bezpieczne zasiedlenie jego okolic. Tu w XIII wieku Bela IV z dynastii Árpádów rozpoczął budowę zamku obronnego. Fortyfikacja Wzgórza znacznie podupadła przez 145-letnią okupację turecką, szczególnie podczas oblężenia wojsk chcących odzyskać Wzgórze. Przed wojną to miejsce zamieszkiwało ponad 8 tys. osób, po jej zakończeniu – nieco ponad pół tysiąca.
Intensywne prace renowacyjne na początku XX wieku przywróciły budynkom i zamkowi – a więc i samemu Vár-hegy – świetność i blask, co zniweczyli atakujący alianci i broniący się tu w 1945 roku hitlerowcy. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – działania wojenne odsłoniły najstarszą część zabudowy góry, a spod odpadniętego ze ścian tynku zaczęły wyłaniać się fantastyczne gotyckie i barokowe okna, bramy, łuki i sklepienia, wcześniej dokładnie zamurowane. Umożliwiło to dokonanie pieczołowitej rekonstrukcji kamienic w ich pierwotnym kształcie, wraz z odtworzeniem charakterystycznej architektury i z uwzględnieniem szczególnej dbałości o detale i szczegóły. Znaczenie zamku i całej góry wydatnie zmniejszyło się w związku z przeniesieniem stolicy do Visegrádu przez króla Karola Roberta, jednak już jego syn postanowił powrócić i przywrócić Budzie jej dawny blask.
Znaczenie zamku i całej góry wydatnie zmniejszyło się w związku z przeniesieniem stolicy do Visegrádu przez króla Karola Roberta, jednak już jego syn postanowił powrócić i przywrócić Budzie jej dawny blask.
Oprócz wspaniałego Zamku Królewskiego, w którym znajdziemy dziś sporo interesujących muzeów (np. Historii Budapesztu czy Muzeum Wojny) Wzgórze oferuje też kilkanaście innych godnych uwagi obiektów.
Jednym z nich jest powstały w 1787, za sprawą Józefa II Teatr Zamkowy, którym właściwie stała się przekształcona kaplica karmelitów (przez co krypta przejęła funkcję... teatralnej zapadni. Rzecz jasna po przeniesieniu szczątków na cmentarz). To tu 8 marca 1800 roku wystawiono najsłynniejsze oratorium Józefa Haydna „Stworzenie”. Wcześniej jednak grano tu sztuki w języku niemieckim, dopiero w 1790 roku Laszló Kelemen przygotował przedstawienie w języku węgierskim. Słynna węgierska trupa teatralna, która początkowo na scenach Teatru Zamkowego występowała gościnnie, po osiedleniu się na stałe w Budapeszcie dała początek Teatrowi Narodowemu, który funkcjonuje do dziś.
Warto zwiedzić także kościół Macieja, a właściwie - Przenajświętszej Panienki, choć Węgrzy wolą używać w stosunku do niego krótszej formy. Świątynię tę wybrał na miejsce koronacji Karol Robert, a król Maciej – na miejsce ślubu z aragońską księżniczką. Bez wątpienia ściany tego kościoła pamiętają sporą ilość ważnych wydarzeń dla historii Budapesztu.
Spacerując po Wzgórzu Zamkowym na pewno natkniemy się także na kilka placów – jak Plac Dísz – Plac Defilad, który ze względu na swoje położenie i rozległość stał się miejscem częstych parad, pokazów wojskowych etc. Cechą charakterystyczną placu jest rozmieszczenie wokół niego kamienic w stylu barokowym czy neoklasycznym, ponumerowanych zgodnie z ruchem przeciwnym do wskazówek zegara.
Na zakończenie wędrówki po Vár-hegy możemy wybrać się do luksusowego Hotelu Hilton i skorzystać z jego równie luksusowej restauracji. Choć osobom o mniej zasobnych kieszeniach polecamy raczej okoliczną tańszą bazę noclegową lub odpoczynek w niewielkich knajpkach na Starówce.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl gdzie można kupić bilety lotnicze i autokarowe.
Etykiety:
Budapeszt,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
Węgry,
zakwaterowanie,
zniżki
środa, 8 lipca 2009
Wieża telewizyjna Žižkov
Žižkov to jedna z dzielnic Pragi, która położona jest na prawym brzegu Wełtawy, na wschód od centrum miasta. Jej nazwa pochodzi od Jana Žižki i stoczonej przez niego w 1420 roku bitwy o Witkową Górę.
Wieża telewizyjna Žižkov jest najwyższą budowlą w Pradze - mierzy 216 metrów - plus 15 metrowe fundamenty. Została zbudowana w latach 1985-1992. Zaprojektowali ją Václav Aulický, Jiří Kozák i Alex Bém, a sama konstrukcja chroniona jest patentem. Posiada też trzy filary – każdy po 134 m wysokości i od 4,8 do 6,4 metra (jeden z filarów) średnicy. Właśnie w tym szerszym filarze znajdują się dwie szybkobieżne windy, poruszające się z prędkością 4 m/s. W pozostałych znajdziemy windę towarową i schody, służące za wyjście awaryjne. Całość waży 11800 ton.
W okresie komunizmu w 1978 roku powstał pomysł wybudowania nadajnika i od samego początku wieża budziła sporo kontrowersji. Po pierwsze: postawiono ją na terenie dawnego cmentarza żydowskiego, po drugie: mieszkańcom dzielnicy Žižkov nie podobał się jej futurystyczny wygląd, a po trzecie wreszcie: obawiano się problemów związanych ze szkodliwym wpływem fal elektromagnetycznych. Krążyły też pogłoski, że wieża ta ma uruchomić technologię zakłócania radiowych fal z Zachodu – między innymi rozgłośni Radio Wolna Europa tudzież o wykorzystywaniu jej do celów wojennych. Niechęć budził jej brutalistyczny styl (brutalizmem określa się nurt architektury późnego modernizmu), miała być bowiem kolejnym z przejawów komunistycznej megalomanii widocznej w praskim pejzażu. To wszystko sprawia zresztą, że Czechom trudno zrozumieć fascynację budowlą u przyjezdnych, szczególnie z zachodniej Europy i Ameryki Północnej.
Konstrukcja nadajnika – z daleka przypominającego ustawiony pionowo prom kosmiczny – jest nietypowa. We wspomnianych już trzech filarach znajdują się pomieszczenia transmisyjne, restauracja, kawiarnia i trzy pokoje obserwacyjne. Punkty widokowe mieszczą się na wysokości stu metrów, a restauracja – 63. Wieża używana jest także do obserwacji meteorologicznych i astronomicznych, jest też uwzględniona w rankingu najwyższych wież świata - World Federation of Great Towers – obok pekińskiej Central TV Tower czy berlińskiego Fernsehturm. W rankingu tym zajmuje pozycje 21.
W 2000 roku, czeski artysta David Černý, który słynie z tego, iż jego prace umieszczane w miejscach publicznych z reguły budzą kontrowersje (takie zresztą są jego założenia), zamontował na wieży Miminki – rzeźby raczkujących dzieci, wspinających się po filarach nadajnika. Jak nietrudno się domyślić i ten pomysł nie spotkał się z przychylną aprobatą ogółu. Wielu Czechów jest zdania, iż rzeźby umniejszają wartości architektonicznej wieży i psują jej skupiający się na intensywnej eksploracji osiągnięć technologicznych styl hi-tech. Równie wiele osób pochwaliło jednak ten pomysł, dlatego też w 2001 roku rzeźby powróciły na filary jako permanentna instalacja.
Z wieży telewizyjnej Žižkov nadaje 7 stacji radiowych i 4 telewizyjne, dostawcy telefonii komórkowej, dzięki jej nadajnikowi komunikują się także służby bezpieczeństwa.
Wieżę zwiedzać można od godz. 10.00 do 23.30, w jej pobliżu znajduje się parking strzeżony, możliwe jest też zwiedzanie grupowe z przewodnikiem. Spragnieni dłuższej obecności w pobliżu obiektu, mogą skorzystać z bogatej oferty pobliskiej bazy noclegowej.
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl, gdzie można zamówić bilety lotnicze i autokarowe.
Wieża telewizyjna Žižkov jest najwyższą budowlą w Pradze - mierzy 216 metrów - plus 15 metrowe fundamenty. Została zbudowana w latach 1985-1992. Zaprojektowali ją Václav Aulický, Jiří Kozák i Alex Bém, a sama konstrukcja chroniona jest patentem. Posiada też trzy filary – każdy po 134 m wysokości i od 4,8 do 6,4 metra (jeden z filarów) średnicy. Właśnie w tym szerszym filarze znajdują się dwie szybkobieżne windy, poruszające się z prędkością 4 m/s. W pozostałych znajdziemy windę towarową i schody, służące za wyjście awaryjne. Całość waży 11800 ton.
W okresie komunizmu w 1978 roku powstał pomysł wybudowania nadajnika i od samego początku wieża budziła sporo kontrowersji. Po pierwsze: postawiono ją na terenie dawnego cmentarza żydowskiego, po drugie: mieszkańcom dzielnicy Žižkov nie podobał się jej futurystyczny wygląd, a po trzecie wreszcie: obawiano się problemów związanych ze szkodliwym wpływem fal elektromagnetycznych. Krążyły też pogłoski, że wieża ta ma uruchomić technologię zakłócania radiowych fal z Zachodu – między innymi rozgłośni Radio Wolna Europa tudzież o wykorzystywaniu jej do celów wojennych. Niechęć budził jej brutalistyczny styl (brutalizmem określa się nurt architektury późnego modernizmu), miała być bowiem kolejnym z przejawów komunistycznej megalomanii widocznej w praskim pejzażu. To wszystko sprawia zresztą, że Czechom trudno zrozumieć fascynację budowlą u przyjezdnych, szczególnie z zachodniej Europy i Ameryki Północnej.
Konstrukcja nadajnika – z daleka przypominającego ustawiony pionowo prom kosmiczny – jest nietypowa. We wspomnianych już trzech filarach znajdują się pomieszczenia transmisyjne, restauracja, kawiarnia i trzy pokoje obserwacyjne. Punkty widokowe mieszczą się na wysokości stu metrów, a restauracja – 63. Wieża używana jest także do obserwacji meteorologicznych i astronomicznych, jest też uwzględniona w rankingu najwyższych wież świata - World Federation of Great Towers – obok pekińskiej Central TV Tower czy berlińskiego Fernsehturm. W rankingu tym zajmuje pozycje 21.
W 2000 roku, czeski artysta David Černý, który słynie z tego, iż jego prace umieszczane w miejscach publicznych z reguły budzą kontrowersje (takie zresztą są jego założenia), zamontował na wieży Miminki – rzeźby raczkujących dzieci, wspinających się po filarach nadajnika. Jak nietrudno się domyślić i ten pomysł nie spotkał się z przychylną aprobatą ogółu. Wielu Czechów jest zdania, iż rzeźby umniejszają wartości architektonicznej wieży i psują jej skupiający się na intensywnej eksploracji osiągnięć technologicznych styl hi-tech. Równie wiele osób pochwaliło jednak ten pomysł, dlatego też w 2001 roku rzeźby powróciły na filary jako permanentna instalacja.
Z wieży telewizyjnej Žižkov nadaje 7 stacji radiowych i 4 telewizyjne, dostawcy telefonii komórkowej, dzięki jej nadajnikowi komunikują się także służby bezpieczeństwa.
Wieżę zwiedzać można od godz. 10.00 do 23.30, w jej pobliżu znajduje się parking strzeżony, możliwe jest też zwiedzanie grupowe z przewodnikiem. Spragnieni dłuższej obecności w pobliżu obiektu, mogą skorzystać z bogatej oferty pobliskiej bazy noclegowej.
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl, gdzie można zamówić bilety lotnicze i autokarowe.
środa, 1 lipca 2009
Plaza Mayor
Plaza Mayor jest jednym z najbardziej znanych placów w Madrycie. Jest on zbudowany na planie prostokąta o bokach 129 x 94 m. Otaczają go trzypiętrowe budynki z 237 balkonami umieszczonymi od strony placu.
W roku 1561 król habsburski Filip II postanowił przenieść się wraz z całym dworem do Madrytu. Co prawda to Sewilla miała sprawować władzę nad hiszpańskimi koloniami i polityką, ale de facto Madryt kontrolował Sewillę. Rok 1561 uznaje się zatem za oficjalne przeniesienie stolicy właśnie do Madrytu. Stolica to jednak przecież nie tylko dwór i obecność króla – to cała otoczka odpowiedni wygląd, status miasta. Król postanowi zatem stworzyć Madrytowi odpowiednie miejsce dla nowego życia. Na to miejsce wybrał sobie średniowieczny rynek, który do niedawna usytuowany poza murami teraz miał stać się centralnym punktem spotkań i uroczystości – tych oficjalnych, jak i tych służących rozrywce.
Zanim prace nad przystosowaniem terenu się rozpoczęły, król przeprowadził rozmowę ze słynnym architektem, Juan de Herrera, przedstawiając mu swój plan adaptacji zniszczonego już i zabałaganionego targowiska, jakim było Plaza del Arrabal. Jak to jednak bywa z niesprecyzowanymi pomysłami, projekt nie ruszył od razu, ale przeczekać musiał aż do decyzji następcy Filipa II – Filipa III, który w 1617 roku zatrudnił architekta Juan Gomez de Mora. Prace ruszyły od razu i już w 1619 roku oddano plac otoczony portykami. Wiek XVII i drewniane budownictwo, wojny i zamieszki nie przyczyniły się niestety do jego zbytniego rozwoju. Większość otaczających teren budynków spłonęło w nagłych pożarach. Za odbudowę i ulepszenie Plaza Mayor wziął się od roku 1790 Juan de Villanueva, któremu zawdzięczamy dzisiejszy wygląd tego jednego z najpopularniejszych i najpiękniejszych miejsc w Madrycie, a może nawet w Hiszpanii. Z nazwisk ważnych dla historii placu wymienić należy jeszcze Juan de Bolonia, który zaprojektował pomnik Filipa III na koniu, który dopiero od 1848 roku znajduje się w centralnym punkcie placu, choć powstał już w 1616 roku.
Jak widać sama nazwa placu zmieniła się przez lata – początkowo nazywany „del Arrabal” przemianowany został na „Mayor”. To jednak nie jedyne określenia. W 1812 roku wydany został dekret w myśl którego wszystkie większe place i rynki hiszpańskie nazwane być miały „Plaza de la Constitución”. W Madrycie jednak nazwa ta utrzymała się niedługo, gdyż już w 1814 roku istniał on popularnie jako „Plaza Real”. Bitwa o nazwę trwała z przerwami praktycznie aż do Hiszpańskiej Wojny Domowej, stąd w XIX i XX wiecznych dokumentach możemy napotkać wymienione już wersje obok „Plaza de la Republica”.
Plac służył wielu celom. Odbywały się tu tak walki byków, jak i uliczne święta połączone z zabawami, organizowano targi handlowe, ale także publiczne egzekucje. Okrutnym praktykom palenia żywcem heretyków czy kamienowania czarownic służył Plac zwłaszcza w czasach nasilonej Hiszpańskiej Inkwizycji (wiek XV, zwłaszcza czasy panowania ortodoksyjnych katolików – Ferdynanda i Izabeli). Takie auto de fe z 30 czerwca1680 roku uwiecznione zostało chociażby przez Francisco Ricci, na obrazie z 1683, dzięki czemu zobaczyć możemy nie tylko jak wyglądała taka „chrystianizacja” ale także konstrukcję XVII wiecznego placu. Ponadto to właśnie tu koronowano królów, odczytywano królewskie obwieszczenia, a wędrowne trupy teatralne wystawiały swoje sztuki. 21 październik 1621 roku ścięty tu został Rodrigo Calderón, hrabia Oliva.
Dzisiaj w okalających plac pięciopiętrowych, pięknie zdobionych kamienicach mieszczą się sklepy, kawiarnie i restauracje, turystów przyciągają liczne kramiki z pamiątkami, ale także organizowane tu nadal święta i festyny, z którego najpiękniejszym i najciekawszym jest ten na cześć św. Izydora – patrona Madrytu. Plac ma kształty prostokąta długiego na 129 metrów i szerokiego na 94 metry, otaczające go zabytkowe kamienice dekorują kamienne balkony. Niedaleko mieści się inny ważny dla miasta plac – del Sol. Usytuowanie w ścisłym centrum miasta daje turystom możliwość szybkiej komunikacji pomiędzy licznymi hotelami i pensjonatami a ciekawymi zabytkami.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
W roku 1561 król habsburski Filip II postanowił przenieść się wraz z całym dworem do Madrytu. Co prawda to Sewilla miała sprawować władzę nad hiszpańskimi koloniami i polityką, ale de facto Madryt kontrolował Sewillę. Rok 1561 uznaje się zatem za oficjalne przeniesienie stolicy właśnie do Madrytu. Stolica to jednak przecież nie tylko dwór i obecność króla – to cała otoczka odpowiedni wygląd, status miasta. Król postanowi zatem stworzyć Madrytowi odpowiednie miejsce dla nowego życia. Na to miejsce wybrał sobie średniowieczny rynek, który do niedawna usytuowany poza murami teraz miał stać się centralnym punktem spotkań i uroczystości – tych oficjalnych, jak i tych służących rozrywce.
Zanim prace nad przystosowaniem terenu się rozpoczęły, król przeprowadził rozmowę ze słynnym architektem, Juan de Herrera, przedstawiając mu swój plan adaptacji zniszczonego już i zabałaganionego targowiska, jakim było Plaza del Arrabal. Jak to jednak bywa z niesprecyzowanymi pomysłami, projekt nie ruszył od razu, ale przeczekać musiał aż do decyzji następcy Filipa II – Filipa III, który w 1617 roku zatrudnił architekta Juan Gomez de Mora. Prace ruszyły od razu i już w 1619 roku oddano plac otoczony portykami. Wiek XVII i drewniane budownictwo, wojny i zamieszki nie przyczyniły się niestety do jego zbytniego rozwoju. Większość otaczających teren budynków spłonęło w nagłych pożarach. Za odbudowę i ulepszenie Plaza Mayor wziął się od roku 1790 Juan de Villanueva, któremu zawdzięczamy dzisiejszy wygląd tego jednego z najpopularniejszych i najpiękniejszych miejsc w Madrycie, a może nawet w Hiszpanii. Z nazwisk ważnych dla historii placu wymienić należy jeszcze Juan de Bolonia, który zaprojektował pomnik Filipa III na koniu, który dopiero od 1848 roku znajduje się w centralnym punkcie placu, choć powstał już w 1616 roku.
Jak widać sama nazwa placu zmieniła się przez lata – początkowo nazywany „del Arrabal” przemianowany został na „Mayor”. To jednak nie jedyne określenia. W 1812 roku wydany został dekret w myśl którego wszystkie większe place i rynki hiszpańskie nazwane być miały „Plaza de la Constitución”. W Madrycie jednak nazwa ta utrzymała się niedługo, gdyż już w 1814 roku istniał on popularnie jako „Plaza Real”. Bitwa o nazwę trwała z przerwami praktycznie aż do Hiszpańskiej Wojny Domowej, stąd w XIX i XX wiecznych dokumentach możemy napotkać wymienione już wersje obok „Plaza de la Republica”.
Plac służył wielu celom. Odbywały się tu tak walki byków, jak i uliczne święta połączone z zabawami, organizowano targi handlowe, ale także publiczne egzekucje. Okrutnym praktykom palenia żywcem heretyków czy kamienowania czarownic służył Plac zwłaszcza w czasach nasilonej Hiszpańskiej Inkwizycji (wiek XV, zwłaszcza czasy panowania ortodoksyjnych katolików – Ferdynanda i Izabeli). Takie auto de fe z 30 czerwca1680 roku uwiecznione zostało chociażby przez Francisco Ricci, na obrazie z 1683, dzięki czemu zobaczyć możemy nie tylko jak wyglądała taka „chrystianizacja” ale także konstrukcję XVII wiecznego placu. Ponadto to właśnie tu koronowano królów, odczytywano królewskie obwieszczenia, a wędrowne trupy teatralne wystawiały swoje sztuki. 21 październik 1621 roku ścięty tu został Rodrigo Calderón, hrabia Oliva.
Dzisiaj w okalających plac pięciopiętrowych, pięknie zdobionych kamienicach mieszczą się sklepy, kawiarnie i restauracje, turystów przyciągają liczne kramiki z pamiątkami, ale także organizowane tu nadal święta i festyny, z którego najpiękniejszym i najciekawszym jest ten na cześć św. Izydora – patrona Madrytu. Plac ma kształty prostokąta długiego na 129 metrów i szerokiego na 94 metry, otaczające go zabytkowe kamienice dekorują kamienne balkony. Niedaleko mieści się inny ważny dla miasta plac – del Sol. Usytuowanie w ścisłym centrum miasta daje turystom możliwość szybkiej komunikacji pomiędzy licznymi hotelami i pensjonatami a ciekawymi zabytkami.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
piątek, 5 czerwca 2009
Iglica Dublińska
Dublin leży nad Morzem Irlandzkim, do którego wpływa rzeka Liffey, która z kolei dzieli miasto na dwie części: Northside – obszar zamieszkały głównie przez klasę robotniczą, a także nowocześniejszą i bardziej zamożną część zwaną Southside.
Samo miasto ma ok. 600 tys. mieszkańców, a zatem niewiele w porównaniu z innymi europejskimi stolicami. W Dublinie panuje klimat umiarkowany, zbliżony do klimatu w Polsce.
Iglica nazywana jest także Monumentem Światła (The Monument of Light lub po irlandzku An Túr Solais). Jest to wysoka na 120 metrów (393 stopy) wieża , ustawiona w miejscu dawnej Wieży Nelsona (która uległa zniszczeniu w wyniku wybuchu spuszczonej w tym miejscu bomby w 1966 roku), przy O'Connell Street - jednej z najszerszych ulic Dublinu, a także najruchliwszej i najpopularniejszej. Niezwykły widok tak na całą ulicę, jak i na samą Iglicę rozciągać się musi w okien licznie położonych tu hoteli, chętnie odwiedzanych przez turystów. Wieża przez lata swojego górowania nad miastem otrzymała kilka zabawnych „przezwisk”. Najpopularniejszym wśród dublińczyków jest „The Spike”, chociaż zdarzają się także: „the stiletto in the ghetto”, „the eyeful tower”, „the nail in the Pale”, „the pin in the bin”, „the erection by the intersection”, a najczęstszym jest „the stiffy by the Liffey”. Iglica dublińska często porównywana jest do siostrzanej budowli we Wrocławiu.
Zaprojektowana została przez jedno z najważniejszych brytyjskich biur architektonicznych - Ian Ritchie. Wieża ma kształt stożka diametralnie zwężającego się ku górze – od średnicy 3 metrów w podstawie do zaledwie 15 centymetrów na szczycie. Planowana jako najwyższy pomnik świata niestety nie stała się nim, ze względu na warunki środowiskowe oraz problemy techniczne. Skonstruowana jest z ośmiu wydrążonych tub wytoczonych w stali nierdzewnej stworzonych w specjalny sposób zapobiegający i wytłumiający zbyt intensywne drgania. Metal zmienia kolor w zależności od kąta padania światła, co jest jego specjalną i niezwykłą właściwością. Tak więc, zwłaszcza przy zachodzie czy wschodzie słońca (kiedy niebo robi się różowe lub czerwone), wydawać się może, że iglica jest częścią nieba, lub wręcz dotyka go swoim czubkiem.
Pomysł ustawienia pomnika narodził się wraz z planami renowacyjnymi O'Connell Street (wcześniej Sackville Street ) w roku 1999. Od lat 70' zabytkowa i piękna ulica zaczęła właściwie zanikać, a miejsca historyczne przemianowywano w liczne restauracje, fast-foody, tanie sklepy o niezbyt atrakcyjnym tak wystroju jak i zewnętrznych walorach. Po zniszczeniu Wieży Nellsona przez IRA ulica stopniowo ale znacząco traciła na swej atrakcyjności. W latach 90' zaczęły powstawać pierwsze plany odbudowy dawnego, wyjątkowego wyglądu ulicy. Zmniejszono ilość rosnących tu nieuporządkowanie drzew, odczyszczono pomniki, a niektóre przeniesiono. Zmuszono właścicieli do zmiany wyglądu swoich sklepów oraz zadbania o kamienice, zmieniono zasady ruchu ulicznego udostępniając teren pieszym.
Najważniejszym punktem planów renowacyjnych stała się idea zastąpienia Kolumny Nellsona. Iglica Dublińska miała być projektem wybranym w międzynarodowym konkursie przez komisję pod przewodnictwem ówczesnego Najwyższego Lorda Dublinu - Aldermana Joe Doyle'a. Ostateczny zwycięski projekt wzbudził wiele kontrowersji, a jego realizacja pochłonęła blisko cztery miliony euro. W niedługo po realizacji projektu dokończono renowację ulicy, tworząc nowy plac naprzeciwko budynku Poczty Głównej oraz sadząc nowe drzewa. Dziś ulica ta stanowi jedną z najważniejszych w Dublinie, gdzie obok licznych reatauracji i sklepów, możemy znaleźć także dostępne turystom hotele, tanie bazy noclegowe i pensjonaty.
Uroczyste przekazanie Iglicy miastu Dublin odbyło się 22 stycznia 2003 roku i świętowane było przez ponad pięć tysięcy dublińczyków. Podczas gdy jedni krzywią się na widok tego niezwykłego pomnika, inni odważnie nazywają go „Dublińską Wieżą Eiffel'a”. Niektórzy śmieją się z „paskudnego masztu okrętowego” sterczącego w środku zabytkowego miasta, inni uważają go za ciekawy przejaw nowoczesności.
W 2005 roku na wieży pojawiło się logo Związku Inżycierów Irlandzkich (The Institution of Engineers of Ireland).
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Do Dublina można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Samo miasto ma ok. 600 tys. mieszkańców, a zatem niewiele w porównaniu z innymi europejskimi stolicami. W Dublinie panuje klimat umiarkowany, zbliżony do klimatu w Polsce.
Iglica nazywana jest także Monumentem Światła (The Monument of Light lub po irlandzku An Túr Solais). Jest to wysoka na 120 metrów (393 stopy) wieża , ustawiona w miejscu dawnej Wieży Nelsona (która uległa zniszczeniu w wyniku wybuchu spuszczonej w tym miejscu bomby w 1966 roku), przy O'Connell Street - jednej z najszerszych ulic Dublinu, a także najruchliwszej i najpopularniejszej. Niezwykły widok tak na całą ulicę, jak i na samą Iglicę rozciągać się musi w okien licznie położonych tu hoteli, chętnie odwiedzanych przez turystów. Wieża przez lata swojego górowania nad miastem otrzymała kilka zabawnych „przezwisk”. Najpopularniejszym wśród dublińczyków jest „The Spike”, chociaż zdarzają się także: „the stiletto in the ghetto”, „the eyeful tower”, „the nail in the Pale”, „the pin in the bin”, „the erection by the intersection”, a najczęstszym jest „the stiffy by the Liffey”. Iglica dublińska często porównywana jest do siostrzanej budowli we Wrocławiu.
Zaprojektowana została przez jedno z najważniejszych brytyjskich biur architektonicznych - Ian Ritchie. Wieża ma kształt stożka diametralnie zwężającego się ku górze – od średnicy 3 metrów w podstawie do zaledwie 15 centymetrów na szczycie. Planowana jako najwyższy pomnik świata niestety nie stała się nim, ze względu na warunki środowiskowe oraz problemy techniczne. Skonstruowana jest z ośmiu wydrążonych tub wytoczonych w stali nierdzewnej stworzonych w specjalny sposób zapobiegający i wytłumiający zbyt intensywne drgania. Metal zmienia kolor w zależności od kąta padania światła, co jest jego specjalną i niezwykłą właściwością. Tak więc, zwłaszcza przy zachodzie czy wschodzie słońca (kiedy niebo robi się różowe lub czerwone), wydawać się może, że iglica jest częścią nieba, lub wręcz dotyka go swoim czubkiem.
Pomysł ustawienia pomnika narodził się wraz z planami renowacyjnymi O'Connell Street (wcześniej Sackville Street ) w roku 1999. Od lat 70' zabytkowa i piękna ulica zaczęła właściwie zanikać, a miejsca historyczne przemianowywano w liczne restauracje, fast-foody, tanie sklepy o niezbyt atrakcyjnym tak wystroju jak i zewnętrznych walorach. Po zniszczeniu Wieży Nellsona przez IRA ulica stopniowo ale znacząco traciła na swej atrakcyjności. W latach 90' zaczęły powstawać pierwsze plany odbudowy dawnego, wyjątkowego wyglądu ulicy. Zmniejszono ilość rosnących tu nieuporządkowanie drzew, odczyszczono pomniki, a niektóre przeniesiono. Zmuszono właścicieli do zmiany wyglądu swoich sklepów oraz zadbania o kamienice, zmieniono zasady ruchu ulicznego udostępniając teren pieszym.
Najważniejszym punktem planów renowacyjnych stała się idea zastąpienia Kolumny Nellsona. Iglica Dublińska miała być projektem wybranym w międzynarodowym konkursie przez komisję pod przewodnictwem ówczesnego Najwyższego Lorda Dublinu - Aldermana Joe Doyle'a. Ostateczny zwycięski projekt wzbudził wiele kontrowersji, a jego realizacja pochłonęła blisko cztery miliony euro. W niedługo po realizacji projektu dokończono renowację ulicy, tworząc nowy plac naprzeciwko budynku Poczty Głównej oraz sadząc nowe drzewa. Dziś ulica ta stanowi jedną z najważniejszych w Dublinie, gdzie obok licznych reatauracji i sklepów, możemy znaleźć także dostępne turystom hotele, tanie bazy noclegowe i pensjonaty.
Uroczyste przekazanie Iglicy miastu Dublin odbyło się 22 stycznia 2003 roku i świętowane było przez ponad pięć tysięcy dublińczyków. Podczas gdy jedni krzywią się na widok tego niezwykłego pomnika, inni odważnie nazywają go „Dublińską Wieżą Eiffel'a”. Niektórzy śmieją się z „paskudnego masztu okrętowego” sterczącego w środku zabytkowego miasta, inni uważają go za ciekawy przejaw nowoczesności.
W 2005 roku na wieży pojawiło się logo Związku Inżycierów Irlandzkich (The Institution of Engineers of Ireland).
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Do Dublina można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Etykiety:
Dublin,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
Irlandia,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
zakwaterowanie,
zniżki
czwartek, 28 maja 2009
Budapeszt - Taban
Budapeszt – miasto na Węgrzech położone w północnej części kraju, nad Dunajem. Stolica Republiki Węgierskiej. Do XIX wieku trzy osobne miasta: Buda i Óbuda na prawym brzegu Dunaju oraz Peszt – na lewym.
Gdy spacerujemy po Budapeszcie, możemy zastanawiać się gdzie tak naprawdę – w tym mieście pełnym historii, a jednocześnie bardzo nowoczesnym, oferującym niezliczoną ilość rozrywek – zamieszkiwali pierwsi Węgrzy, którzy przybyli nad Dunaj. Okazuje się, że nietrudno to sprawdzić, może nawet odwiedzić to miejsce – wystarczy, że udamy się na dzielnicę Tabán.
To właśnie to miejsce stanowiło nie tylko teren pierwotnych mieszkańców Budapesztu, ale także ważne centrum handlowe i produkcyjne, słowem – centrum miasta, choć dziś trudno w to uwierzyć, bo po jego całkowitym wyburzeniu (w celach modernizacyjnych) pod wzgózem Gellérta wznosi się niewielka ilość domostw, a całą resztę terenu zajmuje, skąd inąd malowniczy, park.
Tabán otaczają wzgórze Zamkowe (Várhegy), wzgórze Słoneczne (Nap-hegy) i górę Gellérta (Gellért-hegy). Na wzgórze Gellerta można dostać się w dwojaki sposób. Jeśli nie dysponujemy większą ilością czasu bądź nie lubimy "górskich wędrówek", najlepiej jest skorzystać z komunikacji miejskiej. Drugim sposobem jest wejście na górę, zaś początek trasy najlepiej jest zacząć od strony wschodniej, tuż przy wodospadzie. Wytyczone ścieżki poprowadzą nas nie tylko przy pomniku Gellerta, ale również przez punkty widokowe, z których podziwiać będzie można peszteńską stronę stolicy. Główna panorama widokowa (360 st.) znajduje się na szczycie Cytadeli.
Przez długi czas cechą charakterystyczną dzielnicy była rzeczka Őrdög árok czyli „Diabelski Potok”. Podczas powodzi potok zamieniał się w dziki żywioł wywołujący wiele katastrof. Rzekę poskromiono wprowadzając ją w ukryty kanał, który spływa teraz do Dunaju niedaleko Mostu Elżbiety.
O popularności Tabánu wśród handlowców zadecydował fakt, że dzielnica ta mieści się w miejscu, w którym Dunaj jest najwęższy, a więc i najłatwiej się przez niego przeprawić. Tabán zamieszkiwali rzemieślnicy i osadnicy z innych części świata. W XIX wieku dzielnica stała się miejscem zamieszkania biedoty budapeszteńskiej, przez co stała się najbrudniejszym i najbardziej zagrożonym na choroby czy epidemie miejscem – a więc stanowiła także zagrożenie dla całego miasta. Problemu pozbyto się w sposób dość radykalny, przez wyburzenie całości i odbudowie – jednak już w innym charakterze. Dziś, od lat 30. XX wieku znajduje się tu Park Młodzieży, a Tabán stał się miejscem spotkań kulturalnych mieszkańców Budapesztu.
Znajduje się tu także Kościół Parafialny Tabán, ciekawy o tyle, że wybudowany w miejscu tureckiego meczetu przez Keresztélya Obergrubera, co można odbierać jako zemstę na Turkach (i niszczenie świątyń chrześcijańskich przez nich) bądź symbol wyzwolenia Węgier z tureckiej okupacji. Znajduje się tu replika XII-wiecznej rzeźby zwanej Chrystusem Tabańskim (jej oryginał zobaczymy w muzeum Zamku Królewskiego). Wieża kościoła (wybudowana w XVIII wieku przez Mátyása Nepaurea) jest charakterystycznym punktem Tabánu oglądanego ze Wzgórza Zamkowego.
Pewien kontrast do historii o przemienieniu Tabánu w slumsy stanowi tu obecność jednej z niegdyś najsławniejszych łaźni z Budapeszcie – Kąpieliska Rudas. To także jeden z ciekawszych obiektów pozostawionych na Węgrzech przez Turków, a konkretniej przez Paszę Sokoli Mustafę, który kąpanie się w ośmiokątnym basenie traktował jak rytuał. Jak większość obiektów w Budapeszcie, także i ten został poważnie uszkodzony podczas II wojny światowej, jednak w połowie lat 50 XX kąpielisko odbudowano.
Wody Rudas Fürdő zaliczyć można do klasy tych o małej radioaktywności, z dużą zawartością sodu, potasu, wapna, magnezu oraz chlorków i siarczanów oraz znaczącą zawartością fluoru. Kąpiele lecznicze zalecane są w nich przede wszystkim osobom z chorobami aparatu ruchowego, zwyrodnieniami stawów i kręgosłupa oraz osteoporozą. Ponadto poleca się spożywanie wody wszystkim cierpiącym na dolegliwości gastryczne i układu nerwowego, choć medycznie dowiedziono również wpływu na układ oddechowy oraz skuteczności w pobudzaniu organizmu do produkcji czerwonych ciałek krwi.
Jeśli zmęczymy się zwiedzaniem, możemy skorzystać z szerokiej oferty noclegowej lub wytwornego Hotelu Gellért, działającego od 1918 roku i zbudowanego w stylu secesyjnym, obiekt szczególnie popularny w latach 30. i 40. Niedaleko Hotelu znajdziemy kolejne miejsce, w którym spocząć mogą strudzeni turyści – restaurację „Dom Pod Złotym Jeleniem” o tradycjach XVIII-wiecznego lokalu w stylu rokoko. Zanim zjemy tu obiad przywita nas charakterystyczna rzeźba jelenia uciekającego przed myśliwym.
Bez wątpienia wizyta w dzielnicy Tabán to uczta dla oczu, umysłu, ciała (jeśli wybierzemy się do kąpieliska) no i, rzecz jasna, podniebienia.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl.
Gdy spacerujemy po Budapeszcie, możemy zastanawiać się gdzie tak naprawdę – w tym mieście pełnym historii, a jednocześnie bardzo nowoczesnym, oferującym niezliczoną ilość rozrywek – zamieszkiwali pierwsi Węgrzy, którzy przybyli nad Dunaj. Okazuje się, że nietrudno to sprawdzić, może nawet odwiedzić to miejsce – wystarczy, że udamy się na dzielnicę Tabán.
To właśnie to miejsce stanowiło nie tylko teren pierwotnych mieszkańców Budapesztu, ale także ważne centrum handlowe i produkcyjne, słowem – centrum miasta, choć dziś trudno w to uwierzyć, bo po jego całkowitym wyburzeniu (w celach modernizacyjnych) pod wzgózem Gellérta wznosi się niewielka ilość domostw, a całą resztę terenu zajmuje, skąd inąd malowniczy, park.
Tabán otaczają wzgórze Zamkowe (Várhegy), wzgórze Słoneczne (Nap-hegy) i górę Gellérta (Gellért-hegy). Na wzgórze Gellerta można dostać się w dwojaki sposób. Jeśli nie dysponujemy większą ilością czasu bądź nie lubimy "górskich wędrówek", najlepiej jest skorzystać z komunikacji miejskiej. Drugim sposobem jest wejście na górę, zaś początek trasy najlepiej jest zacząć od strony wschodniej, tuż przy wodospadzie. Wytyczone ścieżki poprowadzą nas nie tylko przy pomniku Gellerta, ale również przez punkty widokowe, z których podziwiać będzie można peszteńską stronę stolicy. Główna panorama widokowa (360 st.) znajduje się na szczycie Cytadeli.
Przez długi czas cechą charakterystyczną dzielnicy była rzeczka Őrdög árok czyli „Diabelski Potok”. Podczas powodzi potok zamieniał się w dziki żywioł wywołujący wiele katastrof. Rzekę poskromiono wprowadzając ją w ukryty kanał, który spływa teraz do Dunaju niedaleko Mostu Elżbiety.
O popularności Tabánu wśród handlowców zadecydował fakt, że dzielnica ta mieści się w miejscu, w którym Dunaj jest najwęższy, a więc i najłatwiej się przez niego przeprawić. Tabán zamieszkiwali rzemieślnicy i osadnicy z innych części świata. W XIX wieku dzielnica stała się miejscem zamieszkania biedoty budapeszteńskiej, przez co stała się najbrudniejszym i najbardziej zagrożonym na choroby czy epidemie miejscem – a więc stanowiła także zagrożenie dla całego miasta. Problemu pozbyto się w sposób dość radykalny, przez wyburzenie całości i odbudowie – jednak już w innym charakterze. Dziś, od lat 30. XX wieku znajduje się tu Park Młodzieży, a Tabán stał się miejscem spotkań kulturalnych mieszkańców Budapesztu.
Znajduje się tu także Kościół Parafialny Tabán, ciekawy o tyle, że wybudowany w miejscu tureckiego meczetu przez Keresztélya Obergrubera, co można odbierać jako zemstę na Turkach (i niszczenie świątyń chrześcijańskich przez nich) bądź symbol wyzwolenia Węgier z tureckiej okupacji. Znajduje się tu replika XII-wiecznej rzeźby zwanej Chrystusem Tabańskim (jej oryginał zobaczymy w muzeum Zamku Królewskiego). Wieża kościoła (wybudowana w XVIII wieku przez Mátyása Nepaurea) jest charakterystycznym punktem Tabánu oglądanego ze Wzgórza Zamkowego.
Pewien kontrast do historii o przemienieniu Tabánu w slumsy stanowi tu obecność jednej z niegdyś najsławniejszych łaźni z Budapeszcie – Kąpieliska Rudas. To także jeden z ciekawszych obiektów pozostawionych na Węgrzech przez Turków, a konkretniej przez Paszę Sokoli Mustafę, który kąpanie się w ośmiokątnym basenie traktował jak rytuał. Jak większość obiektów w Budapeszcie, także i ten został poważnie uszkodzony podczas II wojny światowej, jednak w połowie lat 50 XX kąpielisko odbudowano.
Wody Rudas Fürdő zaliczyć można do klasy tych o małej radioaktywności, z dużą zawartością sodu, potasu, wapna, magnezu oraz chlorków i siarczanów oraz znaczącą zawartością fluoru. Kąpiele lecznicze zalecane są w nich przede wszystkim osobom z chorobami aparatu ruchowego, zwyrodnieniami stawów i kręgosłupa oraz osteoporozą. Ponadto poleca się spożywanie wody wszystkim cierpiącym na dolegliwości gastryczne i układu nerwowego, choć medycznie dowiedziono również wpływu na układ oddechowy oraz skuteczności w pobudzaniu organizmu do produkcji czerwonych ciałek krwi.
Jeśli zmęczymy się zwiedzaniem, możemy skorzystać z szerokiej oferty noclegowej lub wytwornego Hotelu Gellért, działającego od 1918 roku i zbudowanego w stylu secesyjnym, obiekt szczególnie popularny w latach 30. i 40. Niedaleko Hotelu znajdziemy kolejne miejsce, w którym spocząć mogą strudzeni turyści – restaurację „Dom Pod Złotym Jeleniem” o tradycjach XVIII-wiecznego lokalu w stylu rokoko. Zanim zjemy tu obiad przywita nas charakterystyczna rzeźba jelenia uciekającego przed myśliwym.
Bez wątpienia wizyta w dzielnicy Tabán to uczta dla oczu, umysłu, ciała (jeśli wybierzemy się do kąpieliska) no i, rzecz jasna, podniebienia.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl.
Etykiety:
Budapeszt,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
Węgry,
zakwaterowanie,
zniżki
środa, 20 maja 2009
Tańczący dom
Tańczący Dom, nad brzegiem Wełtawy, jest jednym
z najbardziej znanych budynków w Czechach oraz pierwszym w tym kraju budynkiem po 1989 roku zaprojektowanym przez światowej sławy architekta. W czasie zwiedzania stolicy Czech napotkamy także na przejaw architektury współczesnej, awangardowej, cieszącej oko i pozornie przeczącej prawom grawitacjiJednym z takich obiektów jest tzw. „Tańczący dom” - Tančící dům – znany również jako Ginger i Fred – od sławnej tancerki Ginger Rogers i jej partnera Freda Astaire’a (i filmu Federico Felliniego o parze tancerzy).
„Tańczący dom” został postawiony w 1996 roku w dzielnicy Nové Město położonej na prawym brzegu Wełtawy. Geneza jego nazwy jest bardzo prosta – swoim wyglądem sprawia wrażenie tańczącego człowieka. A właściwie tańczącej pary – kobiety obejmowanej przez mężczyznę. Reprezentuje on styl architektoniczny zwany dekonstruktywizmem, kontynuuje więc „tradycję” postmodernistyczną. Cechą charakterystyczną tego stylu jest wykorzystanie dużych ilości krzywych, zaburzających typową bryłę budynków. Taki też jest „Tańczący dom”, który wygląda jakby zamiast z cegieł, szkła i metalu zbudowany został z plasteliny i wymodelowany wedle wyobraźni i fanaberii jego twórcy.
Wbrew pozorom „Tańczący dom” nie razi swoją innością i osobliwością w porównaniu z pozostałymi budynkami tej części Pragi, z czasów secesji, neobaroku i neogotyku. Wykonany nowocześnie, ale z właściwym profesjonalistom wyczuciem smaku, subtelnie wtapia się w starsze od siebie tło. Dzięki temu nie niszczy krajobrazu, a wręcz wzbogaca go i powoli staje się rozpoznawalnym symbolem Novégo Města.
Profesjonalistami, którzy stworzyli to osobliwe i piękne dzieło, są architekci Vlado Milunića i Frank Gehry. Milunić jest architektem chorwackiego pochodzenia, a Frank Gehry, a właściwie Ephraim Goldberg to amerykański architekt pochodzenia kanadyjsko-żydowskiego, laureat Pritzkera - prestiżowej nagrody dla architektów z 1989 roku. Do jego dzieł należą też wieżowiec Gehry-Tower w Hanowerze, futurystyczne Muzeum Guggenheima w Bilbao czy centrum mediów Neue Zollhof w Düsseldorfie. Gehry chciał podobno stworzyć podobny obiekt w Warszawie, jednak obawy o śmiałe wizje architekta ówczesnych władz, nie pozwoliły mu na zrealizowanie tego projektu.
Budowę „Tańczącego domu” rozpoczęto w 1994 roku i ukończono dwa lata później. W tych czasach wygląd budynku budził wiele kontrowersji. Ówczesny prezydent Czech, Vaclav Havel, marzył by dom stał się miejscem ekspansji kultury. Te plany nie zostały zrealizowane. W chwili obecnej na szczycie budynku znajduje się francuska restauracja z zachwycającym widokiem na miasto, a wewnątrz niego kilka biur różnych firm.
Gdy opadły emocje i ucichły głosy dyskusji na temat nowego tworu na praskich ulicach, gdy Ginger i Fred wtopił się w krajobraz nowej dzielnicy, Czeski Bank Narodowy wybił złote monety z jego „wizerunkiem”.
„Tańczący dom” znajduje się na rogu bulwaru Rasinovo i ulicy Resslova, niedaleko stacji metra. To jedno z ruchliwszych miejsc w tej części miasta dlatego podobno cyrkulacja powietrza nie sprzyja długiemu przebywaniu wewnątrz budynku. Można go za to podziwiać z jednego z wielu hoteli okolicznej bazy turystycznej. Nieważne tak naprawdę co jest wewnątrz domu. Najważniejszy jest jego zewnętrzny wygląd, któremu warto się przyjrzeć, by uświadomić sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych.
„Tańczący dom” powstał w miejscu narożnej kamienicy zburzonej w 1945 r. i po prawie 50 latach swym unikalnym kształtem połączył na nowo dwie przerwane pierzeje przy placu Jiraskovo namesti w centrum Pragi.
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Pragi można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
z najbardziej znanych budynków w Czechach oraz pierwszym w tym kraju budynkiem po 1989 roku zaprojektowanym przez światowej sławy architekta. W czasie zwiedzania stolicy Czech napotkamy także na przejaw architektury współczesnej, awangardowej, cieszącej oko i pozornie przeczącej prawom grawitacjiJednym z takich obiektów jest tzw. „Tańczący dom” - Tančící dům – znany również jako Ginger i Fred – od sławnej tancerki Ginger Rogers i jej partnera Freda Astaire’a (i filmu Federico Felliniego o parze tancerzy).
„Tańczący dom” został postawiony w 1996 roku w dzielnicy Nové Město położonej na prawym brzegu Wełtawy. Geneza jego nazwy jest bardzo prosta – swoim wyglądem sprawia wrażenie tańczącego człowieka. A właściwie tańczącej pary – kobiety obejmowanej przez mężczyznę. Reprezentuje on styl architektoniczny zwany dekonstruktywizmem, kontynuuje więc „tradycję” postmodernistyczną. Cechą charakterystyczną tego stylu jest wykorzystanie dużych ilości krzywych, zaburzających typową bryłę budynków. Taki też jest „Tańczący dom”, który wygląda jakby zamiast z cegieł, szkła i metalu zbudowany został z plasteliny i wymodelowany wedle wyobraźni i fanaberii jego twórcy.
Wbrew pozorom „Tańczący dom” nie razi swoją innością i osobliwością w porównaniu z pozostałymi budynkami tej części Pragi, z czasów secesji, neobaroku i neogotyku. Wykonany nowocześnie, ale z właściwym profesjonalistom wyczuciem smaku, subtelnie wtapia się w starsze od siebie tło. Dzięki temu nie niszczy krajobrazu, a wręcz wzbogaca go i powoli staje się rozpoznawalnym symbolem Novégo Města.
Profesjonalistami, którzy stworzyli to osobliwe i piękne dzieło, są architekci Vlado Milunića i Frank Gehry. Milunić jest architektem chorwackiego pochodzenia, a Frank Gehry, a właściwie Ephraim Goldberg to amerykański architekt pochodzenia kanadyjsko-żydowskiego, laureat Pritzkera - prestiżowej nagrody dla architektów z 1989 roku. Do jego dzieł należą też wieżowiec Gehry-Tower w Hanowerze, futurystyczne Muzeum Guggenheima w Bilbao czy centrum mediów Neue Zollhof w Düsseldorfie. Gehry chciał podobno stworzyć podobny obiekt w Warszawie, jednak obawy o śmiałe wizje architekta ówczesnych władz, nie pozwoliły mu na zrealizowanie tego projektu.
Budowę „Tańczącego domu” rozpoczęto w 1994 roku i ukończono dwa lata później. W tych czasach wygląd budynku budził wiele kontrowersji. Ówczesny prezydent Czech, Vaclav Havel, marzył by dom stał się miejscem ekspansji kultury. Te plany nie zostały zrealizowane. W chwili obecnej na szczycie budynku znajduje się francuska restauracja z zachwycającym widokiem na miasto, a wewnątrz niego kilka biur różnych firm.
Gdy opadły emocje i ucichły głosy dyskusji na temat nowego tworu na praskich ulicach, gdy Ginger i Fred wtopił się w krajobraz nowej dzielnicy, Czeski Bank Narodowy wybił złote monety z jego „wizerunkiem”.
„Tańczący dom” znajduje się na rogu bulwaru Rasinovo i ulicy Resslova, niedaleko stacji metra. To jedno z ruchliwszych miejsc w tej części miasta dlatego podobno cyrkulacja powietrza nie sprzyja długiemu przebywaniu wewnątrz budynku. Można go za to podziwiać z jednego z wielu hoteli okolicznej bazy turystycznej. Nieważne tak naprawdę co jest wewnątrz domu. Najważniejszy jest jego zewnętrzny wygląd, któremu warto się przyjrzeć, by uświadomić sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych.
„Tańczący dom” powstał w miejscu narożnej kamienicy zburzonej w 1945 r. i po prawie 50 latach swym unikalnym kształtem połączył na nowo dwie przerwane pierzeje przy placu Jiraskovo namesti w centrum Pragi.
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Pragi można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
środa, 13 maja 2009
Parque de El Capricho
Nazywany jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej niezwykłych parków Madrytu. W jego narożnikach utworzono tematyczne zakątki. Kamienne monumenty przypominające pozostałości po starożytnych świątyniach. Nazwane one zostały placami: Kaprysów (El Capricho), Pałacu (el Palacio), Stawów (el Estanque) oraz Plac Cesarski (la plaza de los Emperadores). Znaleźć możemy także piękne fontanny – Delfinów (los Delfines) i Żab (las Ranas).
Park Kaprysów oraz otaczająca go strefa zielona położone są w pobliżu wytyczonej pięknymi drzewami Alameda de Osuna, w dzielnicy Baraja, w północnej części Madrytu. Projekt utworzenia tu parku złożyła księżna Osuny, a jego wykonanie datuje się na lata 1787 – 1839. Ostatecznie park objął teren 14 hektarów. Ogród położony jest w lubianej i często odwiedzanej przez turystów dzielnicy, gdzie znaleźć możemy wiele tanich hotelów oraz baz noclegowych a także miłych restauracji i kawiarni.
Park odzwierciedla różnorodne style wpływów artystycznych projektantów z Anglii, Francji oraz Włoch. Tutaj znajdziemy także jedyny ogród romantyczny w całym Madrycie, w którym mieści się labirynt krzewów, pałacyk i mała kaplica oraz piękna sala balowa, przy której znajdują się sadzawki często odwiedzane przez łabędzie i kaczki.
Małżeństwo Maríi Josefy Pimentel z księciem Osuny - Pedro Téllez-Girón przypieczętowało jej wysoką pozycję społeczną oraz otworzyło nowe drzwi na jej artystyczne i kulturalne idee. W 1783 roku wpływowa para wykupiła ziemie pod Madrytem, aby utworzyć tu tereny rekreacyjne. W rok później architekt królewski, Pablo Boutelou, przedstawił wstępny projekt ogrodu. Obecne tu także francuskie akcenty zawdzięczamy architektowi przysłanemu wprost z francuskiego dworu - Jean-Baptiste Mulot. Budowę rozpoczęto w 1787 roku, jednak inicjatorzy wspaniałego projektu nigdy nie zobaczyli jego wyników, gdyż zmarli w 1834 roku. Prace na terenie oficjalnie zostały ukończone w pięć lat później.
Księżna postulowała utworzenie sadzawek (stawów), które podążając za głównym kanałem wodnym łączyłyby go z salą balową, gdzie niejednokrotnie odbywały się wspaniałe uroczystości i gromadziła się arystokracja. Budynek ustawiono na niewielkim podwyższeniu, z którego przyziemnej jamy groźnie wygląda kamienny dzik, uważnie obserwując gości. Nie brakuje tu także tysięcy lilii, które były ulubionymi kwiatami księżnej.
W 1808 roku Hiszpanię zalała fala francuska, a generał Agustín Belliard postanowił zaadaptować park na użytek rozrywek swojego wojska, co wiązało się z niemal całkowitym jego zdemolowaniem. Po powrocie rodziny książęcej do władzy nad terenami Osuny przywrócili oni dawny wygląd i charakter tego miejsca, w czym niewątpliwie pomógł architekt Martín López Aguado. Wówczas powstały także cztery kolumny, swoją ornamentyką nawiązujące do symboliki czterech pór roku.
Po śmierci Księcia i Księżnej władzę nad Osuną oraz parkiem przejął ich wnuk, Pedro Alcántara, który zlecił Aguado projekt specjalnego miejsca, które upamiętniałoby pamięć jego babki. W 1844 pieczę nad parkiem przejął brat Pedra, który ostatecznie zakończył proces twórczy ogrodu. Podczas Wojny Domowej utworzono tu specjalne korytarze podziemne, w których chronili się żołnierze pod dowództwem generała Miaja.
Władze Madrytu wykupiły park z przyległościami w roku 1974 i w ponad 10 lat później ogłosiły go jednym z najważniejszych zabytków kulturalnych miasta.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Park Kaprysów oraz otaczająca go strefa zielona położone są w pobliżu wytyczonej pięknymi drzewami Alameda de Osuna, w dzielnicy Baraja, w północnej części Madrytu. Projekt utworzenia tu parku złożyła księżna Osuny, a jego wykonanie datuje się na lata 1787 – 1839. Ostatecznie park objął teren 14 hektarów. Ogród położony jest w lubianej i często odwiedzanej przez turystów dzielnicy, gdzie znaleźć możemy wiele tanich hotelów oraz baz noclegowych a także miłych restauracji i kawiarni.
Park odzwierciedla różnorodne style wpływów artystycznych projektantów z Anglii, Francji oraz Włoch. Tutaj znajdziemy także jedyny ogród romantyczny w całym Madrycie, w którym mieści się labirynt krzewów, pałacyk i mała kaplica oraz piękna sala balowa, przy której znajdują się sadzawki często odwiedzane przez łabędzie i kaczki.
Małżeństwo Maríi Josefy Pimentel z księciem Osuny - Pedro Téllez-Girón przypieczętowało jej wysoką pozycję społeczną oraz otworzyło nowe drzwi na jej artystyczne i kulturalne idee. W 1783 roku wpływowa para wykupiła ziemie pod Madrytem, aby utworzyć tu tereny rekreacyjne. W rok później architekt królewski, Pablo Boutelou, przedstawił wstępny projekt ogrodu. Obecne tu także francuskie akcenty zawdzięczamy architektowi przysłanemu wprost z francuskiego dworu - Jean-Baptiste Mulot. Budowę rozpoczęto w 1787 roku, jednak inicjatorzy wspaniałego projektu nigdy nie zobaczyli jego wyników, gdyż zmarli w 1834 roku. Prace na terenie oficjalnie zostały ukończone w pięć lat później.
Księżna postulowała utworzenie sadzawek (stawów), które podążając za głównym kanałem wodnym łączyłyby go z salą balową, gdzie niejednokrotnie odbywały się wspaniałe uroczystości i gromadziła się arystokracja. Budynek ustawiono na niewielkim podwyższeniu, z którego przyziemnej jamy groźnie wygląda kamienny dzik, uważnie obserwując gości. Nie brakuje tu także tysięcy lilii, które były ulubionymi kwiatami księżnej.
W 1808 roku Hiszpanię zalała fala francuska, a generał Agustín Belliard postanowił zaadaptować park na użytek rozrywek swojego wojska, co wiązało się z niemal całkowitym jego zdemolowaniem. Po powrocie rodziny książęcej do władzy nad terenami Osuny przywrócili oni dawny wygląd i charakter tego miejsca, w czym niewątpliwie pomógł architekt Martín López Aguado. Wówczas powstały także cztery kolumny, swoją ornamentyką nawiązujące do symboliki czterech pór roku.
Po śmierci Księcia i Księżnej władzę nad Osuną oraz parkiem przejął ich wnuk, Pedro Alcántara, który zlecił Aguado projekt specjalnego miejsca, które upamiętniałoby pamięć jego babki. W 1844 pieczę nad parkiem przejął brat Pedra, który ostatecznie zakończył proces twórczy ogrodu. Podczas Wojny Domowej utworzono tu specjalne korytarze podziemne, w których chronili się żołnierze pod dowództwem generała Miaja.
Władze Madrytu wykupiły park z przyległościami w roku 1974 i w ponad 10 lat później ogłosiły go jednym z najważniejszych zabytków kulturalnych miasta.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Do Madrytu można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilety lotnicze i autokarowe w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
środa, 22 kwietnia 2009
Katedra Chrystusa w Dublinie
Nazwa Christ Church jest raczej nazwą potoczną, a spotkać się też możemy z określeniem The Cathedral of the Holy Trinity (Katedra Świętej Trójcy). Pełna jej nazwa natomiast brzmi Cathedral of the United Dioceses of Dublin and Glendalough and Metropolitical Cathedral of the United Provinces of Dublin and Cashel (Katedra Zjednoczonych Diecezji Dublina i Glendalough oraz Metropolitalna Katedra Zjednoczonych Prowincji Dublina i Cashel).
Church of Ireland (irl. Eaglais na hÉireann) czyli "Kościół Irlandii" jest autonomiczną prowincją Kościoła Anglikańskiego działa w Irlandii oraz w Irlandii Północnej. Jak inne kościoły anglikańskie uważa się zarówno za Katolicki jak i Kościół Reformowany.
Dublin jest niezwykłym miastem pod względem ilości katedr. Zazwyczaj status katedry przyznaje się jednej świątyni, tu mamy ich aż dwie, z czego Katedra Chrystusowa jest starsza. Katedra św. Patryka jest nazywana natomiast Katedrą Narodową, ponadto posiada status kolegiaty. Ze względu na częste spory oraz nieporozumienia pomiędzy zwolennikami „starej” i „nowej” katedry w 1300 roku ustanowiono sześciopunktowy dekret, na mocy którego przyznawano starszeństwo Kościołowi Chrystusa. Tutaj także mieli być mianowani nowi Arcybiskupi i odbywać się miały ważne uroczystości,jednak historia pokazuje, że dekret nie zawsze był przestrzegany.
Kościół Chrystusa położony jest przy Dame Street, tuż przy wlocie do Patrick Street, niedaleko rzeki Liffey oraz tanich hoteli i baz turystycznych. Ze względu na liczne przebudowy, zwłaszcza w czasach wiktoriańskich, trudno nam dziś określić na ile kościół zachował kształt średniowieczny. Budowla stanowi zatem niezwykłe połączenie elementów gotyckich z późniejszymi.
W Katedrze znajduje się słynny grobowiec (nie oryginalny, lecz odbudowany) średniowiecznego normandzko-walijskiego rycerza i arystokraty, Strongbowa, który przybył do Irlandii na rozkaz króla MacMorrougha, co zapoczątkowało angielskie panowanie w Irlandii. Na ścianie przy chórze znajduje się słynny zabytek zmumifikowanego kota z myszą, które utknęły za organami, a zachowały się zapewne dzięki bardzo suchemu powietrzu w katedrze.
Krypta kościelna jest największą tego rodzaju w całej Irlandii i Brytanii, a powstała w latach 1172-1173, zwiedzający mogą ją podziwiać dopiero od roku 2000, kiedy to została odnowiona. Znajdują się tu najstarsze w Irlandii rzeźby, tabernakulum, komplet świeczników liturgicznych (które używane były podczas krótkiego okresu panowania w katedrze rytu rzymskiego), a także księgi i naczynia liturgiczne.
Za ołtarzem położony jest kapitularz, który zawiera także biura katedralne, rozmównice oraz wiele innych pomieszczeń. Na zachód od katedry znajduje się kamienny most, który prowadził do Domu Synodu, który zbudowany został na fundamentach innego, dużo starszego kościoła (św. Michała). Obecnie budynek ten stanowi siedzibę wystawy Dublinia, poświęconej staremu Dublinowi.
Wiadomo, że od 1038 roku Kościół Chrystusowy posiadał jeden dzwon, w 1440 roku znajdujemy wzmiankę już o trzech wielkich dzwonach umieszczonych na wieży. Nieszczęśliwy wypadek sprawił, że w 1603 roku wystrzał z pobliskiego magazynu prochu zniszczył wieżę, z którą runęły i rozbiły się także dzwony. Ucierpiał wówczas także pobliski kościół św. Audoena. W 1670 roku wieża już dumnie stała, zaopatrzona w sześć nowych dzwonów spiżowych. Ich liczba stopniowo wzrosła do dwunastu pod koniec XIX w. W 1999 roku ilość dzwonów w Katedrze pobiła światowy rekord – znajduje się tu obecnie 19 ogromnych dzwonów, wszystkie wciąż używane. Ilość ta nie daje jednak pełnej skali diatonicznej. Dzwonnikami katedralnymi są honorowo mianowani Mistrz Dzwonniczy oraz Mistrz Wieży.
Katedra nie jest wspierana finansowo przez państwo. Można ją zwiedzać, łącząc bilet z pobliskim muzeum Dublinia, a także wesprzeć dobrowolnymi datkami. W godzinach zwiedzania otwarta jest specjalna kaplica dla tych, którzy chcą wyciszyć się w modlitwie. W otwartym sklepiku z pamiątkami można kupić także płyty z nagraniami dokonanymi w Katedrze oraz przez tutejsze chóry i inne grupy muzyczne, oraz książki naukowe i historyczne, związane z tym miejscem.
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Możesz teraz sprawdzić dostępne połączenia autokarowe - bilety na www.BiletyAutokarowe.pl. Sprawdź także dostępne wycieczki, wczasy, oferty urlopowe, oferty wypoczynku www.centraltravel.pl.
Church of Ireland (irl. Eaglais na hÉireann) czyli "Kościół Irlandii" jest autonomiczną prowincją Kościoła Anglikańskiego działa w Irlandii oraz w Irlandii Północnej. Jak inne kościoły anglikańskie uważa się zarówno za Katolicki jak i Kościół Reformowany.
Dublin jest niezwykłym miastem pod względem ilości katedr. Zazwyczaj status katedry przyznaje się jednej świątyni, tu mamy ich aż dwie, z czego Katedra Chrystusowa jest starsza. Katedra św. Patryka jest nazywana natomiast Katedrą Narodową, ponadto posiada status kolegiaty. Ze względu na częste spory oraz nieporozumienia pomiędzy zwolennikami „starej” i „nowej” katedry w 1300 roku ustanowiono sześciopunktowy dekret, na mocy którego przyznawano starszeństwo Kościołowi Chrystusa. Tutaj także mieli być mianowani nowi Arcybiskupi i odbywać się miały ważne uroczystości,jednak historia pokazuje, że dekret nie zawsze był przestrzegany.
Kościół Chrystusa położony jest przy Dame Street, tuż przy wlocie do Patrick Street, niedaleko rzeki Liffey oraz tanich hoteli i baz turystycznych. Ze względu na liczne przebudowy, zwłaszcza w czasach wiktoriańskich, trudno nam dziś określić na ile kościół zachował kształt średniowieczny. Budowla stanowi zatem niezwykłe połączenie elementów gotyckich z późniejszymi.
W Katedrze znajduje się słynny grobowiec (nie oryginalny, lecz odbudowany) średniowiecznego normandzko-walijskiego rycerza i arystokraty, Strongbowa, który przybył do Irlandii na rozkaz króla MacMorrougha, co zapoczątkowało angielskie panowanie w Irlandii. Na ścianie przy chórze znajduje się słynny zabytek zmumifikowanego kota z myszą, które utknęły za organami, a zachowały się zapewne dzięki bardzo suchemu powietrzu w katedrze.
Krypta kościelna jest największą tego rodzaju w całej Irlandii i Brytanii, a powstała w latach 1172-1173, zwiedzający mogą ją podziwiać dopiero od roku 2000, kiedy to została odnowiona. Znajdują się tu najstarsze w Irlandii rzeźby, tabernakulum, komplet świeczników liturgicznych (które używane były podczas krótkiego okresu panowania w katedrze rytu rzymskiego), a także księgi i naczynia liturgiczne.
Za ołtarzem położony jest kapitularz, który zawiera także biura katedralne, rozmównice oraz wiele innych pomieszczeń. Na zachód od katedry znajduje się kamienny most, który prowadził do Domu Synodu, który zbudowany został na fundamentach innego, dużo starszego kościoła (św. Michała). Obecnie budynek ten stanowi siedzibę wystawy Dublinia, poświęconej staremu Dublinowi.
Wiadomo, że od 1038 roku Kościół Chrystusowy posiadał jeden dzwon, w 1440 roku znajdujemy wzmiankę już o trzech wielkich dzwonach umieszczonych na wieży. Nieszczęśliwy wypadek sprawił, że w 1603 roku wystrzał z pobliskiego magazynu prochu zniszczył wieżę, z którą runęły i rozbiły się także dzwony. Ucierpiał wówczas także pobliski kościół św. Audoena. W 1670 roku wieża już dumnie stała, zaopatrzona w sześć nowych dzwonów spiżowych. Ich liczba stopniowo wzrosła do dwunastu pod koniec XIX w. W 1999 roku ilość dzwonów w Katedrze pobiła światowy rekord – znajduje się tu obecnie 19 ogromnych dzwonów, wszystkie wciąż używane. Ilość ta nie daje jednak pełnej skali diatonicznej. Dzwonnikami katedralnymi są honorowo mianowani Mistrz Dzwonniczy oraz Mistrz Wieży.
Katedra nie jest wspierana finansowo przez państwo. Można ją zwiedzać, łącząc bilet z pobliskim muzeum Dublinia, a także wesprzeć dobrowolnymi datkami. W godzinach zwiedzania otwarta jest specjalna kaplica dla tych, którzy chcą wyciszyć się w modlitwie. W otwartym sklepiku z pamiątkami można kupić także płyty z nagraniami dokonanymi w Katedrze oraz przez tutejsze chóry i inne grupy muzyczne, oraz książki naukowe i historyczne, związane z tym miejscem.
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Możesz teraz sprawdzić dostępne połączenia autokarowe - bilety na www.BiletyAutokarowe.pl. Sprawdź także dostępne wycieczki, wczasy, oferty urlopowe, oferty wypoczynku www.centraltravel.pl.
Etykiety:
Dublin,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
Irlandia,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
zakwaterowanie,
zniżki
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Budapeszt - Promenada naddunajska
Kiedy jedziemy do Londynu musimy przejść się nad Tamizą. Kiedy odwiedzamy Sopot – koniecznie musimy pospacerować po molo. A kiedy jedziemy do Budapesztu – nie możemy pominąć Duna-korzó – Promenady naddunajskiej.
Pierwsze budynki położone tuż nad brzegiem Dunaju pojawiły się w Peszcie pod koniec XVIIIw. Wcześniej, z powodów kaprysów rzeki i częstych powodzi wiosennych, starano się unikać stałej zabudowy tak blisko wody. Wraz z rozwojem komunikacji między Budą i Pesztem doceniono uroki miejsca i nad Dunajem stanął zwarty kompleks reprezentatywnych budowli. Postanowili na tym skorzystać przedsiębiorcy, którzy wybudowali w tym miejscu szereg hoteli, ekskluzywnych restauracji, kawiarni i pubów, a także sklepów czy sal koncertowych – co zresztą zaowocowało występami takich sław jak Ryszard Strauss czy Ferenc Liszt. To piękne i atrakcyjne miejsce po stronie Peszt zostało niemal całkowicie zniszczone w czasie rewolucji z 1848 roku.
Kilka lat później podjęto pierwsze próby odbudowania kompleksu. Musiano zrezygnować z pomysłu dokładnego zrekonstruowania zabudowań po otworzeniu Vigadó – romantyczny pawilon koncertowy, który szybko stał się centrum rozrywki. Jego wygląd całkowicie zmienił koncepcję architektoniczną tego miejsca. Łatwość dojazdu do Vigadó (znajduje się blisko Mostu Łańcuchowego) oraz fakt, że oprócz sal koncertowych mieści w sobie także restauracje sprawiły, że odbywały się tu najważniejsze imprezy w mieście – od koncertów Brahmsa po koronację króla Franciszka Józefa I. By chronić tak ważny obiekt, postanowiono uregulować bieg Dunaju,a prace rozpoczęto natychmiast gdy było to możliwe. Zagwarantowało to nie tylko bezpieczeństwo Vigadó, ale praktycznie przez przypadek (w każdym razie nikt tego nie planował) stworzono nowe miejsce na marzenie palatynów Józefa i Stefana Szechenyi'ego – promenadę i park miejski. Równie dobrze jednak utworzone dzięki zabiegom z Dunajem bezpieczne placówki można było za sporą kwotę sprzedać pod mieszkania i inne obiekty od coraz bardziej chętnych kupców. Władze miasta stanęły więc przed sporym dylematem.
Ostatecznie pogodzono oba pomysły i po wybudowaniu Hotelu Ritz, giełdy, towarzystwa ubezpieczeniowego (pierwsze w mieście!), restauracji i kawiarni, starczyło jeszcze miejsca na promenadę wysadzaną drzewami. To był złoty czas dla Węgrów, którzy po rewolucji i podpisaniu porozumienia z Austrią, otrzymali stabilność gospodarki. Piękny sen przerwała II wojna światowa, przez która po zabudowaniach zostały tylko pojedyncze ściany, a czar tego terenu ustąpił miejsca atmosferze pobojowiska. Trudno więc dziwić się, że do kolejnej odbudowy kompleksu przyłączyli się już wszyscy mieszkańcy Budapesztu.
Zanim jednak przystąpiono do prac, zastanawiano się nad unowocześnieniami mającymi zastąpić przedwojenny stan promenady. Dyskutowano na temat rozbudowania infrastruktury komunikacyjnej, a przy okazji ponownie pojawił się temat parku miejskiego (bo choć promenada była, to budowa parku nigdy nie doszła do skutku). Zadecydowały potrzeby rynku i możliwości finansowe przedsiębiorców – zaczęły kolejno powstawać hotele, począwszy od Duna, a skończywszy na takich markach, jak InterContinental, Forum, Atrium-Hyatt czy Mariott. Obok nich oczywiście restauracje, puby i kawiarnie, a niedaleko liczne tańsze hotele. A kawałek dalej – jak przed wojną – promenada.
Dziś jest to obowiązkowe miejsce spacerów turystów – choćby po to, by mogli sobie zrobić zdjęcie ze znajdującym się na promenadzie pomnikiem Małego Księcia – i także samych mieszkańców Budapesztu.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Zapraszamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl. Tu kupisz bilet szybko, tanio i bezpiecznie.
Pierwsze budynki położone tuż nad brzegiem Dunaju pojawiły się w Peszcie pod koniec XVIIIw. Wcześniej, z powodów kaprysów rzeki i częstych powodzi wiosennych, starano się unikać stałej zabudowy tak blisko wody. Wraz z rozwojem komunikacji między Budą i Pesztem doceniono uroki miejsca i nad Dunajem stanął zwarty kompleks reprezentatywnych budowli. Postanowili na tym skorzystać przedsiębiorcy, którzy wybudowali w tym miejscu szereg hoteli, ekskluzywnych restauracji, kawiarni i pubów, a także sklepów czy sal koncertowych – co zresztą zaowocowało występami takich sław jak Ryszard Strauss czy Ferenc Liszt. To piękne i atrakcyjne miejsce po stronie Peszt zostało niemal całkowicie zniszczone w czasie rewolucji z 1848 roku.
Kilka lat później podjęto pierwsze próby odbudowania kompleksu. Musiano zrezygnować z pomysłu dokładnego zrekonstruowania zabudowań po otworzeniu Vigadó – romantyczny pawilon koncertowy, który szybko stał się centrum rozrywki. Jego wygląd całkowicie zmienił koncepcję architektoniczną tego miejsca. Łatwość dojazdu do Vigadó (znajduje się blisko Mostu Łańcuchowego) oraz fakt, że oprócz sal koncertowych mieści w sobie także restauracje sprawiły, że odbywały się tu najważniejsze imprezy w mieście – od koncertów Brahmsa po koronację króla Franciszka Józefa I. By chronić tak ważny obiekt, postanowiono uregulować bieg Dunaju,a prace rozpoczęto natychmiast gdy było to możliwe. Zagwarantowało to nie tylko bezpieczeństwo Vigadó, ale praktycznie przez przypadek (w każdym razie nikt tego nie planował) stworzono nowe miejsce na marzenie palatynów Józefa i Stefana Szechenyi'ego – promenadę i park miejski. Równie dobrze jednak utworzone dzięki zabiegom z Dunajem bezpieczne placówki można było za sporą kwotę sprzedać pod mieszkania i inne obiekty od coraz bardziej chętnych kupców. Władze miasta stanęły więc przed sporym dylematem.
Ostatecznie pogodzono oba pomysły i po wybudowaniu Hotelu Ritz, giełdy, towarzystwa ubezpieczeniowego (pierwsze w mieście!), restauracji i kawiarni, starczyło jeszcze miejsca na promenadę wysadzaną drzewami. To był złoty czas dla Węgrów, którzy po rewolucji i podpisaniu porozumienia z Austrią, otrzymali stabilność gospodarki. Piękny sen przerwała II wojna światowa, przez która po zabudowaniach zostały tylko pojedyncze ściany, a czar tego terenu ustąpił miejsca atmosferze pobojowiska. Trudno więc dziwić się, że do kolejnej odbudowy kompleksu przyłączyli się już wszyscy mieszkańcy Budapesztu.
Zanim jednak przystąpiono do prac, zastanawiano się nad unowocześnieniami mającymi zastąpić przedwojenny stan promenady. Dyskutowano na temat rozbudowania infrastruktury komunikacyjnej, a przy okazji ponownie pojawił się temat parku miejskiego (bo choć promenada była, to budowa parku nigdy nie doszła do skutku). Zadecydowały potrzeby rynku i możliwości finansowe przedsiębiorców – zaczęły kolejno powstawać hotele, począwszy od Duna, a skończywszy na takich markach, jak InterContinental, Forum, Atrium-Hyatt czy Mariott. Obok nich oczywiście restauracje, puby i kawiarnie, a niedaleko liczne tańsze hotele. A kawałek dalej – jak przed wojną – promenada.
Dziś jest to obowiązkowe miejsce spacerów turystów – choćby po to, by mogli sobie zrobić zdjęcie ze znajdującym się na promenadzie pomnikiem Małego Księcia – i także samych mieszkańców Budapesztu.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Zapraszamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl. Tu kupisz bilet szybko, tanio i bezpiecznie.
Etykiety:
Budapeszt,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
Węgry,
zakwaterowanie,
zniżki
środa, 15 kwietnia 2009
Stadion Strahov
Praga to nie tylko miejsce, gdzie znajdziemy imponującą ilość miejsc do spotkania z historią czy bogatą europejską kulturą : muzyczną, plastyczną bądź literacką. Praga jest miastem, z którego zwiedzania zadowoleni będą najbardziej zagorzali miłośnicy sportu. Znajduje się tu bowiem największy stadion piłkarski na świecie – Stadion Strahov.
By zwiedzić Strahov, musimy pojechać do dzielnicy o tej samej nazwie, na południowy-zachód od Małej Strany. Natkniemy się tam na kompleks sportowy – bo obok możliwości pokopania w piłkę (a raczej popatrzenia, jak inni kopią) jest tu też miejsce do gry w squasha - Squashcentrum Strahov, kryty basen i centrum odnowy biologicznej. To też obiekt, w którym chętnie organizowane są wielkie imprezy muzyczne, jak koncert kultowego zespołu Pink Floyd, który promował tu swoją słynną płytę „The Division Bell” w 1994 roku czy Rolling Stones z 1990 roku, w którym udział brał sam ówczesny prezydent Republiki Czeskiej – Vaclav Havel. Na Strahovie grały też zespoły U2 i Genesis.
Obiekt, którego powierzchnia wynosi 310,5 x 202,5 m (to wymiary płyty głównej stadionu) i który pomieści ok. 200 tys. osób, zaczęto budować w 1926 roku. Wtedy na trybunach były jeszcze drewniane ławeczki, które do 1932 sukcesywnie zastąpiono betonowymi.
W swojej historii Stadion Strahov wykorzystywany był m.in. przez czeskie Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół" do organizowania ogromnych pokazów gimnastyki synchronicznej a w czasach powojennych co pięć lat odbywały się tutaj spartakiady organizowane przez władze komunistyczne (ostatnia w roku 1985). Ta forma promocji sportu miała wielu zwolenników głównie przez... skąpy ubiór dobrze wysportowanych kobiet i mężczyzn. Uczestnikami zawodów byli głównie sportowcy z klubu „Sokół”. W latach 60-tych miały tu miejsce nawet wyścigi motorów. Ostatnia spartakiada organizowana przez komunistyczny związek odbyła się tu w 1985 roku.
Po przemianach ustrojowych nie potrafiono znaleźć zastosowania dla tak olbrzymiego obiektu, który zaczął niszczeć i powstały nawet plany jego zburzenia. Ostatecznie zdecydowano o jego pozostawieniu.
Trudno było bowiem znaleźć dla niego zastosowanie. Czeski klub piłkarski Sparta Praga, działający od 1893 roku, po 2000 roku podjął się modernizacji obiektu w czym pomagały mu finanse Miasta Stołecznego Pragi. Siedem pełnowymiarowych boisk piłkarskich i jedno do minifutbolu (oba ze sztuczną murawą) sprawia, że obecnie Stadion Strahov służy głównie jako obiekt treningowy i miejsce koncertów.
Przyszłość Stadionu Strahov nie jest dziś do końca jasna. Wiadomo o planach przebudowy ogromnej powierzchni obiektu na potrzeby komercyjne, jak budowa hoteli, restauracji czy sklepów. Inne wizje przedstawiają Strahov jako „mekkę wypoczynku na miarę XXI wieku”. Możliwe też, że jeśli Praga wygra eliminację na organizatora Olimpiady, Strahov zamieni się w wioskę olimpijską.
Póki co jest to relikt z komunistycznej przeszłości, urzekający wielkością i specyficznym wyglądem. Warto pojawić się w tym miejscu choćby także dlatego, że zaraz obok – zaledwie po drugiej stronie ulicy Zatopkova – znajdziemy kolejny obiekt sportowy: stadion Evžena Rošického, wykorzystywany dziś do pierwszoligowych rozgrywek klubu SK Slavia Praga. Pod Strahovem natomiast przebiega tunel strachowski, część obwodnicy stolicy Czech.
Chętni do bliższego sąsiedztwa tego obiektu mogą skorzystać z bogatej okolicznej oferty tanich noclegów.
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl.
By zwiedzić Strahov, musimy pojechać do dzielnicy o tej samej nazwie, na południowy-zachód od Małej Strany. Natkniemy się tam na kompleks sportowy – bo obok możliwości pokopania w piłkę (a raczej popatrzenia, jak inni kopią) jest tu też miejsce do gry w squasha - Squashcentrum Strahov, kryty basen i centrum odnowy biologicznej. To też obiekt, w którym chętnie organizowane są wielkie imprezy muzyczne, jak koncert kultowego zespołu Pink Floyd, który promował tu swoją słynną płytę „The Division Bell” w 1994 roku czy Rolling Stones z 1990 roku, w którym udział brał sam ówczesny prezydent Republiki Czeskiej – Vaclav Havel. Na Strahovie grały też zespoły U2 i Genesis.
Obiekt, którego powierzchnia wynosi 310,5 x 202,5 m (to wymiary płyty głównej stadionu) i który pomieści ok. 200 tys. osób, zaczęto budować w 1926 roku. Wtedy na trybunach były jeszcze drewniane ławeczki, które do 1932 sukcesywnie zastąpiono betonowymi.
W swojej historii Stadion Strahov wykorzystywany był m.in. przez czeskie Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół" do organizowania ogromnych pokazów gimnastyki synchronicznej a w czasach powojennych co pięć lat odbywały się tutaj spartakiady organizowane przez władze komunistyczne (ostatnia w roku 1985). Ta forma promocji sportu miała wielu zwolenników głównie przez... skąpy ubiór dobrze wysportowanych kobiet i mężczyzn. Uczestnikami zawodów byli głównie sportowcy z klubu „Sokół”. W latach 60-tych miały tu miejsce nawet wyścigi motorów. Ostatnia spartakiada organizowana przez komunistyczny związek odbyła się tu w 1985 roku.
Po przemianach ustrojowych nie potrafiono znaleźć zastosowania dla tak olbrzymiego obiektu, który zaczął niszczeć i powstały nawet plany jego zburzenia. Ostatecznie zdecydowano o jego pozostawieniu.
Trudno było bowiem znaleźć dla niego zastosowanie. Czeski klub piłkarski Sparta Praga, działający od 1893 roku, po 2000 roku podjął się modernizacji obiektu w czym pomagały mu finanse Miasta Stołecznego Pragi. Siedem pełnowymiarowych boisk piłkarskich i jedno do minifutbolu (oba ze sztuczną murawą) sprawia, że obecnie Stadion Strahov służy głównie jako obiekt treningowy i miejsce koncertów.
Przyszłość Stadionu Strahov nie jest dziś do końca jasna. Wiadomo o planach przebudowy ogromnej powierzchni obiektu na potrzeby komercyjne, jak budowa hoteli, restauracji czy sklepów. Inne wizje przedstawiają Strahov jako „mekkę wypoczynku na miarę XXI wieku”. Możliwe też, że jeśli Praga wygra eliminację na organizatora Olimpiady, Strahov zamieni się w wioskę olimpijską.
Póki co jest to relikt z komunistycznej przeszłości, urzekający wielkością i specyficznym wyglądem. Warto pojawić się w tym miejscu choćby także dlatego, że zaraz obok – zaledwie po drugiej stronie ulicy Zatopkova – znajdziemy kolejny obiekt sportowy: stadion Evžena Rošického, wykorzystywany dziś do pierwszoligowych rozgrywek klubu SK Slavia Praga. Pod Strahovem natomiast przebiega tunel strachowski, część obwodnicy stolicy Czech.
Chętni do bliższego sąsiedztwa tego obiektu mogą skorzystać z bogatej okolicznej oferty tanich noclegów.
Zwiedzając zabytki Pragi warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Pradze oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Okoliczna baza noclegowa oferuje sporo miejsc do wypoczynku za niewielkie pieniądze.
Zapraczamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl.
czwartek, 9 kwietnia 2009
Palacio Real de Madrid
Pałac Królewski, nazywany także Pałacem Wschodnim (Palacio de Oriente) do dziś służy, jako oficjalna siedziba Hiszpańskiej Monarchii Królewskiej (Rey de España lub Reina de España), w której aktualnie (a dokładnie – od 1975 roku) król Juan Carlos I rezyduje podczas oficjalnych uroczystości państwowych. Zaprojektowany w stylu baroku przez włoskiego architekta Filippo Juvarę, który jednak umarł przed rozpoczęciem prac budowlanych. Na co dzień, za swoją siedzibę rodzina królewska przyjęła mniejszy Palacio de la Zarzuela, położony w pobliżu stolicy Hiszpanii, wybudowany jeszcze w XVII wieku. Pałacem Królewskim opiekuje się Stowarzyszenie Dziedzictwa Narodowego, a formalnie należy on do Rządu Hiszpanii. Położony jest on przy ulicy Bailén, w zachodniej części centrum miasta, na wschód od płynącej tu rzeki Manzanares. Okolica ta zdecydowanie sprzyja wycieczkom turystycznym, tak ze względu na historyczne otoczenie, jak i na bliskość licznych baz noclegowych, hoteli i kwater sypialnianych. Z wyjątkiem dni, w które w siedzibie przebywa rodzina królewska lub odbywają się oficjalne eventy państwowe, Pałac otwarty jest na użytek turystów, którzy zresztą chętnie z przywileju zwiedzania korzystają.
Wschodnia fasada Pałacu wychodzi na Plaza de Oriente oraz budynek opery Teatro Real. Na południu znajdziemy obszerny Plaza de la Armas, zamknięty przez boczne skrzydła budynku. A idąc jeszcze dalej - Katedrę Almuneda (Santa María la Real de La Almudena lub Catedral de la Almudena de Madrid) – neoklasyczną (choć jej budowa rozpoczęła się już w XVI wieku) i jedyną katedrę w Madrycie.
Zagospodarowanie całego terenu datuje się już na wiek X, kiedy to, z rozkazu Mahometa I, ówczesnego emira Kordoby, powstała tu fosa (mayrit) służąca jako forpoczta. W 1036 roku miejsce przejęte zostało przez niepodległe Królestwo Toledo, opanowane przez Maurów, już w 1085 roku do Madrytu wkroczył Alfonso VI (władca Kastylii od 1072 roku), przywódcy Kastylii rzadko jednak przebywali w Pałacu. Pierwszym władcą, który na dłuższy czas przeniósł tu swój dwór, był Alfons XI (1329 r.), natomiast Pałac jako siedzibę królewską uczynił dopiero Filip II w 1561 r. Właśnie na wiek XVI datuje się budowę Starego Zamku (Antiguo Alcázar), który spłonął jednak w grudniu 1734 roku. Odbudowę zarządził król Filip V i trwała ona niespełna siedemnaście lat. Pierwotny projekt Juvary okazał się zdaniem władców zbyt kosztowny. Juvara zmarł w 1736 roku, nie mógł zatem przeprojektować siedziby. Zgodnie z życzeniem Juvary, prace nad zadaniem powierzono Sacchettiemu, który znacznie (do ok. 1/4) zredukował rozmiary budowli i jej koszty starając się jednocześnie zachować koncepcję Juvary. Od nowa zaprojektował elewację ogrodową, powiększył tarasy i zmienił wewnętrzną klatkę schodową. Pałac usytuowany na wysokim brzegu rzeki Manzanares został rozwiązany wokół wewnętrznego, kwadratowego dziedzińca, który otaczają loggie. Dolne rustykalne piętra stwarzają wrażenie solidnego cokołu, na którym wspierają się trzy kondygnacje o elewacjach utrzymanych w wielkim porządku. Elewacje zdobią ryzality (środkowy i boczne). Kopuła widoczna powyżej północnej elewacji przykrywa królewską kaplicę. Nowy pałac spełniał wszystkie wymogi artystyczne stylu barokowego, a nad projektem i wystrojem czuwało kilku znamienitych artystów (m.in. Ventura Rodríguez i Francesco Sabatini). Nowy Zamek wszedł w posiadanie Króla Hiszpanii – Karola III – w 1764 roku.
Pałac otoczony jest niezwykłymi ogrodami. Ich zachodnia część od XIX wieku nazywana jest „Polami Mauretańskimi”, gdyż tutaj w 1109 roku stacjonował, wraz ze swoimi wojskami, muzułmański przywódca - Ali Ben Yusuf – próbując odbić Madryt oraz twierdzę z rąk chrześcijan. Północna część ogrodów (pomiędzy Pałacem, ulicą i Wzgórzem św. Wincenta) to tzw. Ogrody Sabatiniego. Zaprojektowane i powstałe w 1930 r., prezentują typowy styl francuski, z pięknymi fontannami oraz kamiennymi pomnikami hiszpańskich królów. Do Ogrodu prowadzi imponująca kamienna brama, której godziny otwarcia są ściśle przestrzegane oraz uzależnione od warunków pogodowych oraz pory roku.
Wystrój Pałacu jest niezwykle zróżnicowany, ze względu na różnorodne style, jakie kolejno panowały w sztuce. Z czasów króla Karola III (władca w latach 1759 – 1788) pochodzą: sala tronowa (do której Velázquez sprowadził z Rzymu brązowe lwy, strzegące tronu po dzień dzisiejszy), prywatny gabinet królewski (lub tzw. Pokój Gaspariniego), oraz „sala porcelanowa” (majstersztyk stworzony dzięki królewskiej fabryce porcelany w El Buen Retiro). Tutaj odnaleźć możemy hiszpański marmur, stiukowe płaskorzeźby oraz mahoniowe drzwi i okna, a także malowidła i freski ważnych w tamtym okresie artystów, jak Giaquinto, Tiepolo czy Mengs, oraz ich hiszpańskich naśladowców - Bayeu i Maella.
Król Karol IV (1788 – 1808) pozostawił po sobie niezwykły Korytarz Luster, królowa Maria Luiza – swój gabinet gipsowy, a władający później Alfons XII (1875 – 1885) – jadalnię, używaną jedynie podczas wielkich oficjalnych przyjęć. Z kolei w czasach panowania Alfonsa XIII (1886 – 1931) powstała tu znamienita galeria arcydzieł malarskich – pojawiły się płótna Juan de Flandes’a, Caravaggia, Velázquez’a oraz Goyi. Z tego czasu pochodzi także kolekcja instrumentów, z których niektóre wyszły z rąk samego Stradivariego, oraz olśniewająca zbrojownia (zachowane tu zbroje oraz broń pochodzą nawet z XIII wieku, szczęśliwie sala ta od 2000 roku dostępna jest dla zwiedzających).
W pałacu znajduje się w sumie 2800 pomieszczeń, z czego tylko część zobaczyć mogą turyści. Warto jednak uświadomić sobie, iż siedziba ta służyła za małe miasto dla rodziny królewskiej, dzięki czemu znajdowało się tu praktycznie wszystko: prywatna kaplica, wielka biblioteka, a nawet pomieszczenia aptekarskie. Pokoje wypełniają wspaniałe bibeloty oraz przedmioty codziennego użytku (jak rzeźbione zegary, obrazy, stylowe kotary) wszystkie pięknie zdobione i noszące znamiona zmieniających się stylów i upodobań kolejnych władców.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Zapraszamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl. Tu kupisz bilet szybko, tanio i bezpiecznie.
Wschodnia fasada Pałacu wychodzi na Plaza de Oriente oraz budynek opery Teatro Real. Na południu znajdziemy obszerny Plaza de la Armas, zamknięty przez boczne skrzydła budynku. A idąc jeszcze dalej - Katedrę Almuneda (Santa María la Real de La Almudena lub Catedral de la Almudena de Madrid) – neoklasyczną (choć jej budowa rozpoczęła się już w XVI wieku) i jedyną katedrę w Madrycie.
Zagospodarowanie całego terenu datuje się już na wiek X, kiedy to, z rozkazu Mahometa I, ówczesnego emira Kordoby, powstała tu fosa (mayrit) służąca jako forpoczta. W 1036 roku miejsce przejęte zostało przez niepodległe Królestwo Toledo, opanowane przez Maurów, już w 1085 roku do Madrytu wkroczył Alfonso VI (władca Kastylii od 1072 roku), przywódcy Kastylii rzadko jednak przebywali w Pałacu. Pierwszym władcą, który na dłuższy czas przeniósł tu swój dwór, był Alfons XI (1329 r.), natomiast Pałac jako siedzibę królewską uczynił dopiero Filip II w 1561 r. Właśnie na wiek XVI datuje się budowę Starego Zamku (Antiguo Alcázar), który spłonął jednak w grudniu 1734 roku. Odbudowę zarządził król Filip V i trwała ona niespełna siedemnaście lat. Pierwotny projekt Juvary okazał się zdaniem władców zbyt kosztowny. Juvara zmarł w 1736 roku, nie mógł zatem przeprojektować siedziby. Zgodnie z życzeniem Juvary, prace nad zadaniem powierzono Sacchettiemu, który znacznie (do ok. 1/4) zredukował rozmiary budowli i jej koszty starając się jednocześnie zachować koncepcję Juvary. Od nowa zaprojektował elewację ogrodową, powiększył tarasy i zmienił wewnętrzną klatkę schodową. Pałac usytuowany na wysokim brzegu rzeki Manzanares został rozwiązany wokół wewnętrznego, kwadratowego dziedzińca, który otaczają loggie. Dolne rustykalne piętra stwarzają wrażenie solidnego cokołu, na którym wspierają się trzy kondygnacje o elewacjach utrzymanych w wielkim porządku. Elewacje zdobią ryzality (środkowy i boczne). Kopuła widoczna powyżej północnej elewacji przykrywa królewską kaplicę. Nowy pałac spełniał wszystkie wymogi artystyczne stylu barokowego, a nad projektem i wystrojem czuwało kilku znamienitych artystów (m.in. Ventura Rodríguez i Francesco Sabatini). Nowy Zamek wszedł w posiadanie Króla Hiszpanii – Karola III – w 1764 roku.
Pałac otoczony jest niezwykłymi ogrodami. Ich zachodnia część od XIX wieku nazywana jest „Polami Mauretańskimi”, gdyż tutaj w 1109 roku stacjonował, wraz ze swoimi wojskami, muzułmański przywódca - Ali Ben Yusuf – próbując odbić Madryt oraz twierdzę z rąk chrześcijan. Północna część ogrodów (pomiędzy Pałacem, ulicą i Wzgórzem św. Wincenta) to tzw. Ogrody Sabatiniego. Zaprojektowane i powstałe w 1930 r., prezentują typowy styl francuski, z pięknymi fontannami oraz kamiennymi pomnikami hiszpańskich królów. Do Ogrodu prowadzi imponująca kamienna brama, której godziny otwarcia są ściśle przestrzegane oraz uzależnione od warunków pogodowych oraz pory roku.
Wystrój Pałacu jest niezwykle zróżnicowany, ze względu na różnorodne style, jakie kolejno panowały w sztuce. Z czasów króla Karola III (władca w latach 1759 – 1788) pochodzą: sala tronowa (do której Velázquez sprowadził z Rzymu brązowe lwy, strzegące tronu po dzień dzisiejszy), prywatny gabinet królewski (lub tzw. Pokój Gaspariniego), oraz „sala porcelanowa” (majstersztyk stworzony dzięki królewskiej fabryce porcelany w El Buen Retiro). Tutaj odnaleźć możemy hiszpański marmur, stiukowe płaskorzeźby oraz mahoniowe drzwi i okna, a także malowidła i freski ważnych w tamtym okresie artystów, jak Giaquinto, Tiepolo czy Mengs, oraz ich hiszpańskich naśladowców - Bayeu i Maella.
Król Karol IV (1788 – 1808) pozostawił po sobie niezwykły Korytarz Luster, królowa Maria Luiza – swój gabinet gipsowy, a władający później Alfons XII (1875 – 1885) – jadalnię, używaną jedynie podczas wielkich oficjalnych przyjęć. Z kolei w czasach panowania Alfonsa XIII (1886 – 1931) powstała tu znamienita galeria arcydzieł malarskich – pojawiły się płótna Juan de Flandes’a, Caravaggia, Velázquez’a oraz Goyi. Z tego czasu pochodzi także kolekcja instrumentów, z których niektóre wyszły z rąk samego Stradivariego, oraz olśniewająca zbrojownia (zachowane tu zbroje oraz broń pochodzą nawet z XIII wieku, szczęśliwie sala ta od 2000 roku dostępna jest dla zwiedzających).
W pałacu znajduje się w sumie 2800 pomieszczeń, z czego tylko część zobaczyć mogą turyści. Warto jednak uświadomić sobie, iż siedziba ta służyła za małe miasto dla rodziny królewskiej, dzięki czemu znajdowało się tu praktycznie wszystko: prywatna kaplica, wielka biblioteka, a nawet pomieszczenia aptekarskie. Pokoje wypełniają wspaniałe bibeloty oraz przedmioty codziennego użytku (jak rzeźbione zegary, obrazy, stylowe kotary) wszystkie pięknie zdobione i noszące znamiona zmieniających się stylów i upodobań kolejnych władców.
Zwiedzając zabytki Madrytu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Madrycie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnie.
Zapraszamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl. Tu kupisz bilet szybko, tanio i bezpiecznie.
poniedziałek, 30 marca 2009
Leinster House Dublin
Rezydencja została zaprojektowana przez Richarda Casselsa i utrzymana jest w typowym irlandzko-angielskim stylu architektonicznym, który panował w wieku XVIII na Brytyjskiej Wyspie. Początkowo siedzibą książęcą księcia hrabstwa Leinster była posiadłość znana jako Teach Laighean, a od roku 1922 najpierw służyła jako dom parlamencki Wolnego Stanu Irlandii, później Republiki Irlandii, a także jako główna kwatera Królewskiego Stowarzyszenia w Dublinie. Jako że od lat miejsce to służy spotkaniom dwóch najważniejszych partii irlandzkich (Dáil Éireann i Seanad Éireann) wszelką działalność polityczną zaczęto określać mianem „Leinster House”.
Pod koniec XVIII wieku pałac był znany pod nazwą Kildare House, stał się siedzibą Earla of Kildare, najwyższego członka Izby Lordów. Początkowa wersja budynku datowana jest na lata 1745-1748 i mieściła się w południowej, oddalonej od centrum, części miasta. Pomimo że większość rezydencji arystokratycznych znajdowała się z dala od posiadłości Earla, wkrótce to ta okolica stała się najpopularniejszą wśród zamożnych, a Merrion Square zaczęło tętnić życiem. Północna część ówczesnego Dublina ucierpiała na tym znaczenie, a XIX wieczne przekazy posuwają się nawet do określenia jej jako slumsy. Historia wywyższa rangę posiadłości przyznając jej ogromne znaczenie w tak artystycznym jak i politycznym świecie. Kiedy Earl mianował pierwszego Księcia Leinsteru – zmieniono też nazwę pałacu na Leinster House.
Na posiadłości wzorował się architekt, którego sprowadzono właśnie z Irlandii, James Hoban, przy projektowaniu Białego Domu w Stanach Zjednoczonych. Parter i piętro posłużyły zatem jako model dla pięter w amerykańskiej posiadłości, a cała bryła pałacu była wzorem dla ogólnego wyglądu Białego Domu.
Po 1800 roku sytuacja rezydencji dublińskich znaczenie się odmieniła, gdyż arystokraci zaczęli odsprzedawać je na rzecz nowych w Londynie. Wówczas to Książę Leinsteru odsprzedał posiadłość Królewskiemu Stowarzyszeniu w Dublinie i od tego czasu stanowi ona własność państwową. Pod koniec XIX wieku dobudowano dwa nowe skrzydła, w których umieszczono Narodową Bibliotekę oraz Muzeum Narodowe.
W 1924 roku podjęto ostateczną decyzję przekształcenia Leinster House w dom parlamentu. W książęcej sali balowej utworzono siedzibę senatu (Seanad), a sąsiadujące z nią pomieszczenia przynależne Królewskiej Akademii Nauk przemieniono w pokoje rządu. Na szczęście tak biblioteka jak i muzeum nie zostały przeniesione ani przemianowane i nie są objęte przynależnością do budynków rządowych.
Od tego czasu budynek ulega nieustannym modernizacjom, z których większość miała miejsce po roku 2000. Znajduje się tu wiele ważnych elementów przypominających o historii i ważnych osobistościach kraju. Do 1947 roku przed wejściem respekt budziła figura przedstawiająca Królową Wiktorię. Obecnie od strony Merrion Square znajduje się trójdzielny posąg symbolizujący irlandzką niepodległość (Arthur Griffith – przewodniczący Dáil Éireann, Michael Collins – Minister Finansów, i Kevin O'Higgins – Minister Sprawiedliwości i Spraw Zagranicznych). Poza tym znajdziemy tu także popiersie Księcia Alberta, męża Królowej Wiktorii.
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Zapraszamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl. Tu kupisz bilet szybko, tanio i bezpiecznie.
Pod koniec XVIII wieku pałac był znany pod nazwą Kildare House, stał się siedzibą Earla of Kildare, najwyższego członka Izby Lordów. Początkowa wersja budynku datowana jest na lata 1745-1748 i mieściła się w południowej, oddalonej od centrum, części miasta. Pomimo że większość rezydencji arystokratycznych znajdowała się z dala od posiadłości Earla, wkrótce to ta okolica stała się najpopularniejszą wśród zamożnych, a Merrion Square zaczęło tętnić życiem. Północna część ówczesnego Dublina ucierpiała na tym znaczenie, a XIX wieczne przekazy posuwają się nawet do określenia jej jako slumsy. Historia wywyższa rangę posiadłości przyznając jej ogromne znaczenie w tak artystycznym jak i politycznym świecie. Kiedy Earl mianował pierwszego Księcia Leinsteru – zmieniono też nazwę pałacu na Leinster House.
Na posiadłości wzorował się architekt, którego sprowadzono właśnie z Irlandii, James Hoban, przy projektowaniu Białego Domu w Stanach Zjednoczonych. Parter i piętro posłużyły zatem jako model dla pięter w amerykańskiej posiadłości, a cała bryła pałacu była wzorem dla ogólnego wyglądu Białego Domu.
Po 1800 roku sytuacja rezydencji dublińskich znaczenie się odmieniła, gdyż arystokraci zaczęli odsprzedawać je na rzecz nowych w Londynie. Wówczas to Książę Leinsteru odsprzedał posiadłość Królewskiemu Stowarzyszeniu w Dublinie i od tego czasu stanowi ona własność państwową. Pod koniec XIX wieku dobudowano dwa nowe skrzydła, w których umieszczono Narodową Bibliotekę oraz Muzeum Narodowe.
W 1924 roku podjęto ostateczną decyzję przekształcenia Leinster House w dom parlamentu. W książęcej sali balowej utworzono siedzibę senatu (Seanad), a sąsiadujące z nią pomieszczenia przynależne Królewskiej Akademii Nauk przemieniono w pokoje rządu. Na szczęście tak biblioteka jak i muzeum nie zostały przeniesione ani przemianowane i nie są objęte przynależnością do budynków rządowych.
Od tego czasu budynek ulega nieustannym modernizacjom, z których większość miała miejsce po roku 2000. Znajduje się tu wiele ważnych elementów przypominających o historii i ważnych osobistościach kraju. Do 1947 roku przed wejściem respekt budziła figura przedstawiająca Królową Wiktorię. Obecnie od strony Merrion Square znajduje się trójdzielny posąg symbolizujący irlandzką niepodległość (Arthur Griffith – przewodniczący Dáil Éireann, Michael Collins – Minister Finansów, i Kevin O'Higgins – Minister Sprawiedliwości i Spraw Zagranicznych). Poza tym znajdziemy tu także popiersie Księcia Alberta, męża Królowej Wiktorii.
Zwiedzając zabytki Dublina warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Dublinie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Zapraszamy na stronę www.lotnicze-bilety.pl lub www.BiletyAutokarowe.pl. Tu kupisz bilet szybko, tanio i bezpiecznie.
Etykiety:
Dublin,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
Irlandia,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
zakwaterowanie,
zniżki
środa, 25 marca 2009
Budapeszt - Plac Batthanyego
Niewielką część Budapesztu po „starej” stronie, otoczonej z jednej strony Wzgórzem Zamkowym a z drugiej wodami Dunaju nazywano Miastem Wodnym – Víziváros. W czasach średniowiecza tę część zamieszkiwali rzemieślnicy i kupcy, a podczas najazdu Turków było to „miasteczko” wroga i właśnie wtedy wszystkie świątynie przekształcono w meczety, powstały tu także liczne łaźnie. Dziś jest to mniej atrakcyjna niż setki lat temu część miasta, ale wciąż istotna choćby z punktu widzenia organizacyjnego. Stąd dostaniemy się metrem, tramwajami czy autobusami do licznych zabytków Budapesztu, a lubianym miejscem odpoczynku turystów i mieszkańców miasta są ławeczki ustawione na placu Batthány'ego. Zwłaszcza, że ich otoczenie także jest niebanalne.
Z placu mamy doskonały widok na imponujący i monumentalny budynek Parlamentu, ustawiony po drugiej stronie rzeki. Z tego miejsca powstaje zresztą większość znanych nam z przewodników zdjęć tego i kilku innych okolicznych, dobrze widocznych budynków. Lepszy widok uzyskamy wchodząc do budynku dawnego targowiska miejskiego. Co ciekawe, targowisko przyczyniło się pośrednio do... uszkodzenia Parlamentu. W czasie II wojny światowej bowiem wojska niemieckie utworzyły tu skład amunicji, którego późniejszy wybuch wybił w oknach Parlamentu wszystkie okna. Teraz stoi tu hala targowa, idealne miejsce na zakupy pamiątek, książek, ubrań czy prowiantu na dalszą część wycieczki. Poza czerwoną linią metra, w inne miejsca Budapesztu poprowadzi nas z tego miejsca słynna kolejka HÉV.
Poza tym w okolicach placu znajduje się też bogata baza tanich noclegów, z których warto skorzystać, jeśli chcemy mieć bliski dostęp do środków transportu.
Gdy będziemy się przechadzać po placu Batthány'ego, naszą uwagę z pewnością przykuje dość specyficzna kamienica. Trudno ją przeoczyć z racji faktu, iż wejście do niej znajduje się jakby pod chodnikiem. To właśnie tu mieszkał wspomniany już Kristof Hikisch. Nad jego mieszkaniem utworzono salę balową – miejsce licznych spotkań, imprez, a także przedstawień teatralnych. Jest tu też bar Casanova – od imienia podróżnika, literata i awanturnika, który rzekomo wspiął się na budynek po jego balustradach. Notabene one także są przejawem eklektycznej sztuki – jedna z balustrad jest barokowa, druga zaś w stylu rokoko.
Ustawione na placu armatki przypominają o dawnej nazwie tego miejsca – zwanego niegdyś placem Bombowym, a to z racji wartowni, jaką tu dawniej utworzono. Swoją obecną nazwę otrzymał od nazwiska premiera rządu węgierskiego, zabitego w 1848 roku po powstaniu narodowym.
W XVIII wieku mieszkał tu Kristof Hikisch, architekt, który chciał mieć z okien swojego domu przy Batthány ter 3 widok na... piękny gmach. Stał się nim kościół św. Anny, budowany przez ponad dwadzieścia lat od roku 1740. Potrzeby estetyczne jego projektanta sprawiły, że stanowi on wręcz doskonały przykład idealnych proporcji. O wyjątkowości tego obiektu świadczy także kształt głównej nawy w postaci ośmiokąta. Jego piękne wnętrze można podziwiać w stanie niemal niezmienionym od czasów jego powstania – nawet trzęsienie ziemi, które w znacznym stopniu uszkodziło zewnętrze budynku nie zniszczyło bogatego wnętrza.
Warto pamiętać o tym, co często można przeoczyć, biegnąć do któregoś ze środków komunikacji miejskiej, by udać się w inne części Budapesztu. Batthány tér jest najlepszym przykładem na to, jak wiele interesujących obiektów można znaleźć w miejscu, po którym się tego nie spodziewamy.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Do Barcelony można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilet w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Z placu mamy doskonały widok na imponujący i monumentalny budynek Parlamentu, ustawiony po drugiej stronie rzeki. Z tego miejsca powstaje zresztą większość znanych nam z przewodników zdjęć tego i kilku innych okolicznych, dobrze widocznych budynków. Lepszy widok uzyskamy wchodząc do budynku dawnego targowiska miejskiego. Co ciekawe, targowisko przyczyniło się pośrednio do... uszkodzenia Parlamentu. W czasie II wojny światowej bowiem wojska niemieckie utworzyły tu skład amunicji, którego późniejszy wybuch wybił w oknach Parlamentu wszystkie okna. Teraz stoi tu hala targowa, idealne miejsce na zakupy pamiątek, książek, ubrań czy prowiantu na dalszą część wycieczki. Poza czerwoną linią metra, w inne miejsca Budapesztu poprowadzi nas z tego miejsca słynna kolejka HÉV.
Poza tym w okolicach placu znajduje się też bogata baza tanich noclegów, z których warto skorzystać, jeśli chcemy mieć bliski dostęp do środków transportu.
Gdy będziemy się przechadzać po placu Batthány'ego, naszą uwagę z pewnością przykuje dość specyficzna kamienica. Trudno ją przeoczyć z racji faktu, iż wejście do niej znajduje się jakby pod chodnikiem. To właśnie tu mieszkał wspomniany już Kristof Hikisch. Nad jego mieszkaniem utworzono salę balową – miejsce licznych spotkań, imprez, a także przedstawień teatralnych. Jest tu też bar Casanova – od imienia podróżnika, literata i awanturnika, który rzekomo wspiął się na budynek po jego balustradach. Notabene one także są przejawem eklektycznej sztuki – jedna z balustrad jest barokowa, druga zaś w stylu rokoko.
Ustawione na placu armatki przypominają o dawnej nazwie tego miejsca – zwanego niegdyś placem Bombowym, a to z racji wartowni, jaką tu dawniej utworzono. Swoją obecną nazwę otrzymał od nazwiska premiera rządu węgierskiego, zabitego w 1848 roku po powstaniu narodowym.
W XVIII wieku mieszkał tu Kristof Hikisch, architekt, który chciał mieć z okien swojego domu przy Batthány ter 3 widok na... piękny gmach. Stał się nim kościół św. Anny, budowany przez ponad dwadzieścia lat od roku 1740. Potrzeby estetyczne jego projektanta sprawiły, że stanowi on wręcz doskonały przykład idealnych proporcji. O wyjątkowości tego obiektu świadczy także kształt głównej nawy w postaci ośmiokąta. Jego piękne wnętrze można podziwiać w stanie niemal niezmienionym od czasów jego powstania – nawet trzęsienie ziemi, które w znacznym stopniu uszkodziło zewnętrze budynku nie zniszczyło bogatego wnętrza.
Warto pamiętać o tym, co często można przeoczyć, biegnąć do któregoś ze środków komunikacji miejskiej, by udać się w inne części Budapesztu. Batthány tér jest najlepszym przykładem na to, jak wiele interesujących obiektów można znaleźć w miejscu, po którym się tego nie spodziewamy.
Zwiedzając zabytki Budapesztu warto zatrzymać się na tani nocleg. Hotele w Budapeszcie oferują dla swoich klientów atrakcyjne ceny noclegów i niepowtarzalny klimat oraz miejscową kuchnię.
Do Barcelony można dojechać autokarem lub dolecieć samolotem. Najwygodniej zamówić bilet w internecie. Ze sprawdzonych serwisów polecam www.biletyautokarowe.pl oraz www.lotnicze-bilety.pl. Serwisy te pozwalają wybrać najbardziej optymalne kosztowo i czasowo połączenie.
Etykiety:
Budapeszt,
ekonomiczny,
hotel,
hotele,
noclegi,
oferty specjalne,
oszczędności,
packages,
tani,
Węgry,
zakwaterowanie,
zniżki
Subskrybuj:
Posty (Atom)